Wyniki wyszukiwania dla hasła: tatuaż więzienny wiezienny

Irena schrieb:

    Kosmate łapska mężczyzny
...


a) uprasza się o krew. Choć odrobinę. Albo przynajmniej więzienny tatuaż
wyzierający spod kłaków. I ze dwa rozdeptane na miazgę stawonogi.
b) "bystrej przyjaciółce" -"bystrej przyjaciółki"
c) proponowałbym zmienić imiona na jakieś bardziej "na czasie". Podwójne
"em" brzmi z radziecka i wyszło z mody wraz z przedostatnią-RP. Może coś
z podwójnym "ef" albo "pa"^2 w środku ;)

pozdrawiam,
m.



Użytkownik "makiey" <

a) uprasza się o krew. Choć odrobinę. Albo przynajmniej więzienny tatuaż
wyzierający spod kłaków. I ze dwa rozdeptane na miazgę stawonogi.
b) "bystrej przyjaciółce" -"bystrej przyjaciółki"
c) proponowałbym zmienić imiona na jakieś bardziej "na czasie". Podwójne
"em" brzmi z radziecka i wyszło z mody wraz z przedostatnią-RP. Może coś z
podwójnym "ef" albo "pa"^2 w środku ;)


Drogi Makiey, ależ Ty już rozdeptałeś staffonoga.
Nie ma już co deptać, chyba że lubisz wdeptywać głęboko w ziemię.

ff



a) uprasza się o krew. Choć odrobinę. Albo przynajmniej więzienny tatuaż


wyzierający spod kłaków. I ze dwa rozdeptane na miazgę stawonogi.

To dość łatwe do zrobienia. Przeciez nie dotarli jeszcze do domu. Ale
zabijać stawonogi?! O zgrozo, pająki są potrzebne do łapania ryb i muszą być
żywe, bo przynęta nie zadziała. -:))

b) "bystrej przyjaciółce" -"bystrej przyjaciółki"



http://so.pwn.pl/lista.php?co=przyjaci%F3%B3ka
Ale Ty masz rację - źle odniosłam (do "bystrej")

pozdrawiam
 Irena


AVE

Użytkownik hrabinia:

(...)
| (te wszystkie smetne piesni marynarskie kubryku [blisko szant]
| te dumki, albo piosenki z subkultury wieziennej
| w nich mezczyzni obnazaja swoja melancholijna i delikatna nature
;-))))))
(...)

Śpiewający mężczyzna - im starsza jestem,
tym gorzej mi się kojarzy. Nie, nie, jeśli już
facet musi wydalić z organizmu melancholię,


kto powiedział wydalić ?
obnażyć

zapraszam do obejrzenia moich tatuaży
jeśli pani znajdzie w tym przyjemność to z bliska ;-)
szczególnie w miejscu intymnym

"brunetki ... pst ...
ja wszystkie was dziewczynki ..."

a syrenka na przedramieniu (goła!) - galanci

pozdrawiam
rumczajs





| ***
| niebo jest dla frajerów
| którzy są nieśmiertelnie nudni
| nie potrafią pić wódki
| myją zęby kilka razy dziennie
| a mimo to mają gęby
| gorzko uśmiechnięte
| nie wiadomo dlaczego
| wyglądają jak wszyscy święci
| z plastikową aureolą nad oczami

| w przerwach na reklamy
| wymieniają poglądy na temat
| zeszłorocznej prognozy pogody
| a potem ślinią się z zachwytu
| wiedząc że się nie sprawdziła

Cos jest chyba ze mna nie tak, bo z zaskoczeniem czytalem zachwyty nad tym
wierszem. A moze to wiosenna aura? Choc przeciez trudno wszystko zwalac na
te umeczone smiertelna konsekwencja pory roku.
Meski wiersz? To chyba feministyczny zart. Jego meskosc lawiruje gdzies
miedzy pochmielona nocka w kotlowni pana Witka, a wieziennymi tatuazami...


witaj Darku grupowy zabijako
to ja powiedziałam, że wiersz jest męski
 a dlaczego?
z bardzo prostych przyczyn, Tomek (autor) "wkurza się" w swoim wierszu na
pewną część populacji ( Włodek powiedział "porachunkowy", tak !), chęć
porachunku wynika z instynktu agresji, a tenże jest prototypem
męskości...(no chyba ,że kobieta ma dużo męskiego hormonu)
kobiety rzadko "uprawiają" jawną agresję;
gdybym to ja była wkurzona to najpierw poklęłabym pod nosem a później

niespełnienie, bunt, to dla mnie kobiece podejście do sprawy,
natomiast męskie jest bardziej otwarte, faworyzuje proste skojarzenia i
chude metafory.

pozdrawia

basia


ta tematyka jest mi juz dośc znana...
polecam ksiązke która nie jak wczesniejsza tylko w jednym rozdziale opowiada o tatuażu więziennym ale cała jest poświęcona temu zjawisku.

"Dziara", "cynkówka", "kolka" - zjawisko tatuażu więziennego - Sławomir Przybyliński

pozdro

Pierwszy tatuaż mąż trochę odchorował. Niby moje ciało, ale było widać, ze ma żal, ze nie licze się z jego zdaniem. Drugi powiedział, ze ładny, ale zaraz potem zaczął coś bąkać o subkulturze więziennej za co mu obiecałam kolejnego bana na łóżko hehe. Nie ma jak celny cios.
Mama nie wie o kolcu w języku, ani o drugim tatuażu. O pierwszym myśli, że jest bio.

jeszcze nie probowałem takich praktyk kwaskowych na klijetach i chyba nie mam zamiaru ale postaram sie pozakrywać co sie da zresztą jego klijęci raczej do mnie nie przychodzą i z tego powodu nie nażekam oni mają troszeczke inne spojżenie w kwestji tatuażu może3 kiedyś zbiore jakiś mały album dokonań sąsiada i zamieszcze w tym dziale
a jeśli chodzi o kwasek to co to ma dać ?? to nie jest jakaś więzienna metoda ? nie bardzo bym chciał bawić sie w robienie blizn . pozdrawiam kolege ze starszego miasta ja jestem ze szczecinka

bizon,

no chyba nie napiszesz mi teraz ze kryminalisci to jakas elita tudziez smietanka?
bo to ze tatuaz wiezienny to osobna kategoria tatuazu to wiem, ale napisalam wczesniej ze oprocz tych typowych matkoboskogwadelupskich klimatow i calej tej religijno-kryminalnej meksykanskiej otoczki tatuaz wiezienny nie jest dla mnie w zaden sposob intrygujacy czy interesujacy.

choirak,

kolejny bedzie mi udowadnial ze wiezienia sa pelne wartosciowych ludzi? hehe daj spokoj.

I znow, to rozmowa o TATUAZU, nie o kryminalistach.

Tattoo Warsaw – Eastern Art Fusion 2009
To tatuatorskie wydarzenie będzie miało miejsce w 20 rocznicę rozpoczęcia procesu dekomunizacji. Czas komunizmu bardzo silnie wpływał na sztukę, zamykając ją w wąskich ramach rzeczywistości socjalistycznej. Tatuaż w tamtym okresie był albo lekceważony albo wcale nieakceptowany przez władze. Podczas gdy w europie ta forma sztuki zaczęła przeżywać swój renesans, w krajach bloku wschodniego została zepchnięta na margines- do więziennych cel.
5-6 września 2009 roku, w sercu Europy- Warszawie odbędzie się konwent tatuażu na którym pokażemy jak upadek totalitaryzmu wpłynął na rozwój twórczości artystów z post- komunistycznych krajów. Wydarzeniu będą towarzyszyć liczne wystawy oraz panele dyskusyjne na temat rozwoju tatuażu. Na konwencji pojawi się ponad 100 najlepszych tatuatorów z byłego bloku wschodniego.
Organizatorem jest polski miesięcznik „TattooFest”. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych artystów na stronę www.tattoofest.pl po więcej informacji. W razie pytań prosimy o kontakt z nr +48 12 429 14 52 lub e-mail: kult@tattoofest.pl

5-6.września.2009

www.tattoofest.pl

witam, mam zamiar wytatuowac sobie dwa wyrazy w postaci alfabetu morsa, czy ktos juz widzial tego typu tatuaze ? jezeli tak to czy mogby mi napisac jak inni rozwiazali problem zlewania sie kropek i linii w jedno niewiadomoco, na stronkach dotyczacych alfabetu morsa widzialem ze niekiedylitery byly oddzielane kreska , wyraz dwoma kreskami - co mi sie nie podoba i szpetnie wyglada. Moj plan jest taki by umiesic ten tatuaz pod reka z boku na zebrach w postaci:

...--
-...
...-
....
---

(to tylko przykladowe znaki a nie tresc tatuazu) czy moze lepiej w poziomie?:

...-- ....- ...- ....-

wg mnie najlepsza jest pierwsza forma, no i jet to tatuaz moj i tylko moj takze zabardzo nie interesuje mnie co sobie inni pomysla o jego ukladzie, pytam z ciekawosci, jakie macie odczucia

ps: googlujacc znalazlem tylko stronki o tatuazach wieziennych ktore zawieraja elementy alfabetu morsa, powinno to mnie martwic?

dziekuje za pomoc

Mi by to nie przeszkadzało.
Robię co mi się podoba.

Fakt, kropka koło oka i inne modyfikacje na twarzy wykonywane typowo w Polskim więzieniu odpadają ale to tylko dlatego, że: nie siedziałem, nie grypsowałem i nie byłem gitem.
Z tego powodu, nie chcę być sztuczny- własna wewnętrzna oryginalność człowieka sama mówi, że po co robić coś co nie jest ze mną związane i nie mam z tym nic wspólnego?
Bo ojciec miał to i ja sobie zrobię?

Ale popatrz na ten przykład:
Gdybym zrobił sobie na całe plecy pięknego smoka.
Wszystko byłoby pięknie, zachwycałbym się nim.
Stałoby się coś w życiu- poszedłbym do puszki.
Zgnoiliby mnie za to, że mam i smoka! (oddzielna historia na temat więziennych tatuaży).

I co? Też mam nie robić?

Czy mam się bać na plaży bo jacyś koledzy z celi może się umówili na wspólne opalanie i jak mnie zobaczą to mnie zakopią po szyję tuż przy wodzie?

Należy robić tak tatuaże żeby to nam się podobały, żebyśmy to my byli zadowoleni. Dla tych, którzy biorą sprawę jeszcze poważniej- żeby wyrażały nas, kim jesteśmy.
Reszta się nie liczy lub jest na drugim miejscu.

Do P.K.U. nikt nie powinien się przyczepić a jak tak to wyjaśnij drogi Ewenemencie (? jeżeli z Molesty to powinno być przez W a nie V ) "po swojemu", jakkolwiek, po prostu...

Witam. Chciałem sie dowiedzieć (szukalem...) o znaczeniu kilku tatuazy ( w szczegolnosci, w tematyce tatuazy wieziennych ... Znając wielką fachowość tego forum licze na szybką pomoc

tygrys, pantera czy leopard walczący z wężem ...
sama pantera śnieżna, biały tygrys czy leopard

Z góry dzieki za fachową porade!

i zna moze ktos fajną galerie z tymi drapieznikami ?

evenement,

ale spojrz na taki wzor z punktu widzenia estetyki. waz musialby byc w miare duzy zeby jakos sie komponowac z kotem. Bo mysle ze raczej pojdziesz w kobre niz boa (ktory jest raczej spokojnym wezem)

Jesli juz, to idz do dobrego tatuatora ktory ladnie (a juz na pewno ladniej i mnie oklepanie niz to co pokazales na zdjeciu ) Ci wzor rozrysuje i skomponuje.

Polgejem bym sie nie sugerowala jesli chodzi o symbolike tygrysa. Poza tym, nie wiem czemu tak na Ciebie wplywa wiezienny klimat. Zyjemy na wolnosci (oby jak najdluzej ) i tatuaze z wolnosci, troche inaczej sie kojarza w razie ewentualnej odsiadki, niz te robione w wiezieniu. Takze tym akurat sie nie przejmuj.

http://list.hoppafallskar...12-172254-1.jpg

Tatuaż więzienny

Jak coś znajdę to pokażę...

Zaraz dziewczyny będą piszczeć bo Majkel Skotfild się pokazał.

znalazłam sie na tym forum, gyż piszę pracę dyplomową na temat tatuaży więziennych i wpływ na społeczeństwo, mam prośbę odnośnie jakiejś literatury na ten temat, może jakieś fotki, które mogłabym wykorzystać, oraz jakieś "dojście" do ludzi z tego kręgu i ich autopsje dotyczące odbioru ich osoby w społeczeństwie.

P.S będę dozgonnie wdzięczna za pomoc e.szagalila@gmail.com

Najpierw w kontekscie wypowiedzi Kaczynskiego nt. polskich internautow W sumie kilka sekund, ale sleeve pana siedzacego przy kompie i pociagajacego bro od razu rzucil mi sie w oczy

I drugi material o kolesiu ktorego olsnilo i stwierdzil ze nie chce calego zycia za kratami spedzic. Typ oprocz klasykow wieziennych (lezka, kropka przy zewnetrznym kaciku oka, jakies symbole na dloniach) "uwiodl" mnie wydziaranym (inaczej tego nie mozna nazwac) "Jeb*ć sąd" na czole.
Czytaj tu: http://www.tvn24.pl/0,1542091,wiadomosc.html

Dzis w Telekurierze telewizji regionalnej znow bylo o tym kolesiu, ale w kontekscie tatuazu wieziennego.

Niby krotki material, ale tak nasycony buractwem w intelektualnym, mentalnym i tatuatorskim wydaniu ze moglibysmy zalozyc dzisiatki watkow o narkotykach, bzykaniu z byle kim i o czym tam jeszcze i one wszystkie razem nie narobilyby moim zdaniem takiej szkody jak ten jeden tendencyjnie nakrecony 10minutowy reportaz.

" NIE SADZ KSIAZKI PO OKLADCE" i to chyba by wystarczylo jako recenzja. grube tomiszcze oprawione w zlota okladke, ze zlotymi literami, lecz niestety zawortosc nie jest powalajaca. rysunki raczej tendencyjne, ta sama tematyka, podobne teksty.

czy autora mozna nazwac artysta? scratcher, tatuator pracujacy gdzie i na kim popadnie, ale artysta jest ten kto ma cos do przekazania za pomoca swojej sztuki. styl getta pomieszany z wiezienna tematyka zostal pokazany jako sztuka a nie pietna skazancow.

porownujac do np. polskiego podziemia tatuatorskiego, trudno znalezc kogos takiego jak BOOG. moze jest, moze dopiero sie ujawni. moze taki ktos po obejzeniu jego prac uswiadomi sobie ze nie trzeba swietnie rysowac zeby byc artysta, ale jezeli zrobi poprostu jakas pierwsza lepsza czaszke, bez wlozonego do tego serca to bedzie po prostu czaszka. BOOG za pomoca rysunku czy tatuazy pokazuje siebie, i swoje uczucia.

styl CHICANO zawita do polski, pewnie juz nie dlugo. coraz wiecej osob zaczyna sie czuc jako gangsta. pewnie tacy ludzie zrobia sobie kolejnego pitbulla, kolejny skrypt " ulica moim domem, miasto costam costam", ale czy beda oryginalni? czy nie staraja sie nasladowac kolegow z US i A? moze jednak znajdzie sie ktos kto, jak wiele innych, zyje ulica ale ma w sercu tyle milosci zeby to pokazac swiatu. naprawde zycze mu tego.

ksiazka dla kazdego tatuatora. lecz czegos brakuje.

ocena: ( naprawde trudno ocenic) 4+

Zacznijmy od prostej sprawy - kto tatujue sobie na wolności i bez styczności z "środowiskiem" kropki, mgiełki czy inne gwiazdki (nie o tych emo mowa )

Zresztą powoli taki typowy tatuaż więzienny traci na znaczeniu, bo większość odsiatkowych tatuuje sobie byle co, by fajnie czy tam groźnie wyglądać - tak jak ludzie na wolności.

Teraz tatuaż więzienny nie ma takiego znaczenia jak jeszcze przed paru laty.Małolaci wjeżdzający do kryminału mają już wytatuowane "stopnie"kiedyś musiał trochę odsiedzieć żeby sobie coś takiego wytatuować a przedewszystkim musiał "grypsować"A teraz grypsera zanika nie ma już podkultury więznennej tylko wszystko przechodzi w podkulturę przestępczą.Grypsować można się na wolności bo niektórzy ludzie po odsiadce chwalą się językiem kiedyś niedostępnym da ludzi na wolności.Polecam przeczytać książkę Szaszkiewicza "Tajemnica Grypserki "tam jest wszysko opisane.

tauaż wiezienny znika bo wpadł w ręce "pospólstwa" teraz każdy dresik che wygladać groźnie i niszczą znaczenie tatuażu wieziennego.

ostatnio wyszedł mój 50letni przyjaciel i powiada ze na 300 więźniów 15 grypsowało... ?!

i powiada także ze nie poleca tam wizyty wcześniej był jakiś klimat a teraz zero...

hehe wiec nie polacam:P

Kain ma racje ! Dajcie spokój. Nikt na wolności nie zrobi Wam symboli więziennych. Żeby je mieć trzeba tam być.Więc nie ma sensu sie zamartwiać że gdzieś na plaży się ktoś przyczepi.


Dlaczego nikt nie zrobi? Nie kazdy interesuje sie tatuazem wieziennym i nie kazdy ma jakiekolwiek pojecie na jego temat... zreszta klient czesto przychodzi do salonu z wybranym przez siebie wzorem, niewielu tatuatorow pozwala sobie na wyproszenie go badz odmowienie zrobienia tatuazu.

Czytajac tematy o tatuazu wieziennym dochodze do wniosku, ze rozmawiamy o "elicie" siedzacej za kratkami, ktora ma pewne przywileje, ktore nalezy respektowac...
Sorry moi drodzy, ale ja nie widze nic COOL w ziomalach w wiezieniu... ale to juz inna bajka,
a wracajac do tematu..
niestety tatuaz jest czescia popkultury, tak samo jak pojawia sie moda na tradycyjne tatuaze polinezyjskie tak samo i pojawi sie na wiezienne.. czy tego chcecie czy nie.

Chodziło mi o symbole a nie wzory typu diabeł . I rzeczywiście,klient przychodzący do studia z własnym wzorem ma prawo sobie go zrobić i nikt nie może ingerować w jego decyzje.Podejrzewam ze niewielu tatuatorów zna się na tatuażach więziennych dlatego bez mrugnięcia okiem je wykonają.Jeżeli chodzi zaś o modę, to jaki sens ma wytatuowanie sobie np. kropki przy oku, czy przerwy w życiorysie? To nie będzie moda a, głupota.

A wazelina to nic innego jak tluszcz bez wartosci odzywczej, ktory moze i daje poslizg i lekko natluszcza ale "zapycha" skore i nie pozwala ranie (a tym z technicznego punktu widzenia jest gojacy sie tatuaz) oddychac.
Jako skladnik masci czy do wieziennych aktyenosci swietnie sie sprawdza, ale jak juz ktos chce cos bardzo sliskiego to polecam raczej fioletowy durex play. Wygoic tatuazowi sie nie pomoze, ale przynajmniej ladnie pachnie

Niedokońca mnie zrozumieliście,mi chodzi nie o to gdzie się tatuaże taką maszynką wykonuje,ani jakie wzory(więzienne)...Tworząc wzór jakiś bardziej indywidualny można naprzykład powyginać kilka igieł z magnum'a i wycieniować tak wykonaną igłą płaszczyzny pozostawiając charakterystyczne linie.Chodzi mi o to czy da się jakoś tak wykorzystać strune?Szarpie skóre?Ok,ale czemu by niewykorzystać takiej faktury jako rodzaj cienia,kumacie?
P.S.Co do wspaniałej Bea&Dragon...Swoją drugą maszynke kupiłem właśnie u nich.Nie elektromagnesową a silniczkową HUZAR 2000 właśnie w roku 2001.Kupiłem dość duży zestaw za który zabuliłem ponad 3000zł,niebył to ten gotowy co jest w cenniku.Jeśli chcecie żebym Wam opisał co i jak z tym było to napiszcie bo niewiem czy moge zrobić tak duży offtop

Tak, właśnie o ten numer mi chodziło... Jest zwyczajnie bez sensu, z całym szacunkiem dla redakcji itp. ale Waldi pier... głupoty i cały ten "moloch" jemu poświęcony jest chyba tylko dla kółka wielbicieli Waldiego... Kupowanie tego dla kolekcjonowania przestało mnie bawić, tak to sobie mogę znaczki pozbierać Hernandez ok, Zappa też ale to już nie jest nasze podwórko, jakby nie patrzył, obczyzna. Nie mówię, żeby zrobić "Tatuaż, pismo narodowe" ale troszeczkę więcej uwagi poświęcić naszym bo jest o kim pisać a nie tylko wieści zza oceanu bądź z Niemiec itd...

Ja czekam na coś nowego, może sie wreszcie jakieś studio zdecyduje puścić coś za np. 8 zł, z jakąś ilością wiedzy bądź chociażby jednym feliotonikiem, zdjęcia prac jakieś wzorki i nawet reklamy kremu na zmarszczki, niech żyją z czegoś. Jakiś wywiad z obczyzny i dwa bądź wiecej z naszymi... Przygotować obszerny słownik dziar więziennych (teoretyzuję rzecz jasna ale byłoby o czym pisać przez 4 numery ) jakiś FAQ sensowny... To takie ciche marzenie, może ktos je spełni

"Dziara", "Cynkowa", "Kolka" - Zjawisko tatuazu wieziennego - Sławomir Przybyliński ..sorki za podpiecie sie pod inny temat


ta ksiazka to zbior bardzo zlych tatuazy z pretensjonalnymi i bardzo blednymi niekiedy tekstami. jesli przeczyta ja jakis laik, to dojdzie do wniosku ze cale zjawisko tatuazu to jeden wielki kryminal. my tatuatorzy staramy sie o odejscie od tego krzywdzacego stygmatu a tu ktos znow cofa tatuaz posiadany przez "kolorowych ludzi na kolorowych ulicach" do celi 4x4.

niech zdupcaja z takimi ksiazkami.

Piekne zdjecia. Zwlaszcza z linkaenglishrussia.

Nie kreca mnie specjalnie motywy wiezienne, nie wydaja mi sie jakos szczegolnie kozackie, nawet jesli przesycone znaczeniem, to wciaz trudno mi w nich zobaczyc cos niezwyklego. A mimo zaburzonego poczucia estetyki nie widze w nich nic pieknego czy pociagajacego.

I jesli mam byc okrutnie szczera, to tatuaze wiezienne sa niczym wiecej jak tylko proba "dociagniecia" do kryminalnej reszty, zaznaczenia swojego statusu w tejze i pewna forma protezyna poczucie wlasnej wartosci. "Tak, jestem smieciem, ale przynajmniej mam pagony".

coguar,

i tylko dlatego ze cos ma swoje zrodlo w kryminale powinnam ten kryminal szanowac? Daj pan spokoj, moze mam sie pochylac nad zbrodniczymi zapedami chrzescijan, bo dodali chmiel do piwa?

Chocby najpiekniej malowali i najpiekniejsze wiersze tworzyli to to tylko kryminalisci, mordercy i gwalciciele. Jednostki zbyt glupie by zrozumiec prawa rzadzace spoleczenstwem, ktore jednoczesnie trafiajac za kraty tworza jakas proteze wspolnoty.

Znow, moge sie zachwycic iloscia tatuazy i ich znaczeniem, ale chocby byly najmisterniejsze a ich znaczenie wrecz magiczne, nie zmienia to dla mnie faktu ze to tatuaze wiezienne. A do wiezienie nie idzie sie za to ze jest sie dobrym obywatelem. Zwykly alimenciarz tez sie nie tatuuje w wiezieniu.

tylko ze rozmawiajac o tatuazu wieziennym trudno nie rozmawiac o wiezniach.

tatuaz wiezienny to nie japonszczyzna czy oldschool ktory moze sobie zrobic kazdy.

rozmawiajac o estetyce, zrodlach, technice, symbolice tatuazu wieziennego nie mozna uniknac tematu samych wiezniow.

Jak to sobie misiek wyobrazasz? Jesli od tatuazu wieziennego oderwiesz wszystko co wiezienne, caly czynnik ludzki to z tych supertatuazy zostana zwykle burole robione kolka maczana w tuszu od dlugopisu czy palonej podeszwie.

ja bym się trochę zdystansowała do tego. Owszem Rdzo, popieram Twoje zdanie, ale może nie aż tak brutalne. Gdyby odjąć od tatuażu więziennego całą jego genezę (czyli jak nie patrzeć nic innego jak więzienie) to nie byłoby o czym mówić, jak napisałaś-mieli byśmy burole o nieprzeciętnych metodach wykonywania. Ale myślę że warto podejść do tego, jak do tatuażu jakiejś zbiorowości, ot jak np. podchodzi się do tatuażów na przykład plemiennych. Tamte również wykonywane są wątpliwymi metodami, niejednokrotnie nie przestrzegając higieny czy jakichkolwiek wytycznych

krzysiek,

naprawde nie widzisz roznicy miedzy tatuazami yakuzy a miedzy tatuazem rosyjskiego kryminalisty?

bloodlust,

"tak jakby" to czekolada Solidarnosci smakuje jak Lindt;)

I wciaz, zachwyce sie maryjami z Gwadelupy, bo sa piekne, maja niesamowity background kulturowy, zachwyce sie yakuza, z podobnych wzgledow, chicano tez nawet. Ale ten watek jest o rosyjskich tatuazach wieziennych, ktore sa po prostu brzydkie. Umiem przyjac to ze maja swoje znaczenie etc, ale jako estetka lubie gdy tresc przyjmuje ladna, badz przynajmniej ciekawa forme.

rdza napisała:

Chocby najpiekniej malowali i najpiekniejsze wiersze tworzyli to to tylko kryminalisci, mordercy i gwalciciele. Jednostki zbyt glupie by zrozumiec prawa rzadzace spoleczenstwem, ktore jednoczesnie trafiajac za kraty tworza jakas proteze wspolnoty.

Znow, moge sie zachwycic iloscia tatuazy i ich znaczeniem, ale chocby byly najmisterniejsze a ich znaczenie wrecz magiczne, nie zmienia to dla mnie faktu ze to tatuaze wiezienne. A do wiezienie nie idzie sie za to ze jest sie dobrym obywatelem. Zwykly alimenciarz tez sie nie tatuuje w wiezieniu.

Przecież Tobie nie codzi o jakość tatuażu.

Dzieki szaman za ten post.

Jedyne co do czego sie nie zgodze to to ze "Ocena ładny brzydki jest tu subiektywna, biorąc pod uwage mozliwości techniczne etc". Trudno mi sie pochylic na fajnym pomyslem ktory jest dziadowsko wykonany, i technika niewiele ma tu do rzeczy, bo nie raz i nie dwa widzialam niezle zrobiony tatuaz wiezienny (nawet jesli robiony kolka i tuszem Perla).

Przypominam ze rozmawiamy o rosyjskim tatuazu wieziennym, a przynajmniej o pewnych "standartach" jesli o wiezienny tatuaz chodzi. Pierwsza jaskolka wiony nie czyni, a kilka swietnych maszynek w amerykanskich wiezieniach nie rzuca ZADNEGO swiatla na to jak sie tatuuje w wiezieniach bylego bloku komunistycznego.

Skoro piszemy o rosyjskim tatuażu więziennym, to napisałaś że Ci się nie podoba i ok., ale Ty w większości piszesz o samych więźniach że to śmięci, mordercy, gwałciciele i wszystko co najgorsze, a to że ktoś się pomaluje to już zależy od samego człowieka. Jeden dostanie pół roku za jakąś pierdołę i wydzie cały niebieski, a drugi może mieć duży wyrok za poważne przestępstwo i wyjdzie ,,czysty'', nawet bez kropki.

Mi się podobają.Bo tak jak mówi rdza są przesiąknięte symboliką.Widziałem tatuaże polskich dziabaczy więziennych i te z mateczki rosji bardziej mi się podobają.Ale przez te tatuaże więźniowie bardziej się utożsamiają z kryminałem więc tu pada na twarz resocjalizacja:)

Pozdrawiam
Nowicjusz

krzysiek32,

Naprawde porownujesz zolnierza do wieznia? bo to rownie kulawe porownanie jak porownanie wieznia do Polinezyjczyka.

Jeszcze raz, rozmawiamy o tatuazu, nie o fali. Rozmawiamy o wiezniach nie o plemionach, i rozmawiamy o tatuazu wieziennym a nie zabijaniu cywili.

Nie siedzialam w wiezieniu i nie zamierzam, mam natomiast wujka ktory pracuje w takim miejscu, siostre ktora pracowala z wiezniami, i znam kilku gosci z mgielkami i calym tym dziadostwem, i wiem ze jak sie siedzi iles lat w wiezieniu to juz sie nie spoglada tesknie na blekitne niebo, tylko ta tesknote przek(l)uwa sie w blekitny tatuaz gdzies tam, jednoczesnie wrastajac w spolecznosc wiezienna. Napisano o tym nie jedna i nie dwie prace.

rdza--> kilka postow temu nazwalas wszytkich podziaranych wiezniow "smieciami z pagonami" itd itp Mam bardzo wielu kumpli ktorzy siedzieli lub siedza, kilku nawet co osobiscie dziarali w wiezieniu i tego typu teksty brzmia dla mnie conajmniej kulawo. Wiekszosc z nich jest o wiele bardziej w porzadku niz co drugi nadziany gnojek z bogatego domu ktoremu starzy dadza kase na profesjonalne studio, podpisza zezwolenie i hajda!, juz sie taki czuje ze moze sie wywyzszac, a nic soba niereprezentuje oprocz kasy. Do wiezienia mozna trafic za byle pierdole np za urwanie lusterka od auta 6 miechow (autentyczny przyklad) czy jazda na rowerze z 0,5 promila to 13 miechow (tez autentyk) i to ze ktos siedzial za cos takiego np i sie wydziarl czyni go smieciem od razu? jak dla mnie gruba przesada i nieznajomosc tematu. A co do tyvh ruskich tatuazy kryminalnych z tych co widizalem w internecie nie ma za duzo niebieskich buroli,jakbys przejzala te linki co dalem to moglabys zobaczyc kilka ciekawych estetycznych dziar np w tym linku http://nouvellerevuemoderne.free.fr/tattoo.htm trzeci obrazek od gory to odznaczenie na ramieniu i ostatnie na dole na lydce. Jestes w stanie z czytym sumieniem nazwac je "po prostu brzydkimi burakami"? Uogolniasz i to w bardzo nieciekawy sposob, a co do relastycznych wieziennych tatuazy widzialem kilka takich, ale to raczej na starszych typach, jednego chlopa znam co ma wycykany naprawde dobry,realistyczny portret na lopatce,robiony jednak ze 20 lat temu.

swoją drogą ikonografia rosyjskich więzięnnych tatuaży ma wiele wspólnych cech z oldschoolem tu sie również nie zgodzę z Rdzą. znam kilku ludzi choć to pewnie marginalne przypadki którzy zapłacili odsiadką za błędy młodości ale więzienie uświadomiło im że to niewłaściwa droga i teraz wiodą uczciwy żywot. wielu z nich to ludzie inteligentni,oczytani i z ogromnym bagażem życiowych doświadczeń. mają na sobie więzienne buraki ale tam jeśli nie chcesz być nikim i popychadłem musisz manifestować swoją przynależnośc do grypsery min. przez dziary. myśle że nikt kto nie siedział nie powinien wygłaszac takich poglądów

Ostatnimi czasy z wiezienia mozna wyjsc rownie dobrze z tribalem,skorpionem,smokiem,listkiem marihuany itd wiec funkcja identyfikacyjna i pokazujaca kto kim jest troche zanika.


No tak, to już kwestia tego co się rozumie przez "tatuaż więzienny" - czy jest to po prostu tatuaż wykonany w więzieniu i jest to kwestia tylko geograficznej pozycji tatuatora czy też chodzi o tatuaże o treści, symbolice i specyfice więziennej. Ja rozumiem tę frazę w ten drugi sposób, w przeciwnym razie tatuaże wykonywane, na przykład w Lublinie, musiałbym nazywać konsekwentnie tatuażami lublińskimi ...albo nawet lubelskimi.

mialem na mysli to, czy nazwanie takiego tatuazu wieziennym jest jakims bledem? watpie...rozumowanie ze na tej zasadzie tatuaz z lublina to tatuaz lubelski mija sie jak dla mnie z celem bo lublin to duze miasto, sa tam i metale, i profesorzy wyzszych uczelni, i bezdomni, i dresiarze, i studenci, i moherowe babcie, nawet przedszkolaki wiec przekroj jest o wiele wiekszy niz w wiezieniu gdzie w duzej mierze przebywaja ludzie odbywajacy mniej lub bardziej zasluzenie kare, majacy rozne cele w dziaraniu,demonstracje czegos,zaznaczenie swojej pozycji lub ozdobe, ale jednak wciaz sa to tatuaze wieziene robione przez tych samych ludzi, tymi samymi metodami, w tym samym miejscu. I nie ma po co rozdzielac tatuazy wieziennych na wiezienne (te "hierarchiczne", symboliczne) jak nie-wiezienne (czyli ogolnie robione w wiezieniu ). W takim razie w ktorej z grup umiesci sie gola babe, albo napis typu "kocham kurwy i chleb ze smalcem" (autenty,dziara na cale plecy hehe)

opsz,

(ockham sie w grobie przerwaca), Zyd tym sie rozni od kryminalisty, ze urodzil sie jako Zyd i chocby bardzo chcial zawsze bedzie Zydem. Kryminalista nie rodzi sie kryminalista. Nie kazdy Zyd jest be, ale juz KAZDY kryminalista zlamal prawo (w taki czy inny sposob) co jest samo w sobie zle.

Wywodze sie z rodziny inteligenckiej, ale znam osoby z patologicznych rodzin ktore osiagnely piec razy wiecej niz ja, i znam takie z bogatych - ktore kradna dla zabawy i rysuja samochody sasiadom bo nudno.
Nie raz bylam niemoralna, nigdy natomiast nie zlamalam prawa (a nie, ostatnio razem z jesu przeszlismy na czerwonym swietle przez ulice).

Jesli natomiast chodzi o sama nomenklature, to i gola baba i pajeczyna sa tatuazami wieziennymi, ale na potrzeby rozmowy za tatuaz wiezienny uznajemy ten ktory symbolizuje pewne wiezienne wartosci, odnosi sie do hierarchii wieziennej a takze jest nosnikiem wieziennych informacji.

heh rozmowy Estragon'a i Vladimira czekających na Godota

Buraka możesz sobie zrobic wszedzie nawet ja jestem wstanie stworzyc jakiegoś, idea postu polega na tattoo wieziennym , a za taki uważa się jednoznacznie Kod tatuażu i jego symbol , a to że sobie panowie tatuują " lubie lizac cipy" "jebac sąd " etc to ich artystyczny zamysł i bedą z tymi burolami tak samo szcześliwi jak z tattoo zrobionymi w najlepszych światowych studiach , i nie o tym temat traktuje i nie traktuje on też o indywidualnym podejściu Rdzy do tematu więźniów i tego co sobą reprezentują wiec juz sobie podaruj bo co 2 post o tym piszesz i juz meczy

jeszcze nie widzialem ale nie slyszalem o pannie ktora miala by mgielki,lezki,pagony czy jakiekolwiek typowe symbole wiezienne wydziarane, az dziwne,jak sobie to teraz uswiadomilem hehe
widisz piwo pilas,niszczylas w oczach turystow wizerunek miasta krakowa, prawdopodbnie zasmiecials puszka otoczenie, dawals mlodszym zly przyklad i cholera wi co jeszcze. A tak sie zazekalas ze nigdy prawa nie zlamalas hehe kazdy zlamal w ten czy inny sposob bo w 100 procentach zyc "uczciwie" sie nei da.

Jesli orzeszkowy zlodziej sobie tatuuje "przerwe" no to sorry, ale sam sie wpisuje w pewnien kanon wieznia.

czyli porwierdzasz ze jest przez to skreslony do konca zycia i jest smieciem, do pracy sie nie powinno go przyjac, jest juz na zawsze zrzucony na margines? przecierz to jest sposob myslenia przerazajaco podobny do cwelenia! Odsiedzial, nie zgadzal sie z normami narzucanymi przez personel wiezienny (czemu chyba nie ma co sie dziwic) okazal to poprzez tatuaz, ktory znaczy dokladnie tyle jak sie nazywa czyli przerwe w zyciorysie, lub nawet sobie tribala walnal, co kolwiek, wyszedl po paru miechach moze nawet po roku, no i powiedz mi teraz, czemu mialoby mu to uniemozliwic powrotu do spoleczenstwa, normalnego funcjonowania, robienia wartosciowych rzeczy, pracowania, slowem wszytkiego tego, do czego ma prawo kazdy czlowiek?

opsz,

masz niesamowity dar do wyciagania daleko idacych wnioskow. Afair pilam wodke i mlodziezy, oprocz tatuatrowego towarzystwa nie bylo zbyt wiele do zdemoralizowania;) Smieci z zalozenia nie rzucam na ulice. Nawet papierka od gumy.
To ze ktos siedzial w wiezieniu nie znaczy ze jest skreslony i ze nie powinien dostac nigdzie pracy etc.
Inna sprawa, ze jesli tatuujesz sobie typowo wiezienny wzor, licz sie z tym ze nie kazdy od razu Ci zaufa. Takie jest zycie. Nie zamykam mu drzwi do bycia zdrowa czescia spoleczenstwa (inna sprawa ze srednia jestem fanka resocjalizacji), ale bez watpienia bedzie musial udowodnic ze nie jest juz zgnilym jablkiem w koszyku.

agat_r,

Wtedy, to przypadki marginalne, nie widze powodu zeby sie nimi zajmowac w watku o tatuazu wieziennym.
Bo wciaz piszemy o tatuazu wieziennym. Jesli ktos jest taki czysty i niewinny, to naprawde jedynym sposobem zeby "odnalezc sie w rzeczywistosci wieziennej w jakiej sie znalazl" jest robienie sobie tatuazu?

Juz pomijajac moja prywatna opinie na temat ludzi siedzacych w wiezieniu, czy naprawde kazdy z was widzac goscia z mgielkami, sercami, kropkami, pagonami i cudami na ulicy pomysli sobie "nooo, moze niewinnie skazany", "moze ukradl orzeszki". "na pewno jest juz zdrowa czescia naszego polskiego spoleczenstwa", "o, z takim z checia zostawie dziecko, doswiadczyl wieziennej traumy i z pewnoscia jest wzorowym obywatelem"?
Bo moim nieskromnym zdaniem, jesli decydujesz sie na tatuaz wiezienny to z calym dobrodziejstwem inwentarza, czyli ze swiadomoscia ze przecietny czlowiek na ulicy jak i nieprzecietny wspolwiezien odpowiednia te symbole skojarzy.

[ Dodano: 12 Styczeń 09, 21:48 ]

Prawie sie poplakalam ze wzruszenia;>

nie taki mialem cel...
Czyzby tatuaz wiezienny mial byc foma "pokazania im wszystkim" czy tez 'przeszkodzenia w prawidlowym dzialaniu osrodka"?

w takim razie co ma pokazac dziara "jebac sad"? forma buntu i chec okazania tego wszystkim tym ktorzy ci rozkazuja i odbieraja wolnosc a. Watpie tez ze celem resocjalizacji jest budynek wypchany podziaranymi na twarzy bombami czasowymi ktore z frustracji moga wybuchnac w kazdej chwili wiec jest to tez forma "przeszkodzenia w prawidlowym dzialaniu osrodka". Do tego jeszcze dochodzi chec wyruzniania sie (teraz juz nie az tak bardzo bo tatuaz sie popularny zrobil) i szokowania otoczenia. Bezcelowa juz sie robi ta dyskusja bo jak pisalem ile ludzi tyle historii i charakterow i generalizownie jest bez sensu. Wrocmy do ruskich dziar kryminalnych ktore wbrew pozorom niektore sa ciekawe estetycznie i mimo ch....ych warunkow bardzo starannie wykonane.

wybacz Jesu ale piszemy teraz o rosyjskim tatuażu więziennym a akurat tam więźniowie polityczni stanowią bardzo dużą grupę wśród osadzonych i bynajmniej nie jest to skrajność i margines który należy w tych rozważaniach odrzucic.wystarczy że napisałeś książkę lub artykuł który został źle zrozumiany przez cenzora i już byłeś uznany za niebezpiecznego wywrotowca. trafiali celowo do placówek z najgorszym elementem żeby ich złamac. w Rosji warunki odsiadki są z pewnością dużo gorsze niż u nas. tam wyrok więzienia oznacza że czeka Cię walka o przetrwanie. tatuaże i napinanie mięśni to często nic innego jak kamuflaż na terytorium wroga. wybaczcie ale nikt mi nie wmówi że każdy kto był w więzieniu jest człowiekiem z gruntu złym do szpiku kości. prawda leży gdzieś pośrodku. każdy popełnia błędy. trzeba potrafić uderzyć sie w pierś i je naprawiać.

czyli w ogólnym zarysie się zgadzamy absolutnie się zgadzam z tym że uśredniając i generalizując ludzie trafiają za kratki popełniając świadomie przestępstwo i w tym kontekście nie lituję się nad losem skazanego. niemniej każde uogólnienie jest dla kogoś krzywdzące. takie życie. winny czy niewinny, idąc do więzienia wpadasz do tej samej szuflady z zdegenerowanym elementem i zostajesz zepchnięty na margines społeczeństwa. przystępując do grypsery i tatuując sobie więzienne wzory pogłębiasz jeszcze ten dystans.
dość OT
w każdym razie jeśli chodzi o tatuaż więzienny, ten rosyjski jest zdecydowanie najciekawszy i bogaty w symbolikę. do tego trzeba przyznać że jak na więzienne warunki zadziwiająco poprawnie wykonany.

z innego forum o tatuazach przeklojony temat,tam nie bylo wielkeigo odzewu wrzucam tu hehe :
Kojarzy sie zwykle z burakami, albo porstymi wieziennymi dziarami, jednak widizalem wiele zajebistych tatuazy zrobionych ta metoda w tym kilka prawie fotorealistycznych (jednak troche wyblaklych). Glownie urzywa tego stara recydywa jednak interesuje mnie czy jakis "profesjonalista" urzywa tego typu metod, pominawszy japonskie irezumi i rozne regionalne,egzotyczne klimaty. Dziaral ktos z was kiedys kolka? Jak tak to jakie efekty i wrazenia? Ogolnie co o tym sadzicie, czy praktyczne i prawdopodobne jest zeby w studiach oprocz maszynek urzywano kolek jako uzupelniania masyznowej roboty? Bo wiele takich tatuazy ma niepowtarzalna kreske i styl ktorych wedlug mnie masyznka sie nie da odtworzyc.Gadalem kiedys z 60 letnim gitem, calym obdziaranym, w tym w kilka naprawde zajebistych tatuazy ktorych pozazdroscilo by nie jedno studio, chodzi mi o proporcje,dbalosc o szczeguly, wycieniowanie a przy tym nie przedmuchanie i "przedobrzenie" ktory o tatuazach robionych maszynka czy to profesjonalna czy tez ze struny od gitary wypowiadal sie wrecz z pogarda i mowil ze maszynowa robota jest bez serca itd Kilku kumpli tez ma podobne zdanie. Tatuazy robionych ta metoda widzialem wiele,duzo z nich to byl kompletny syf, ale zdarzaly sie naprawde perelki, Zainteresowal mnie ten temat i jestem ciekaw czy ktos z "mainstreamu" bawi sie w cos takiego.Piszcie co wiecie

witam:)
wczoraj gadalem sobie z kumpela o tatuazach i temat zszedl na dziary wiezienne. moje pytanie dotyczy wlasnie tego - orientuje sie ktos moze w symbolice tych tatuazy?? kumpela powiedizala mi ze jej brat dostal 2 latka i po wyjsciu z wiezienia mial na nadgarstku wytatuowane 5 kostek <takie jak np 5 oczek w 6ciennej kostce do gry >. gdy spytala sie go co to oznacza to odpowiedizal jej ze nigdy jej tego nie wytlumaczy. nie wiem czy braciszek panne wkreca czy co ale bardzo mnie to zaintrygowalo. bylbym wdzieczny gdyby ktos wytlumacyzl mi ocb

mam kumpli klawiszy i powiem wam, że trochę wiem na ten temat. Faktycznie każdy zakład karny lub areszt śledczy ma swoją symbolikę tak samo jak grypsera dzieli sie na rejony.Wiadomo jest tylko to że osadzony który odbył karę pozbawienia wolności nigdy nie powie co oznaczaja ichniejsze dziary.Stx ma rację niejaki pan Szaszkiewicz napisał ową książkę lecz bardzo trudno ją zdobyć mozna tam się dowiedzieć co to jest grypsera i jakie sa oznaczenia tatuaży więziennych.

Mysle ze wasze opinie na temat studia Children of the grave sa troche niesprawiedliwe Mam wraze ze forumowicze to troche takie kolko wzajemnej adoracji:) Zgadzam sie ze niektore prace sa marnej jakosci ale wiekszosc jest na przyzwoicie dobrym poziomie.Mieszkam w Kielcach znam to studio i wiem ze w krotkim czasie zrobili wiecej niz te wszystkie pseldo studyjka przez cale zycie Wlozyli duzo pracy i zaangazowania w to aby Kielecki tatuaz wyprowadzic z rejonow dziar wieziennych ,czarnych plamek'tribalikow' i napisow na przedramionach na troche wyzszy poziom (a wiezcie mi w Kielcach nie jest to latwe) To mlode studio i jeszcze sie ucza a wiadomo czlowiek uczy sie na bledach przez cale zycie.Wiem ze podchodza do sprawy z pelnym zaangazowaniem. Ida do przodu rozwijaja sie ,samo studio fuul wypas(przeniesli sie teraz na nowy lokal) robi wrazenie! U dentysty nie poczulbym sie tak pewnie jak u nich,czysciutko,przestronnie i no i klimat PIEKIELNY Osoby w nim pracujace to skromni ludzie, nie goniacy za komercja TO WAZNE! Zrobili duzo i chwala im za to! Mysle ze trzeba dac im szanse, wkladanie ich do jednego worka ze studiem Viking(tym Kieleckim) i opinie typu "omijac ich szerokim lukiem" sa mocno krzywdzace dla nas kljentow tego studia jakze i dla ludzi tam pracujacych Pozdrawiam http://www.tattooart.pl/f...con_twisted.gif

Kiedys w pociagu ze Slupska do Szczecinka. Na reku jeszcze kontur. Przysiada sie koles i na moj tekst ze przepraszam ale czytam ksiazke, odpowiada ze nie bedzie mnie podrywal tylko o cos zapyta. No i zaczelismy gadac o tatuazu, on oczywiscie pokazal mi swoje wiezienne arcydziela (zaznaczyl ze nie siedzial ani za gwalt ani za morderstwo ) a potem zapytal ile i za co ja siedzialam i nigdy nie zapomne jego miny jak mu powiedzialam ze jestem studentka

a potem powiedzial ze zrobi mi kolory za niecala stowke

"kleszcze" tez sie zdarzaja bo mam czarnego labreta i lekka konsterna gdy patrza przez moje tunele i nie do konca chce sie im wierzyc ze to na wylot takie duze

piszę prace licencjacka pt "znaczenie tatuażu w polskim więziennictwie" z Socjologii.

ma ktos moze jakies ciekawe materialy?

"Dziara, cynkówka, kolka - zjawisko tatutażu więziennego" mam
artykul z ostatniego tatuazu takze.
moze ktos ma jakies starsze gazety z artykulami na ten temat i moglby udostepnic skany?

do gugle mnie nie wysylac prosze:P

to jest typowo wiezienna dziara.
jak zrobisz sobie tatuaz wiezienny a potem w jakis sposob trafisz do pierdla to kiepskie zycie ci tam wroze.

pozatym to sie inaczej pisze z tego co wiem


czyli jednak dalej obowiązuje zakaz, czy do końca jednak sam nie jesteś pewny ??

a co do pisowni to chyba jednak poprawna z tego co ja wiem i co choćby wyczytałem no i ze znalezionych fotek np: http://www.tattooartists....de_cul_fide.asp chyba koleś był pewny, że jest poprawnie robiąc to na dyńce :>

Tatuaże jak i wiele innych rzeczy jest dla ludzi, którzy są pewni tego co chcą i wiedzą jakie niosą ze sobą konsekwencje. Swój wybierałem pół roku. Zastanawiałem się co ma znaczyć, jaką treść ma przekazywać i przy okazji nie wyglądać jak więzienna dziara .Tatuowanie imion, portretów itp. swoich sympatii to już inna sprawa. Moim zdaniem nienajlepszy pomysł. Co do bólu to nie ma się co oszukiwać, że to nic nie boli. W końcu to ukłócia igły z dużą częstotliwością. Skala bólu zależy od miejsca. Im bliżej kości, im miejsce bardziej wrażliwe na ból tym odczuwa się to bardziej. Byłem ze znajomą w studio gdzie oferowali znieczulenie miejscowe Także tatuowanie tak byle z głową

Już 8 maja bieżącego roku, do księgarni trafi książka Paul'a Ruditis'a pt. "Prison Break: The Classified FBI Files".



Paul Ruditis
Prison Break
The Classified FBI Files

Cena: $19.95

Ilość stron: 192 (224 wersja UK)

Język: angielski (jak narazie)

Dostepna od 8 maja.

W książce znajdą się:

- pełne profile zbiegów, ich wspolników oraz personelu więziennego,
- zdjęcia skomplikowanego tatuażu Michaela Scofielda oraz dokładna
analiza ukrytych informacji, które zawiera.
- plany Fox River i dokładna rekonstrukcja ucieczki.
- reprodukcje materiałów znajdujących się na twardym dysku Michaela,
wycinki z gazet, zdjęcia rodzinne.
- wieści na temat zbiegów z Fox River, wliczając wywiady z naocznymi
świadkami i opis miejsc, w których pojawili się uciekinierzy.
- informacje pochodzące z tajemniczego źródła dotyczące konspiracji
toczącej się wokól Burrowsa, które rzekomo dotyczą najwyższych
szczebli Rządu.

Teraz pozostaje nam tylko czekać aż książka zostanie wydana w naszym ojczystym języku. Ja napewno ją kupię.

W hierarchii więziennej pedofile są najniżej, nie mają właściwie życia w więzieniu, są gnębieni na każdym kroku (cwele, frajerzy), w tym cweleni. Podobnie rzecz ma się z matkobójczyniami w więzieniach dla kobiet. Słyszałam nawet, że tych stojących najniżej w hierarchii trzeba nawet jakoś oddzielać od reszty, bo jak Kyllyan mówiłeś, istnieje zagrożenie ich życia.
Miałam przez ostatni semestr resocjalizację na studiach i muszę przyznać, że były to jedne z ciekawszych zajęć jakie do tej pory miałam. Więzienna podkultura jest bardzo ciekawa, zwłaszcza jeśli chodzi o tatuaże, slang więzienny czy kodeks grypsera. Kyllyan, masz może gdzieś tekst tego kodeksu?

http://www.ogniskowiec.zn...20wiezienne.htm

Cytat:
CAMPARI34 napisał/a:
tatułaż można usunąc sposobem domowym .wystarczy tabletki nadmanganianu potasu [takie fioletowe ] rozkruszyc wymieszac z kremem nivea ,nawalic tego dużo na tatułaż zawinąc bandarzem i czekac aż wyżre

To jakiś więzienny sposób chyba ?

Słyszałem też o wypalaniu żelazkiem


To mnie skłania do tego by się nie szarpać na tatuaż, bo jak mi sie znudzi to chyba na te metody bym się nigdy nie szarpała.
btw Ciekawa jestem czy pomysł CAMPARI jest sprawdzony

W naszym kraju tatuaże chyba kojarzą się ze społecznością więzienną...IMHO fajny tatuaż jest OK, ale na pewno nie hasła typu "Jesus jest (nie jest) cool (nie-cool)"...Za to jakiś ciekawy motyw...Sam kiedyś myslałem o tatuażu, ale...Zawsze jest ryzyko, że można coś "załapać"...Niestety...Pewnie gdybym znał gdzieś w okolicy jakiś pewny salon tatuażu, to może, ale tak...Ale jak na razie to jak dla mnie duże ryzyko...Niestety.

Chociaż zawsze można zastosować tatuaż tymczasowy...Co myślicie o takim tatuażu??

Poszukuję publikacji na temat wymowy i znaczenia tatuaży. Z tego co wiem, to w latach 70' ktoś związany z służbą więzienną bronił takiej pracy doktorskiej na UJ - praca ta została później opublikowana, niemniej jednak nie udało mi się jej zdobyć.
Może ktoś jest w stanie mi pomóc w zdobyciu czegoś na ten temat....

Z tego co wiem, to w latach 70' ktoś związany z służbą więzienną bronił takiej pracy doktorskiej na UJ - praca ta została później opublikowana, niemniej jednak nie udało mi się jej zdobyć.

Niestety tworzona baza http://nauka-polska.pl/ na opi posiada co do zasady prace obronione po roku '90-tym.
Prace doktorskie niepublikowane po ich obronie z reguły powinny znaleźć się w bibliotece uniwersyteckiej, na którym to uniwersytecie były bronione i może zostać (ale nie musi) jakiś egzemplarz w katedrze, z której był promotor.
Najwłaściwsze moim zdaniem bedzie w związku z tym skontaktowanie się z biblioteką i ewentualnie katedrą.
Zajrzyj do tego, co polecił zin, może się na tę pracę prof. J.Wójcikiewicz powołał.
Oczywiście praca ta może być przydatna, ale głównie w ujęciu histrorycznym, gdyż grypsera i tatuaże są mocno zmienne.

To jest taka... hmm... można ją nazwać "filozofią" w wielkim cudzysłowiu. To język, sposób zachowania itp. To jest taki system nieformalnego drugiego życia w więzieniu. Wywodzi się z czasów PRLu, kiedy służyła szyfrowaniu różnych informacji. Z czasem przerodziła się w coś bardzo negaywnego. Po krótce- więźniowie dzielą się na dwie grupy- na ludzi i na frajerów. Dziś jest też trzecia grupa więźniów, którzy nie grypsują, ale za frajerów sie nie uważają. Ale jeszcze do neidawna bycie "człowiekiem" to był szczyt. Mieli swój język, swoje prawa, nawet każdy tatuaż coś oznaczał.
Na czele grypsujących stali tzw. Mąciciele- oni byli w tej grupie najważniejsi. Można ich było rozpoznać po charakterystycznym serduszku wytatułowanym pod lewym okiem. Zaraz za nimi byli Charakterniacy, a potem całe mnóstwo różnych więźniów, wsród których kazdy był do czegoś przydzielony. Ich hasłem było SKIF-HLIZ- śmierć k****m i frajerom! chwała ludziom i złodziejm!

Po drugiej stronie ludzi stali frajerzy- najnizej stali cwele i parówy

Grypsujący mieli swój kodeks. Nie można było np. jeść i pić, gdy brat akurat sie załatwiał, czy nie wolno było podać ręki frajerowi albo klawiszowi. Takich postulatów było mnóstwo, ale nie chcę zanudzać.

Tak po krótce wygląda idea grypserki. Mówić krótko- grypsowanie chroniło i pomagało się ustawić w więziennej rzeczywistości, ale wymagało całkowitego posłuszeństwa.

Człowiek pożył, troszkę się obył. No i teraz widzi, że gadał głupoty. Ale to, co pisał Spartakus, obecny Technoviking, to też nie była prawda. Pisze co prawda o dźwiękach, ale dalej pisze: "nawet tam nikt nigo nie bije". A niby od czego one są.
I nie prawdą też jest, żeby takie sale były czymś zupełnie wyjątkowym w polskich ZKach
Co za bzdury, że gad nikogo nie uderzy? Już widzę, jak małolat wywodzący się z patologii listy pisze do Strasburga, bo w Polsce NIKT się za nim nie wstawi. No chyba, że to prawnik lub coś podobnego, ale przecież gad wie, kogo wolno a kogo nie wolno tknąć.

Co do pobierania krwi - niemożliwe. Higiena, tatuaże więzienne. Zresztą nawet w deklaracji, którą trzeba wypełnić przed oddaniem krwi jest, jeśli dobrze pamiętam, pytanie, czy przebywałos się w ZK albo AŚ w ostatnim czasie.

Witam
to tylko gościnny występ na szanownym Forum, ale pomyślałam, że może tu ktoś zwłaszcza np. ze służby więziennej będzie znał odpowiedź na jedno pytanie:

Tatuaż - nie wiem czy więzienny, nie wypada mi zapytać 'nosiciela' - wygląda tak:
3 krzyżyki (takie jak tzw. krzyż św. Andrzeja), jeden nad drugim, wykonane czerwonym barwnikiem, na prawej dłoni, powyżej kciuka. Czy ktoś zetknął się z takim oznaczeniem, i jeśli tak czy można prosić o wyjaśnienie? Będę bardzo wdzięczna.

Pozdrawiam
ear

witam
wynajmuje od niedawna pokoj panu, ktory ma wytatuowane na ramionach pagony.
dwie belki i gwiazdke, tatuaz zrobiony jest dosc nieprofesjonalnie wiec nie wiem czy nie jest
wiezienny. ponadto na przedramieniu ma wytatuowana literke "w", prawdopodobnie
od pierwszej litery imienia.
prosze o opinie i z gory dziekuje.

Wiedza nabyta, ale zaznaczam nie w drodze własnego doświadczenia
Jakiś czas temu miałam możliwość rozmawiać z gościem (jego oczy „zdobiły przedłużki”), który z autopsji znał symbolikę tatuażu więziennego. Po wyjściu na wolność zdecydował się na kower.

pozdrawiam

Tatuaż więzienny to nie ulega wątpliwości.Jednak w tej chwili wielu osadzonych skazywanych na kary pozbawienia wolności w wymiarze jednego lub dwóch ewentualnie trzech lat także tatuują sobie pagony majora co mogłoby sugerować,że odsiadywali już całkiem spore wyroki. W szczególności widać to u skazanych młodocianych lub odbywających karę pozbawienia wolności po raz pierwszy. Chyba tylko dla szpanu to robią.

twórców tej reklamy skazałbym na tygodniowy pobyt w obozie koncentracyjnym...

Raz do roku takich to gości oraz innych królewiczów co to na bal przebierańców zakładają opaski z sfastyką...skazałbym na tygodniowy "obóz przetrwania". Jakby tak postali zima w samym drelichu przez cała noc i co dwie godziny byli polewania zimna wodą to by się nauczyli co to był obóz koncentracyjny.
a na do widzenia techniką wiezienną tatuaz na wewnetrznej stronie przedramienia z numerem obozowym.



Bo ?
--wiertarką z udarem go robią???? czy co ? Niby że japoniec taki odporny?

Z tego co pamiętam ( była kiedyś taka fajna stronka japońska po angielsku, skąd wziąłem część informacji, ale ją zamknęli, bo prezentowała wytatuowane ludzkie skóry, ofiarowane pośmiertnie jakiemuś muzeum , tam to wyjaśniano) głębiej wbijają igły. Europejski tatuaż jest płytszy, a więc i mniej trwały. Widziałem kiedyś w sieci fotki rosyjskich tatuaży więziennych ( na kobietach), po kilkunastu latach wyglądało to tragicznie, a nie wszystkie z nich były chałupniczej roboty. Oczywiście dziś jest z tym różnie, są pracownie w Japonii gdzie robi się tylko tatuaż tradycyjny, ten bolesny. Są takie gdzie się kombinuje ( maszynowo - kontur, wnętrze - ręcznie, igłami), są wreszcie i nowoczesne, gdzie z tatuażu japońskiego zostały tylko wzory.

A wiecie, że są ludzie specjalizujący się w rozpoznawaniu znaczenia więziennych tatuaży? Policja niejednokrotnie korzysta z ich pomocy przy ustalaniu portretu psychologicznego przestępcy i jego przeszłości. Swoją drogą to bardzo fascynująca umiejętność. Chociaż z drugiej strony... Jedziesz w pociągu z człowiekiem i tylko ty wiesz, że tatuaż na jego ręce oznacza, że siedział za np. morderstwo.

JAK TATUAZ TO TYLKO U PROFESJONALISTY,SAMA CHCIALAM SOBIE ZROBIC U JAKIEGOS AMATORA CO DZIABIE W MIESZKANIU, ALE JAK ZOBACZYLAM JAKA KICHE ODWALA ZDEZYDOWALAM ZE POJDE DO STUDIA! W LUBLINIE NAJZAJEBISTRZE STUDIO TATUAZU VALHALLA NA KROLEWSKIEJ !!!!!TERAZ JESTEM WLASCICIELKA SWIETNEJ DZIABY, A NIE JAKIEJSC AMATORSKIEJ CHUJNI WIEZIENNEJ! PAMIETAJCIE ZE TO NA CALE ZYCIE, I NIE WARTO ROBIC U LESZCZY!

Ano bo moim zdaniem role się odwróciły. Dziś tatuaż nie jest już symbolem celi więziennej, gdzie koleś o krzywej mordzie robi drugiemu kolesiowi o podobnym wyglądzie dziarę za pomocą łopatologicznych technik, czyli silniczek, wkład od długopisu i kto wie co jeszcze. Nie wspomnę już o higienie. Mówi się, że sztuka wpierw musi trafić pod strzechę. Współcześnie tatuaż jest sztuką. Nie wiem czy oglądacie taki program Miami Ink. Ludzie tam przychodzą, żeby tatuażem wyrazić swój indywidualizm, pasję, czasami żeby upamiętnić pewne wydarzenie. Niezależnie od profesji, wykonywanej pracy. Garniak nie stoi na przeszkodzie

idealna impreza
- nie w cube
- nie z DT
- bez dzieci na parkiecie
- bez kolegow zdejmujacyk koszulki i pokazujacych wiezienne tatuaze
- z gwiazda ktorej jeszcze nie bylo
- oraz z dobrym naglosnieniem i oswietleniem ktore pasowalyby do danej bibki (na oldach kolorowo) na basie (ciezko ale jednak nie jak w komurce)

to bylaby biba fest

idealna impreza
- nie w cube
- nie z DT
- bez dzieci na parkiecie
- bez kolegow zdejmujacyk koszulki i pokazujacych wiezienne tatuaze
- z gwiazda ktorej jeszcze nie bylo
- oraz z dobrym naglosnieniem i oswietleniem ktore pasowalyby do danej bibki (na oldach kolorowo) na basie (ciezko ale jednak nie jak w komurce)

to bylaby biba fest


komórka pisze się przez "ó" to po pierwsze.
Po drugie to nie wypada mi chyba kłócić się tu z Tobą: bo jak to Ty powiedziałeś kiedyś do swojej dziewczyny:
"Nie możesz pić na imprezach, bo ja jestem osobą publiczną."

...a z osobą publiczną lepiej się nie kłócić bo publika sie jeszcze zdenerwuje.

A jesli nie podobają Ci się Czareczku imprezy z DT w Cube, chociaz na ani jednej jeszcze nie byłeś. To zapraszamy na sylwestra w hali Anilany a nie w CUBE) gdzie wystąpi Rascal&Klone.
Na dniach damy ostateczne info.
Pozdrowionka Buraczku

mam kolege co by mi za darmo strzelił tatuaż oczywiście!..
jak dla mnie tekst roku!

moj tato ma tatuaz - na lewej rece wytatuowal sobie date wyjscia z wojska... wtedy to bylo dla niego wazne jak nie wiem co - ma wspomnienie, ale wszyscy zawsze pytaja za co siedzial bo te cyferki wygladaja jak jakis numerek wiezienny

Nie wiem czy pisze w dobrym dziale. Ale w pewnym sensie to co chce napisac zalicza sie do zdrowia i urody,
Chodzi mi o tatuaze. a dokladniej o znaczenia tatuazy wieziennych.
najbardziej interesują mnie kropki na rękach.. koło kciuka.
Może ktoś coś o tym wie Z jakiegos pewnego źródła? Co one oznaczaja? Bo przeglądałam już jakieś forum, ale każdy mówi co innego.
Możecie mi jakoś pomóc?


najbardziej interesują mnie kropki na rękach.. koło kciuka.


Złodziej.

[ Dodano: Wto 15 Lip, 2008 ]
http://www.kluczbork.poli...&id=73&Itemid=2

Tutaj są dość wiarygodne i zgadzające się ze stanem faktycznym znaczenia więziennych tatuaży. Poza tymi są jeszcze różne inne, odpowiednie dla danego zakładu karnego. Informacji polecam szukać na stronach policji i straży więziennej, tam są znacznie wiarygodniejsze niż na normalnych forach.

jak to gdzies tu juz pisal kazidelko... zycie to sinusoida,

a poniewaz z sin i cos mozna zrobic okrag... wiec

smialo mozna powiedziec ze zycie kolem sie toczy :mg:

podobnie z tatuazami... dzis sa w modzie, jutro nie...

jednak to nie sa spodnie na jeden sezon... wiec

nalezaloby sie zastanowic nieco mocniej...

co w tatuazach jest fajnego??? nie mam pojecia...

w Polsce od wielu lat, wsrod starszego pokolenia,

sa utozsamiane z kregami ludzi z marginesu czy kryminalistow...

oslawione wiezienne dziary robione zyletkami...

co ciekawe na zachodzie (nie wiem czy u nas juz tez)

bywa ze sa klopoty ze znalezieniem pracy jesli

ma sie widoczny tatuaz...

"Nie rozmawiam o interesach w takim miejscu." Wyjaśnił szybko 'rozgadany' człowiek. "Wpadnij wieczorem, tak o dwudziestej, do karczmy "Studnia Pillafa", a wtedy pogadamy. W między czasie zobaczę co mógłby dla ciebie zrobić. Przygotuj jednak sakiewkę, bo może być potrzeba jako udowodnienie chęci współpracy. Bądź wypoczęty i nie zadawaj zbędnych pytań." Człowiek wykonał kilka kroków, a po minie jego twarzy można było poznać, że uważa rozmowę za zakończoną. Jego zachowanie mogło sugerować, że pomiata on Bohaterem, co mogło drażnić Mrocznego Elfa, ale to w końcu jemu bardziej zależało na zdobyciu umiejętności, niż temu człowiekowi na zdobyciu nowego 'pracownika'. Z dachu zeskoczył drugi z ludzi. Spadając podwinął mu się kaptur i opadł na plecy. Jego łysa głowa była pokryta tatuażem zaczynającym się na prawej skroni, a kończącym na potylicy. Wyglądało to na jakiś więzienny malunek. Niezbyt urodziwe wzorce nie przedstawiające w sumie nic. "Mówiłeś, że jak tym masz na imię?" Zapytał odwracając się Corgtel.

przypisywany jest dziewczynką

Bożesz Ty mój, co to forum z ludzi robi
A na temat - kolczyki mam w uszkach, od 19 lat niezmiennie te same - złote, infantylne srduszka, do których się tak przywiązałam, że raczej już ich nigdy nie wymienię na żadne inne. Mój stosunek do kolczyków w ciałach obcych ludzi wyprostowała kumpela (z ukolczykowanym językiem) z grupy do obojętnego.
Tatuaże zaś podobają mi się czasem, byle nie w nadmiarze, bo wtedy mam więzienne skojarzenia (A. Kiedys stanowi miły wyjątek). Sama chciałam sobie kiedyś uwiecznić jakąś różyczkę na tej kości nad piersiami (y obojczyk?), ale aktualnie wydaje mi się to zachcianką na miarę dziecięcego pragnienia posiadania domku dla barbie, bo jednego dnia myślę sobie czemu nie? raz się żyje, a drugiego już po kiego mi to?...i zapominam. Generalnie oba tematy - kolczykowania się i tatuowania - dla mnie nie istnieją

Czy któyś z forumowiczów oglądał serial "Prison Break" ?
Serial może nie do końca związany z fantastyką, ot historia młodego człowieka, który idzie do więzienia by wyciągnąć stamtąd brata, skazanego na karę śmierci za zbrodnię której tak naprawdę nie popełnił. Plan ma mu ułatwić fakt, iż brał udział w projektowaniu budynku oraz tatuaż pokrywający całe ciało, przedstawiający drogę do opuszczenia więziennych murów. Szybko okazuje się, iż kraty to nie jedyny problem z jakim przyjdzie borykać się głównemu bohaterowi. Orientuje się on, iż jego brat jest wrabiany i komuś bardzo zależy na jak najszybszej egzekucji...
Już od pierwszego odcinka akcja nabiera niesamowitego tempa i zapieprza niczym pociąg TGV. Kolejne wątki przeplatają się i krzyżują, zaś każdy rozwiązany problem stawia kilka kolejnych. Wszystkie 13 odcinków pochłonąłem w 2 dni - dosłownie nie mogłem się oderwać od monitora.
Po obejrzeniu ostatniego odcinka mam nowe określenie dla lubianego przeze mnie serialu "Lost"... Mianowicie: przeciętność.. Oczywiście to moje prywatne odczucie i właśnie moim zdaniem "Prison Break" znaaaacznie przewyższa "Zagubionych" (choć uważam, że tych seriali do końca nie można porównać).
Polecam każdemu

http://gitowiec.blog.interia.pl/?id=421857
Heh, a tu fotoblog tego typa z fotkami m.in. więziennych tatuaży:
http://gitowiec.moblog.pl

No ja nie mam jeszcze żadnego tatuaża, choć już od roku się zbieram ,żeby sobie zrobic.
Tylko teraz stwierdziłam,że lepiej sonie troszke zaoszczędzę , żeby zrobić porządny tatuaż w jakimś dobrym studiu, a nie taki więziennym sposobem.
Jednak biorąc pod uwagę mój zaawansowany zakupoholizm to nie nastąpi zbyt szybko.

mocna rzecz takie tatuaze, ja bardzo lubie taka wiezienna robote ogladac (ale nosic bym tego nie chial). w tym jest prostota i szczerosc, nie ma miejsca na ladne kompozycje i wzorki, nie ma miejsca na paradowanie na tattoo festach. to nie jest robione po to by zaspokajac wrazenia estetyczne ogladajacego.

zabawne ze ta tworczosc szokuje punkowcow czy tez ludzi zwiazanych z ta subkultura

1

maddy napisał/a:
gosiunia2004 napisał/a:
Anja napisał/a:
e czemu z kryminalistami kojarzy mi sie nadgarstek po wewnętrznej stronie

albo zewnetrzny kącik oka
albo powieki jeszcze

i szyja


powieki i oczy to gity tatuują tylko...a tak poza tym to w sumie rece plecy nogi....najgorszy wiezienny tatuaz jaki widziałam to było cos co chyba miało byc triballem,na ramieniu..robiony sprzetem z maszynki do golenia i długopisu...za mocno było nakłute i zrobiła sie bania wypukła na 4 moze 5 cm w nabrzmiała krwią i tuszem...

a jesli chodzi o mój tatuaz przyszło mi do głowy go rozbudowac troszke

...z Henny zaczyna się tak:wpierw robisz tatuaż mazakiem,potem robisz z henny,potem próbujesz metodą więzienną,a potem robisz w sklepie czy gdzieś tam ale to nie temat o tatuażach

Mój brat ma tatuaż "samoróbę" w stylu i w wykonaniu więziennym. Potrzebne będą: sprężynka od zapalniczki i tusz od długopisu żelowego. Sprężynę od zapalniczki przełamujemy w pół, żeby była zaostrzona i namaczamy w atramencie. Nie jestem co do tego pewien (może mi wkręcał), ale jeśli mówił prawdę to tu macie opcje robienia tatuażu.

Zgadza się:)
Wciąż tatuaż nie jest tolerowany ale na szczęście coś w tym kierunku zaczyna się zmieniać. Jak wspomniałam mam sporo tatuaży; na nadgarstku, za uchem, na łydce... są to miejsca widoczne ale również takie które da się ukryć: bransoletka, spodnie czy dłuższe włosy ( ja mam króciutkie:P). Pracuję w firmie która na szcęście ma szefa, który ceni pracowników za to co mają w głowie i kim są a nie jak wyglądają.
Niestety polacy wciąż tatuaż uważają za więzienną dziarę albo coś w tym stylu. Porażka...

Jeśli macie zamiar zrobić sobie tatuaż - przemyślcie go dobrze: wzór, miejsce, znaczenie i TATUAŻYSTA!!!! Postaram się zrobić foty pozostałych moich tatuaży i wrzucę na sieć:)

W peirdlu bedziesz mial jedno i drugie.

Filu dziecko przeciez ty jestes w moim wieku i tattoosa chcesz sobie juz walnac?
Ja tez o tym mysle ale do 20 sie wstrzymam.

Nefficzku ,dziecko drogie ( ) a co ma wiek do rzeczy ??

Ponton ,ja ostatnio właśnie czytałem taki art. ,że obecnie wchodzi moda na tatuaż więzienny, fakt jak dobrze wykonany ,ręką fachowca to zajebiście wygląda pewnie .

ogladaj Filu ogladaj ja drugiej serii jeszcze nie nadrobilem na biezaca, dopiero 7 odcinek obciagam

edit: cos dla Mulka i Dellusia

<G> ej co oznacza wytatuowana pajeczyna na lokciu ?
<G> chodzi mi o tatuaz wiezienny
<Picek> pajeczyna na lokciu oznacza ze koles robi sieci - jest informatykiem
<Picek> na polibudzie tak dziaraja

Zabił policjanta, Charlie, zabił...

Ogólnie rzecz biorąc tatuaże w subkulturze więziennej mają całkiem sporą ilość znaczeń. Pagony z oznaczeniem stopnia rzeczywiście oznaczają stopień w więziennej hierarchii. Oznaczenia wykłuwane na dłoniach oznaczały kiedyś typ przestępczego fachu (doliniarz, włamywacz, itp). Te obok oka i na powiekach też mają swoje znaczenia, ale dokładnie nie pamiętam, co które znaczą. Jeżeli kogoś to interesuje, to jest całkiem niezła książka o zwyczajach więźniów "Tajemnice grypserki", nie pamiętam w tej chwili autora i wydawnictwa, ale mogę wrzucić.

K.

Ja mam Tatoo na calym przedramieniu i wiele razy spotkalem sie z niepozytywna opinia na moj temat wzgledem tatuazu... ale tacy sa ludzie, moj jedyny konflikt z prawem to 2 mandaty...ale w niektorych oczach jestem recedywa po 7 wyrokach, ale mam to gdzies, MOJA SKÓRA!

Co do "wieziennych"...pojdziecie siedziec to zobaczycie co to wszystko znaczy (nie to zebym komus zyczyl )

kropy na powiekach oznaczją,że kotś siedzi baaardzo długo i zajmuje wysoką pozycję w ciupie....taki "więzienny Bóg",który w zasadzie może wszystko....tak takie tatuaże miała grypsera,ale teraz to zanika....a gitowcy to troszkę tacy skini,chuligani tylko wymarły gatunek....lata 70,80....dziś uliczników z zasadami jest coraz mniej ...tatuaż,który mi osobiśice bardzo podoba się to pajęczyny na łokciach...bez pajączka
ten tatuaż oznacza złodzieja,który nie może już wyjsć z fachu....

pozdrawiam

Gab3d:wiem,że bardzo dużo osób robi sobie pajęczyny,ale czesto nie wiedzą o co w tym chodzi(tatuaże więzienne mają swoją symbolikę,o tym co znaczą pajęczyny wiem od kllienta,który ma własnie z takiej okazji)....krązyły plotki(taka historia w niektórych środowiskach skinowych),że pajęczyny noszą klienci którzy mają na koncie morderstwo....ale to raczej bujda dla młodych uliczników....widzę,że jesteś bądź obracasz się w środowisku skinheads(może się tylko fascyjnujesz,nie wiem),zapewne zauważyłeś,że ten tatuaż zrobiło się jakiś czas temu popularny wśród oi-ów,i innych apolitycznych skins...nie wiem do kórej grupy należysz,ale musiałeś to zauważyc....
punks&skins unite wins

pozdrawiam

no coz ja tatuowalem sie 12 razy,nie siedzialem,6 lat bylem harcerzem,a tatuaze robie i bede robil bo mi sie podobaja...
1,5 roku mieszkal u mnie koles ktory sie ukrywal przed policja wieziennych opowiesci sie od niego nasluchalem wiele..
KROPKA KRESKA KROPKA to literka "K"w alfabecie morsa i oznacza ona przerwe w zyciorysie,a K- to skrot od karanego,kropki na powiekach znacza takze czlowiek "spiacy nie swiadomie grypsujacy" 4 razy Zoznacza
za zdrade zaplace zabijajac,SKIFWLIZ- Smierc kurwa i frajera wolnosc ludzia i zlodzieja,2 rzymska oznacza BEDE LEPSZY W 2 ZYCIU,napis USA
oznacza URODZILEM SIE ANIOLEM A SZATANEM UMRE,czaszka przekluta mieczem nozem lub czyms takim oznacza ZEMSTE,motylek czy cos takiego oznacza chyba cwela lub cos w tym stylu kropki za uszami takze oznaczaja podobno cwela czy kogos takiego robi sie je na sile delikwentowi,LTZ- LITOSC TO ZBRODNIA,KTM-kocham tylko matke,PSM-pamietaj slowa matki I T D

TATUAZE same w sobie sa sztuka ,szkoda ze ciagle traktwane sa jako elemt kryminogenny... pozdrawiam

AVE

Użytkownik wojtekf :

Kiedy Cię spotkam, co Ci powiem
ze byłas swiatłem, moim Bogiem
ze szmat juz drogi przemierzyłem
i byłas wszędzie tam gdzie byłem
odległa gwiazdą w sztolni noc
zachodem słonca, snem proroczym
przestrzenią serca, której strzegłem
jak oka w głowie, dla tej jednej
mądrej i pięknej ludzkim prawem
AVE

Kiedy Cię spotkam, czy ukryję
wszystkie kobiety, których byłem
pacjentem, uczniem, profesorem
żal nie na miejscu i nie w porę.
Jak mogło być a jak nie było,
że wszystko na nic - tylko miłość
na wieki wieków i że żaden
człowiek nie był mi tak potrzebny
AVE

Kiedy Cię spotkam, jak mam spojrzeć
żebyś nie mogła w oczach dojrzeć
starego głodu, którym hojnie
obdarowałem tyle spojrzeń
blasku księżyca, który każe
od ścian odbijać się, od marzeń
do zjawy Twej wyciągać ręce
w śniegu pościeli pisać wiersze
szkłem ryte skrycie tatuaże
AVE

jaroslaw czyzykiewicz

:))))))))))))))))))))))


      //////////////
-------------------------------------------------
mam problemy z interpretacja usmiechu komentujacego wiersz

a wiersz - czyzby juz z pogranicza modlitwy ?

zastanawialem sie czy nie jest mdly - chyba jest - troche
a mimo to prawdziwy
pokazuje ta lepsza polowe mezczyzny

(te wszystkie smetne piesni marynarskie kubryku [blisko szant]
te dumki, albo piosenki z subkultury wieziennej
w nich mezczyzni obnazaja swoja melancholijna i delikatna nature ;-))))))

podszedlem do wiersza z pewna doza ostroznosci  a jednak spodobal sie

pozdrawiam
rumczajs



Czy ktos moze mi polecic dobry salon tatuazu we Wroclawiu?
Z gory dziekuje i pozdrawiam
bartosh


Swego czasu niezlą opinię miał ten na Kotlarskiej (między Więzienną a
Odrzańską). Chyba jeszcze istnieje...


[ Wojciech Orlinski ]

Eeee, ale musi mieć do tego nerdowate zainteresowania i korzystać z


Kto powiedział, że musi?  Felietonista-nerd pół życia spędzający na
dyskusji z nerdami z pcoa na temat wyższości jednego efemerycznego[1]
systemu komputerowego nad drugim efemerycznym systemem komputerowym?

jakichś dziwacznych serwerów albo wręcz dziwacznych poleceń CLI.


Akurat.  Wystarczy http://www.netcraft.com.

| a to, jakiego
| notebooka używa wie paru znajomych i jeden dziennikarz z pewnego
| środkowoeuropejskiego kraju, który Ma To Na Taśmie.
No nie, jednak widzi to każdy, kto się z nim styka osobiście - a więc
np. cała ekipa pracująca nad danym filmem (a to najmarniej paręset osób).


Masz To Na Taśmie czy tak sobie tylko fantazjujesz?  Bo akurat dyskutujemy
o przykładzie człowieka, który do większości wykonywanych zawodowo zajęć
laptopa nie musi używać.

| mandarynkowy (dla niefachowców - pomarańczowy). Więc to akurat kwestia
| widocznego na zewnątrz fashion statement, tak jak marynarka, płaszcz czy
|                          ^^^^^^^^^^^^^^^^^
| Nadużywasz -- moim skromnym zdaniem -- makaronizmów.
Ba, gdyby ten miał dobry polski odpowiednik!


Zaskakujący brak inwencji u człowieka, który słowem pisanym zarabia na
życie -- kto ma ten odpowiednik stworzyć, jeśli nie Ty?  Ja na swoje
potrzeby używam sformułowania "deklaracja" bądź "deklaracja przynależności
do pewnej grupy" -- bo o to w zasadzie o to chodzi.  Wyrażenie "fashion
statement" jest o tyle mylne, że mało kto użyłby określenia "fashion"
(moda) w stosunku np. do piórek w czuprynie Winnetou albo tatuażu
więziennego; tymczasem w kontekście, w jakim tego sformułowania używasz, te
deklaracje jak najbardziej pod to pojęcie podpadają.

j.

[1] A tak, efemeryczny.  Za dziesięć, piętnaście lat świat komputerowy
będzie wyglądał zupełnie inaczej.


Swiadomosc tatuazu, chec posiadania czegos ladnego na skorze zamiast buraka - rosna.

Drazni mnie tylko pisanie w Polskim artykule o badaniach z USA czy Hiszpanii ktore maja znacznie dluzsza historie wspolczesnego, nie-wieziennego tatuazu i nijak sie maja do tego co w Polsce.

zawsze wsadzają za niewinność! ale tatuaż więzienny różni sie od tatuażu artystycznego,a jeżeli chodzi o symbolike ? na celi będą wiedzieli gdzie była robiona "dziara"! na wolce niektórych żeczy nie wolno robić, ale nie taki diabeł straszny jak go malują.

to chyba nie byl by tatuaż dla siebie tylko na pokaz
ja bym nad wiezienna dziara nawet chwile sie nie zastanawial

Nie wiem czy cie zrozumiałem.Jeśli nie jestem w żaden sposób związany z więzieniem,robie tatuaż więzienny dla siebie?Po co

Ehhh...gdybyśmy wszyscy mogli pracować na TAKIM sprzęcie...ale by było pięknie...

A tak odbiegając od tematu(delikatnie),nigdy niepracowałem na tak WYJE*ISTYM sprzęcie i zawsze zastanawiała mnie jedna rzecz:struna robi dość specyficzny rodzaj lini,dlaczego "profesjonaliści" pracujący na tych maszynkach niewykorzystają tego i zrobią z tego JAKIś styl?Przecież gdyby odrobine się postarać to mogło by coś ciekawego z tego wyjść,a nie zabierają się za cieniowania itd.Maorysi pracują na jeszcze bardziej zacofanym sprzęcie,a jednak stworzyli styl.
Co Wy o tym myślicie?


Styl już mozna powiedzieć jest - tatuaże więzienne (Jailhouse) - widać że nie jest robione to "profesjonalnie" są niebieskawe, zielonkawe itp.. ale jednak niektóre wychodzą ciekawie ... wcale nie jest powiedziane że taką maszynką nie da się zrobić nic dobrego. Skoro kolesie potrafili kolką zrobić coś fajnego to i taką maszyną się da.

czyt. Kolka - zwykła igła do szycia doostrzona i owinięta nitką - ręczne dłubanie, nakłuwanie każdej kropki.

Ale w tych czasach, przy takiej dostępności sprzętu i przy takich jego cenach, takie maszyny powinny faktycznie być używane tylko w więzieniu. Chociażby nawet ze względu na to że takiej maszyny (jej części) nie da się wysterylizować. (Jak już to chociaz robili by je z metalowych elementów które da się poddać sterylizacji)

8 lat temu jak profesjonalną maszyne mogłem sobie tylko narysować, później (2000r) mogłem taką zobaczyć w piśmie tatuaż, + adres jednego sklepu który miał sprzęt (bea & dragon) gdzie maszyna kosztowała 1400zł a cały zestaw 4.394zł (mały 2.506zł ) wtedy można było jakoś wytłumaczyć posiadanie i działanie na takim „sprzęcie”. Dla mnie na tamte czasy 4.394 to była kosmiczna suma – jakaś wygrana w totolotka.

Mała ciekawostka cennik sprzętu z 2001r.

KARTKA_1

KARTKA_2

KARTKA_3

KARTKA_4

hehe dzioby ("dławiki") po 100zł prawie ... griff 200 a imbusy po 20zł hehe

"Dziara", "Cynkowa", "Kolka" - Zjawisko tatuazu wieziennego - Sławomir Przybyliński ..sorki za podpiecie sie pod inny temat

1 link 1 zdjęcie , koleś ma prze kozacki motyw , - gwiazdy - na kolanach oznaczają ze przed nikim nie musi klękać , zbieram sie od dłuższego czasu na zrobienie sobie podobnego motywu

Polecam film eastern promises - gdzie przewija sie motyw tatuaży więziennych

dlaczego za kazdym razem tematy o tatuazach wieziennych musza sie konczyc identyczna dyskusja?

zostawmy kwestie samych posiadaczy tatuazy, a dyskutujmy o tatuazach. jest to forum tatuatorskie a nie psychologiczne:]

Pewnie, tylko smiem twierdzic ze procz wierzchniej warstwy, czyli tatuazu jako formy oznaczenia historii, stanowiska etc kazdej osoby w danej wspolnocie (czy to bedzie wiezienie czy to bedzie plemie), tatuaz wiezienny ma niewiele wspolnego z tatuazem plemiennym.

No tak nie do końca , tak jak trochę gmerałem i myszkowałem odnalazłem się na MS13 , latynoski gang w stanach i nie tylko , ich tatuaże są przesycone symboliką zarówno w wiezieniu jak i po za nim , i tutaj proporcje są odwrócone , gdzie tatuaże które miałeś za nim trafiłeś do wiezienia odgrywają taka sama symbolikę w wiezieniu , dochodzi w ręcz do Kodu i symboliki umieszczanej na ciele w zależności od statusu czy dokonań danego członka gangu,

W ręcz identyczny system ma bractwo krwi aryjskiej , gdzie np osoba z danymi wzorami po trafieniu do więzienia jest dosłownie testowana na prawdziwość swoich tatuaży

Yakuza posiada spersonalizowany symbolizm klanowy gdzie dane wzory czy motywy przynależą do danego klanu a zawarte w nich elementy wskazują na twój status, na który pracujesz latami w raz z rozwojem swojego tatuażu , nie bez znaczenia pozostaje tu fakt ze np. rozmowy pomiędzy klanami prowadzone sa w saunach czy łaźniach aby inni mogli dowiedzieć się kim jesteś po twoich ta2 , identyczne zachowanie ma miejsce W szeregach rosyjskiej mafii , a u gangów przejawia się to poprzez widoczne tatuaże , w kulturze wysp hawajskich czy tez Polinezja Malezji nowej Zelandii tatuaż od zawsze wywierał znacząca rolę socjalizacyjna, społeczną tworząca zhierarchizowany system społeczny i to nadal objawia się z tym że u 20 - 21 wiecznych przedstawicieli syndykatów gangów i familii

i jeżeli idzie tu o symbolizm nie mają one żadnej różnicy miedzy sobą , a to co ty negujesz jest tak naprawdę twoim spłyconym podejściem do sprawy i oceną tylko i wyłącznie przez pryzmat tatuażu jako sztuki gdzie zatracasz jakiekolwiek powiązania historyczne , to jest tym samym co ludzie zafascynowani tatuażami z nowej Zelandii robią sobie Moko - gdzie zrobienie tego tatuażu jest obraza ich kultury - tatuaż ten był wykonywany tylko u osób które należały do plemienia , zostały do neigo przyjęte a każdy element jest symbolem i przedstawia danego człowieka

Polecam jako ciekawostkę Film zrealizowany na ten temat i poruszający dokładnie ta tematykę "symbol tatuażu " gdzie pokazuja tatuaże z całego świata i jeden z odcinków był poświęcony tylko i wyłacznie ta2 wieziennemu , i szczeze widzac niektóre prace wykonane w wiezieniu byłem naprawde pod wrazeniem , trafiaja tam równiez prawdziwi artyści którzy znają się na swym fachu

Ocena ładny brzydki jest tu subiektywna, biorąc pod uwage mozliwości techniczne etc , ale nie oszukując się , nie żyjesz w tym świecie , nawet cie to nie interesuje , wiec dla ciebie jak i dla mnie jest to temat abstrakcyjny , dla jednych mniej dla 2 bardziej ciekawy, pewne symbole przekładają się na tatuaże wykonywane w studiach inne nie , ale tak czy siak pewne miejsce jak i wzory zawsze pozostana zwiazane ze swoim pochodzeniem jak i znaczeniem ,

to jak nazwiesz tatuaz robiony wieziennymi metodami, w wiezieniu ale w celach estetycznych inaczej jak tatuazem wieziennym?

mi raz jeden taki pan zaczal stawiac alkohol w knajpie bo stwierdzil ze jak mam dziary to jestem spoko i chwalil sie swoimi sznytami i wieziennym tatuazami na plecach

chetnie pomoge tylko przypomnij mi jeszce privem np. w przyszlym tygodniu bo mam krotka pamiec
poza tym temat pracy ciekawy. pogratulowac. chetnie bym te prace przeczytal bo tematyka tatuazu wieziennego jest interesujaca

to jest typowo wiezienna dziara.
jak zrobisz sobie tatuaz wiezienny a potem w jakis sposob trafisz do pierdla to kiepskie zycie ci tam wroze.

pozatym to sie inaczej pisze z tego co wiem

Było już tu troche o tatoo'sach ale chyba nie od tej strony.


Pierwotnym znaczeniem tatuażu były obrzędy rytualne. W wielu kulturach mogli sobie pozwolić nań jedynie nieliczni - najczęściej plemienni wojowie. Tatuaż był z pewnościa znany z zamierzchłej starożytności, bowiem w Pięcioksięgu w Księdze Kapłańskiej 19,28 znajduje się zakaz tatuowania ciała. O tatuażach wśród starożytnych plemion celtyckich pisał Juliusz Cezar w 5 księdze dzieła O wojnie domowej. Średniowieczny autor muzułmański, Ahmad ibn Fadlan opisał tatuaże wikińskie. Przez kolejne wieki w Europie i Ameryce tatuaż uważany był za tabu dozwolone jedynie w subkulturze więziennej oraz światku przestępczym. Zwyczaje te znalazły poparcie w odniesieniu do wschodnich tradycji, w których tatuaż świadczył o klasyfikacji w hierarchii mafii (zobacz Yakuza, Triada).


Moim zdaniem do dziś tatuaż sam sobie określa osobe jako kogoś kto chce być wyróżniony od reszty ...w niekoniecznie pozytywny sposób.

Czy tatuaże nosza osoby które nie mają czym zwrócic na siebie uwagi. (mające kompleksy , niewyedukowane) czy może całkiem inaczej

Na podstawie MOICH WŁASNYCH spostrzeżeń mam własne szufladki dla tych co są podziargani:)
Co do facetów:

1) Cwaniaki / Maczo / Lovelasy (oba gatunki ..hetero i bi) /Pseudo Twardziele
2) Pseudo Gangsterzy Osiedlowi ...pamiętam że największe menty z mojego osiedla miały tatuarze
3) Narkomani (lekko uzależnieni i ci ciężko)
4) Akloholicy (lekko i ciężko )
5) Przedstawiciele Subkultur chcący się wyróżniać

A co do lasek

Jak wyżej 3 4 5

a ponadto:
"Kobiety wyzwolone" tzn mające więcej niż jednego partnera.

Bez kitu nie znam osoby nie spełnijącej choc jednego z podanych kryteriów
...jakie jest wasze zdanie

Szczególnie interesuje mnie krytyka tych co mają tatoo a nie zgadzają się ze mną w zupełności
------------------------------------

(p.s. początkowo miał to być post w topiku "Jakie jest Twoje zdanie o tatuażach ?" ale wyszło za długie )

A co do tatuaży, to symbolizują one niejako jego "kryminalną karierę". To jakieś tam więzienne symbole oznaczające, że siedzi za włamanie, czy rabunek.

Ee, ja też tu widzę zgrubienia i delikatne opuchnięcie blizny, poza tym same nierówności wzoru świadczą o cięciu...
To może być:
1) cięcie
2) 'tatuaż' wykonany techniką więzienną, ale w takim przypadku nie byłby raczej czerwony, a niebieski/czarny/ew. zielonkawy

Eh... posta mi wcielo, glupi IE. W kazdym badz razie:

Baaly - Potem bedzie, ze jestem wredny, ale nie widze Twojego pytania. Sa japonskie wydawnictwa Team Silent, ktore wyjasniaja spora czesc tajemnic. Nie sa one dostepne poza granicami japonii, ale sa fanowsko tlumaczone na angielski. A Claudia nie mogla nic zrobic bo juz byla trupem - SH2 dzieje sie, kiedy w miasteczku nie ma juz kultystow The Order. A jak chcesz dowodow z gry to Edek widzi wszedzie smiejacych sie ludzi, Angela widzi wszedzie swojego ojca, Laura (ktora byla niewinna) nie widzi nic zlego a James widzi potwory o kobiecych ksztaltach. Poza tym w zakonczeniu (tzn w koncowce gry, przed ostatnim bossem)widzimy Mary a rozmawiamy z Maria (co swiadczy jednoznacznie o tym, ze mimo wszystko James kochal zone i ona byla dla niego wszystkim oraz o tym, ze jednak nie wszystko jest tym co widzimy).

Co do Mary i Marii. Ja sie ciesze, ze ludzie ukladaja sobie teorie. Co wiecej sa one ciekawe i sensowne, ale w swietle faktow, ktore przedstawia Team Silent (i ktore obali Climax, lol) nie sa one raczej prawdopodobne... Ale po kolei:

Maria - abstrakcja jest zeby zmarla nawet jesli jest prawdziwa osoba z prostej przyczyny - PH nie istnieje tak naprawde, wiec nie moze jej zabic. James spotyka ja martwa ze zmasakrowana twarza w wieziennej celi (miejscu, gdzie odpokuktowywuje sie za zbrodnie, np za morderstwo:). Ze jest to wyidealizowana wersja Mary swiadczy nie tylko jej sexappeal ale tez to, ze ma wytatuowanego motylka, co w kontekscie tatuazu Mary (larwa) daje do myslenia.

Mary - James raz twierdzi, ze zmarla ona 3 lata temu, potem twierdzi, ze moze jednak bylo to w zeszlym tygodniu. Na bank zostala zwolniona do domu przez lekarza, o tym dowiadujemy sie z prawdziwego listu, ktory napisala, i ktory James mial otrzymac po jej smierci. W jednym zakonczeniu po zabiciu Marii* ("Leave" znaczy) jest pokazany urywek w ktorym James lezy obok Mary i prosi ja o przebaczenie a Mary opowiada jak prosila Jamesa o skrocenie jej cierpienia i jednoczesnie jak byla oschla, zeby James nie cierpial.

Polecam "Dziara, cynkówka, kolka- Zjawisko tatuazu wieziennego" S.Przybylińskiego.

A ja znowu ogladam GranatowyPrawieCzarny. Cos w tym filmie jest takiego, ze robie to z przyjemnoscia kolejny raz.

Granatowy Prawie Czarny to stan umysłu, to niepewna przyszłość, to kolor: kolor, który nie zawsze rozpoznajemy i który zmienia się w zależności od światła, otoczenia i nastroju.
Jorge (Quim Gutiérrez) niewiele ma do stracenia. Dokładnie tyle, aby bez żalu zacząć życie na nowo. Pożegnanie z despotycznym ojcem, dozorcą w jednym z drogich apartamentowców, przebiega na tyle burzliwie, że ten dostaje udaru mózgu. Dla Jorge czas zatrzymuje się w miejscu.
Siedem lat później Jorge nadalopiekuje się sparaliżowanym i przejawiającym początki demencji ojcem. Od dnia wypadku zajmuje również jego posadę ? sprząta i nadzoruje apartamentowiec, w którym, na dodatek mieszka jego dziewczyna. Natalia (Eva Pallarés), studentka farmacji, jest i trochę ładna i trochę nudna. Lepiej sytuowana niż Jorge powoli zaczyna dostrzegać urok przebywania w towarzystwie kolegów ? studentów. Resztki czasu Jorge poświęca nauce: kończy szkołę biznesu ? przepustkę do lepszego życia. Życia, w którym nosi się garnitury z wystaw drogich sklepów i w którym nie trzeba zmieniać pieluch ciężko chorym rodzicom. Wraz z Jorge marzy jego najlepszy kumpel - Israel (Raúl Arévalo). Israel, trochę zagubiony i nieokreślony seksualnie, spędza godziny na dachu wieżowca podglądając klientów pobliskiego salonu masażu. Młody i przystojny masażysta zawładnie nie tylko jego myślami.
Antonio (Antonio de la Torre) to romantyczny twardziel. Miłośnik tatuaży (wyłącznie z tygrysami), i ostatnio warsztatów teatralnych. Antonio, w przeciwieństwie do swojego brata Jorge, ma mnóstwo do stracenia, zwłaszcza ? czasu. W więzieniu czas płynie dużo wolniej. Głównym (i jedynym!) efektem warsztatów teatralnych jest namiętny romans Antonia z Paulą (Marta Etura), odsiadującą wyrok w żeńskiej części zakładu karnego. Po miesiącu skrytego seksu za kotarami wiezięnnej sali teatralnej Paula oznajmia, że chce mieć dziecko.
Dzięki bratu Jorge poznaje Paulę i nawiązuje z nią niezwykłą relację. Emocje, które ich połączą, obojgu pozwolą odkryć to, co w życiu najważniejsze.
W efekcie wszystko może się zmienić? Ale czy musi?

zrodlo




A wie ktos cos na temat kolesia co mial kiedys studio na piotrkowskiej 15 (poprawial pewnej imprezowiczce dziare - i zrobil z czegos co wygladalo jak tatuaz wiezienny - piekna rzecz =)...jak dla mnie cudotworca, oceniam po efekcie.. jak ktos ma info nt. tego studio to prosze sie podzielic:)

Misia ostatnio szczególnie zagłębia się w tatuaż więzienny
Nie polecam

Misia ostatnio szczególnie zagłębia się w tatuaż więzienny


Ja też musiałam jak pisałam pracę o socjolekcie więziennym, z pozoru bez związku, ale jednak

IRC

G: ej co oznacza wytatuowana pajęczyna na łokciu?
G: chodzi mi o tatuaż więzienny
Picek: pajeczyna na łokciu oznacza, że koleś robi sieci - jest informatykiem
Picek: na polibudzie tak dziarają


Ja wpisałam w google "tatuaże więzienne" i się wszystkiego dowiedziałam. Nie wiem jak szukasz :]

Tatuaż fajna rzecz. Ładna dziara zdobi ciało napewno ale taki więzienny cyngwais to raczej nie jest kunszt i ozdoba ciała. Ale są też minusy. Niektórzy pracodawcy nie chcą ludzi z tatuażami (chodzi głównie o pracę w resorcie)
Nie ma jak delfinek pod pępkiem

Takie tatuaże kojarzą mi się z więziennymi tatuażami xDD

Nie no to chyba jest jednak henna, bo niby dlaczego na tamtym potrójnym zdjęciu są one takie wyblakłe? xDD

Starzec nadal był pochylony nad instrumentem.
Raz za razem trącał struny, zapewniając pojedyńcze, szarpane dźwięki, ciągle luzując i naciągając struny. Widać było że chce uchwycić tą ulotną doskonałośc i robił to z praktyką która świadczyła o dziesiątkach lat spędzonych z instrumentem.
W końcu cmoknął z aprobatą. Zwrócił glowę w stronę mniej więcej zbliżoną z aktualnym położeniem karczmarza.
- Chętnie przyjmę waszą ofertę gospodarzu. jeśli tylko uznacie moją muzykę za odpowiednią. Ze śpiewem gorzej będzie bo od lat wielu mój głos nie nadaje się do takich ekscesów. -
Ponownie sięgnął do rękawa i postawił na stole przed sobą miedzianą miskę.
- Gdyby któryś z gości tekże był chętny wspomóc starca i małą nagrodę za jego muzykę przeznaczyć, to także chętnie przyjmę. - Dodał starzec.
Podkasał i zawinął oba rękawy. Zebrani mogli ujrzeć na jego lewej ręce tatuaż. Starość pomarszczyła skórę mężczyzny i spowodowała że jego pierwotny kształt pozostawał nie do odgadnięcia. Lecz nie mógł być to prosty marynarski, bądź więzienny tatuaż, nawet pomimo upływu czasu jego kolory pozostawały niezwykle żywe, zaś sam układ poruszał się wraz z jego rękami. Kiedy grajek był młody tatuaż musiał bez wątpienia być niezwykle piękny, lecz dziś przypominał raczej kolorowy bohomaz.
Starzec zaczał grać i prosta melodia wypełniła karczmę dzwiękiem.
Instrument jak i talent muzyka były zadziwiające. Melodia pomimo prostoty była wspaniała. Wręcz zdawała się niepasować do tej prostej karczmy, będąć bardziej godną królewskiego pałacu.
Całość trwała niecałe 3 minuty.
Starzec zakończył grać. Ponownie poprawił strojenie dwóch ze strun. Przekręcił dłonie aż strzeliły palce. Widac było że zakończył rozgrzewkę.

panno chirurgowa??
opanuj sie troche i powstrzymaj...
nigdzie nie napisales ze są to wzory przyniesione przez klientów. to ze oldschoolowe to nie znaczy ze ma wygladac jakby miala zmutowane ciało, ale skoro nie są to jej projekty, w takim razie cofam, nie wiedziałam, nie irytuje sie tak (swoją drogą mogła równie dobrze nieudolnie przeniesc projekt nie swój na ciało)
a jezęli chodzi o proporcje i anatomię w rysunku to muszisz mi na słowo uwierzyc, ale wiem co mówię.
a ta pin up jest po prostu chujowa (nie mowie o technice wykonania bo akurat na tym sie nie znam, ale moge oceniac smiało sam rysunek)


myslalem ze nie musze o tym pisac, bo jakie to ma znaczenie? rysunek zostal przeniesiony dobrze, zreszta nie mam pojecia co ty za bzdury piszesz z tym "mogla równie dobrze nieudolnie przeniesc projekt nie swój na ciało" wiesz ty wogole w jaki sposob sie wykonuje tatuaz? stara szkola moja droga cechuje sie wlasnie takim "niedorobionym rysunkiem" przypominajacym troche produkcje wiezienne (to i tak jest bardzo przystepny wzor, wiekszosc starej szkoly byla by dla ciebie bochomazami , ja zreszta mam podobne podejscie do tego stylu w jego czystej formie). to nie moze wygladac "anatomicznie" bo taka jest specyfika tego stylu zeby rysunek byl nieco pokraczny . gosc ktory sobie to robil byl zdecydowany ze wlasnie tak chamsko ma to wygladac bez zadnych poprawek wzoru bez zadnych ozdobek, chcial miec tatuaz jak on to okreslil "taki jak nosili starzy marynarze". na poczatku nawet nie zgodzil sie na dolozenie cieni (jak stara szkola to stara szkola) i kolorow, wygladalo to bardzo surowo, nam sie nie podobalo on byl szczesliwy. kolory i cienie zostaly zrobione kilka miesiecy puzniej , bo gosc sie zastanowil ze bedzie to lepiej wygladac, i mial racje. tak jak juz pisalem nie kazdemu sie musza tego typu tatuaze podobac, ja nawet lubie takie stare wzory, tym bardziej jesli maja fajnie zrobione kolory, cienie (cienie sa dla wielu nie do przyjecia jesli chodzi o stara szkole, kolory maja byc na blache ), a jesli inni nie lubia to coz ja poradze, ich sprawa, i po raz ostatni powtorze To nie jest do kurwy nedzy zadna pin upa wiec twoje kryteria oceny sa w tym wypadku zupelnie nie istotne. co do mojego zirytowania to bylo ono spowodowane tym ze po pierwsze piszesz ze ktos ma problemy z rysowaniem anatomicznym na podstawie kilku tatuazy wsrod ktorych anatomia nie ma zadnego znaczenia, a juz dopierdalanie sie do anatomii na podstawie tatuazu zrobionego w starym stylu to przejaw albo ignorancji albo zlosliwosci.

Jestem w stanie zrozumieć stanowisko, że żołnierz nie powinien mieć tatuażu w miejscu widocznym przy założonym mundurze. Ale co do reszty ciała - wara komukolwiek od tego. Co więcej, to, że jestem w stanie to zrozumieć wcale nie znaczy, że się z tym zgadzam - dla mnie to, czy ktoś ma tatuaż, stoi na równi z ogoleniem czy wypastowanymi butami - na pewno w ten sposób nie wrośnie ani nie spadnie mój poiom wyszkolenia, wiedzy, doświadczenia, umiejętności ani gotowości bojowej. Najzwyczajniej w świecie mi to zwisa. I myślę, że czas spojrzeć na to właśnie w ten sposób - zajmijmy się tym, co ważne i istotne, a nie problemami typu [biiip - autocenzura]. Zarost na twarzy, nieświecące buty czy tatuaż na ciele w niczym nie przeszkadzają w "żołnierce" - w przeciwieństwie do np. kolczyków czy długich włosów.
Że niby to godzi w wizerunek żołnierza? Moim zdaniem bardziej godzi wielki brzuch (to w kwestii wyglądu), a już przede wszystkim niemoralne i nieetyczne postępowanie, jakie cechuje olbrzymią ilość żołnierzy zawodowych (im wyższy stopień, tym większy odsetek, niestety - wniosek z moich obserwacji). Postępowanie na co dzień, a nie tatuaż czy jego brak.
A korelacje ze słabą psychiką to chyba trzeba by między bajki włożyć - to już nie te czasy, gdy w Polsce tatuaże oznaczały przynależność do subkultury więziennej lub skłonności do samookaleczeń. Dziś to taki sam element kształtowania własnego wizerunku, jak ubranie czy jego dodatki.
Ciekawy jestem takiej sytuacji: żołnierz zostaje zwolniony (np. nie przedłużono z nim kontraktu), bo ma tatuaż. Zakłada sprawę i przełożony podczas przesłuchania słyszy pytania: "Dlaczego zwolnił pan pana X?" Odpowiedź: "Bo nie podoba mi się jego tatuaż." Czy to jest cywilizowane państwo? Nie!
Trudno oczekiwać od ludzi w średnim wieku (czy starszych) nagłej zmiany światopoglądu, skoro przez x lat tłoczono im do głowy, że tatuaże są "be" a wytatuowanych trzeba się bać, bo są niezrównoważeni i niebezpieczni. Niestety (lub na szczęście), czasy się zmieniają. Można więc dalej tkwić w swoich poglądach z minionej epoki, jednak nie można ich trraktować jako uniwersalne i wiecznie słuszne. Nie w takich sprawach.
Tatuaż - indywidualna sprawa każdego człowieka. I koniec.

BAZ, równie dobrze mogę powiedzieć, iż Ty nie masz pojęcia o czym mówisz, bo to nie "grypsera" jest językiem (pardon, żargonem), a "bajera". I jakoś nie widzę potrzeby nazywania słownikowego czegoś, co wszyscy rozumieją- czyli jeśli napiszę "język śląski" odpowiesz mi, że coś takiego nie istnieje, bo istnieje tylko "żargon śląski" albo "gwara śląska"?

Nie po to, żeby dzieciaki ich naśladowały czy żeby błyszczeć na zewnątrz, tylko po to, żeby ich klawisze nie rozumieli.


I tu mogę przytoczyć Twoją wypowiedź, skierowaną przeciw Tobie...

No i nie wiem o co Ci chodzi - próbowałeś błysnąć, a użyłeś określenia, którego nie rozumiesz (bo nie jesteś więźniem) albo które rozumiesz w starym znaczeniu (bo w momencie którym wyciekło - zostało zastąpione czym innym).


Jak myślisz, czy razem z tym, jak słowo "klawisz" czy też "pies" przeszło do języka potocznego, przestano go używać w więzieniach? Odpowiedź brzmi nie, te określenia nadal są tam używane. Co prawda istnieje słowo je zastępujące, ale nie jest ono jedynym używanym na określenie pracownika służby więziennej.

Poza tym nie widzę związku między wizerunkiem więźnia, a językiem jakim się on posługuje.


Nie chodziło tu o język, ale o stosunek społeczeństwa i prawa do osadzonego. Prosty przykład- kiedyś tatuaże nosili tylko więźniowie (ew. marynarze), dziś może je mieć każdy. (I tu możesz mi zarzucić, iż znowu nie wiem, o czym piszę, bo więźniowie nie noszą "tatuaży", tylko "dziary"). Spójrz na to- jak był traktowany więzień w PRL, a jak są traktowani dzisiaj. I choćby z tego prostego powodu grypsera umarła z tym okresem, chociaż trwa do dzisiaj. To tak jak z punkami- byli za komuny, walczyli z nią, mieli swój "nietykalny" wizerunek. Nastała demokracja, punki są do dzisiaj, walczą, choć sami nie wiedzą z czym, a swój wizerunek opierają na starych materiałach.

BAZ, BAZ... Rzucasz mi tu określeniami z wykładów, których, jak wiesz, nie rozumiem. Ale z tego co widzę, to Ty nie rozumiesz samego pojęcia "grypsera". A więc najpierw odpowiedz na samo pytanie, czym jest grypsowanie, a potem rozmawiajmy.

Że zamiast zaprzeczyć i powiedzieć na czym opierasz swoją "wiedzę", próbujesz udowodnić moją niekompetencję. A ja na wszystko co piszę mam poparcie u językoloznawców.


Wiedzę swoją opieram na rozmowach z ludźmi różnego pokroju (także z takimi, którzy mogą na ten temat powiedzieć co nie co z własnego doświadczenia), oraz na książkach. Ty opierasz swoją wiedzę o to, co mówią profesorowie na wykładach, a ja na tym, co mówią byli oskarżeni i pracownik SW. No i językoznawców raczej interesuje samo zjawisko istnienia żargonu więziennego (że tak nazwijmy bajerę), a nie zjawisko grypsowania.

No i znów strzał we własną stopę... Tatuaże spełniały funkcje magiczne i zanim wymyślono więzienia nosili je kapłani, szamani i inni tacy.


Co w związku?

Głupi jesteś. Punki walczyli z komuną?
Wiesz gdzie się punk narodził?
Wiesz kiedy się punk narodził?
Wiesz w ogóle czym jest anarchia?
Bosh! Nie pisz nic więcej, bo zaraz się dowiem, że punk obalił komunę...


Głupi jesteś. Grypsera ogranicza się do żargonu?
Wiesz gdzie narodziła się grypsera?
Wiesz kiedy narodziła się grypsera?
Wiesz w ogóle czym jest grypsowanie?
Nie pisz więcej, bo się okaże, iż bajera powstała specjalnie dla wykładowców, żeby mieć porównanie do żargonu uczniowskiego...

To, co napisał Brzoza tylko potwierdza moje słowa.

A z tego co wygadałem dziś płynnie grypserą gadają też klawisze.


Tak, wcześniej (czyli tam 10, 20 lat temu) pracownicy SW też znali (nie wszystkie, oczywiście) zasady panujące w celach, a to wszystko po to, żeby nie wywoływać nieumyślnie sytuacji, które miałyby opłakany skutek.

wiec najlepiej tatuowac sie bedac juz policjantem
Tatuaz powinien wyrazac osobe, ktora go nosi, tak jest wieziennymi, ale juz w cywilu co raz bardziej panuje poprostu moda na tatoo. Fajnie, tylko trzeba sie nad tym najpierw zastanowic. Ja mam dwa, przemyslane, nie zaluje
Pozdro

Bardzo prosto. Co prawda mój przypadek jest szczególny, bo jestem jedynym
pracownikiem swojej firmy w promieniu 200 km, ale stwierdziłem, że na etacie
też bym się wyrobił, mimo że budowa 15 km za Wrocławiem.
Rozumiem, że pytanie nie dotyczy krezusów rzucających firmie koncepcje i
środki na ich realizację. Ja buduję sposobem "półgospodarczym", robiąc za
kierownika budowy, a bywa kopacza i betoniarza.
- po pierwsze, dobra hurtownia po drodze na budowę, czynna od 7 rano.
Szczera rozmowa z szefem, rabat jakieś 5%-10% od cen hurtowych i nie ma co
się błąkać po całym mieście w poszukiwaniu groszowych upustów.
- po drugie ekipa na miejscu, moja sama sobie zbiła elegancki barak. Choćby
z nudów będą coś robić.
- prosty projekt, żeby im się ściany same zeszły  (zwłaszcza, kiedy ekipa ma
problemy z polszczyzną).
- technologia wymuszająca minimum jakości; zrezygnowalem z cegły na rzecz
suporexu na cienką spoinę i z wylewanego stropu na rzecz terivy, bo rysunku
stropu po prostu nie rozumiałem, a inżynier-sprzedawca terivy wszystko
wyrysował i objaśnił gratis.
- życzliwy sąsiad (swojemu do czasu założenia telefonu pożyczyłem komórkę,
żeby miał oko na plac i raportował)
- budujący się znajomi, tak z pół kondygnacji do przodu, żeby było z kim
pogadać i z kogo się pośmiać.
- niekłopotliwy inspektor nadzoru - na kompetentnego mnie i tak nie było
stać. Uwaga: w wypadku wypadku, to inspektor idzie za kraty, więc chociaż
to zmartwienie z głowy.

Scenariusz: dwie wizyty dziennie, przed i po robocie, alternatywne fronty
robót, żeby nie było przestojów i da się wytrzymać.

Z materiału anegdotycznego: w ekipie rej przewodził niejaki Tola, uroczy acz
nadużywający. Tola za swój obowiązek poczytywał przypominanie mi, że w razie
opóźnień w płatnościach spali mi chałupę. Przewracał przy tym tatarskimi
oczami i demonstrował więzienne tatuaże. Kiedy później kolega
wykopał Tolę-pasożyta nad Dniepr, ekipa z dnia na dzień straciła ochotę do
roboty.

Receptą na załamanie nerwowe  jest  ustalenie nieprzekraczalnego terminu
zasiedlenia
a zwłaszcza sprzedaż mieszkania. Włos mi się jeży, kiedy czytam o ludziach,
którzy sprzedają
mieszkanie na wiosnę, żeby wyprowadzić się do końca października do domu
nowowybudo-
wanego domu !

Wszystkim przechodzącym kryzys w małżeństwie z powodu  budowy przypominam,
że budują najczęściej
do wspólnego dorobku. W momencie ew. rozwodu oprócz krwawicy z kilku lat
stracą wyprute na budowie żyły itp. Nawołuję do rozsądku !

Pozdrawiam
Wojtek




Przygotowuję artykuł w "Muratorze" o trudnych chwilach związanych z
budowaniem. O czekaniu i niepewności, konfliktach z fachowcami,
oddziaływaniu na rodzinę. Będę wdzięczny za wszystkie relacje.
 Pytania szczegółowe:
- Jak znosicie niepewność co do efektu waszych starań? Nie boicie się
klęski? Wprowadzacie własne pomysły w życie?
- Czy budowa cementuje czy skłóca waszą rodzinę, małżństwo?
- Jak znosicie oczekiwanie - budowa trwa i trwa...
- Jak łaczycie budowanie i pracę zawodową.

Pozdrawiam
Andrzej T. Paplinski, dział publicystyki



Bardzo prosto. Co prawda mój przypadek jest szczególny, bo jestem jedynym
pracownikiem swojej firmy w promieniu 200 km, ale stwierdziłem, że na etacie
też bym się wyrobił, mimo że budowa 15 km za Wrocławiem.
Rozumiem, że pytanie nie dotyczy krezusów rzucających firmie koncepcje i
środki na ich realizację. Ja buduję sposobem "półgospodarczym", robiąc za
kierownika budowy, a bywa kopacza i betoniarza.
- po pierwsze, dobra hurtownia po drodze na budowę, czynna od 7 rano.
Szczera rozmowa z szefem, rabat jakieś 5%-10% od cen hurtowych i nie ma co
się błąkać po całym mieście w poszukiwaniu groszowych upustów.
- po drugie ekipa na miejscu, moja sama sobie zbiła elegancki barak. Choćby
z nudów będą coś robić.
- prosty projekt, żeby im się ściany same zeszły  (zwłaszcza, kiedy ekipa ma
problemy z polszczyzną).
- technologia wymuszająca minimum jakości; zrezygnowalem z cegły na rzecz
suporexu na cienką spoinę i z wylewanego stropu na rzecz terivy, bo rysunku
stropu po prostu nie rozumiałem, a inżynier-sprzedawca terivy wszystko
wyrysował i objaśnił gratis.
- życzliwy sąsiad (swojemu do czasu założenia telefonu pożyczyłem komórkę,
żeby miał oko na plac i raportował)
- budujący się znajomi, tak z pół kondygnacji do przodu, żeby było z kim
pogadać i z kogo się pośmiać.
- niekłopotliwy inspektor nadzoru - na kompetentnego mnie i tak nie było
stać. Uwaga: w wypadku wypadku, to inspektor idzie za kraty, więc chociaż
to zmartwienie z głowy.

Scenariusz: dwie wizyty dziennie, przed i po robocie, alternatywne fronty
robót, żeby nie było przestojów i da się wytrzymać.

Z materiału anegdotycznego: w ekipie rej przewodził niejaki Tola, uroczy acz
nadużywający. Tola za swój obowiązek poczytywał przypominanie mi, że w razie
opóźnień w płatnościach spali mi chałupę. Przewracał przy tym tatarskimi
oczami i demonstrował więzienne tatuaże. Kiedy później kolega
wykopał Tolę-pasożyta nad Dniepr, ekipa z dnia na dzień straciła ochotę do
roboty.

Receptą na załamanie nerwowe  jest  ustalenie nieprzekraczalnego terminu
zasiedlenia
a zwłaszcza sprzedaż mieszkania. Włos mi się jeży, kiedy czytam o ludziach,
którzy sprzedają
mieszkanie na wiosnę, żeby wyprowadzić się do końca października do domu
nowowybudo-
wanego domu !

Wszystkim przechodzącym kryzys w małżeństwie z powodu  budowy przypominam,
że budują najczęściej
do wspólnego dorobku. W momencie ew. rozwodu oprócz krwawicy z kilku lat
stracą wyprute na budowie żyły itp. Nawołuję do rozsądku !

Pozdrawiam
Wojtek


Budowa rzeczywiście powinna łączyć. Ale też jest sprawdzianem dobrania się
małżonków. Wszelkie fikcje wyłaża
Grand