Wyniki wyszukiwania dla hasła: Tawerna Diablo 2

Hyh.
Moje zupełnie pierwsze forum było angielskojęzyczne i było to oficjalne forum Church of Satan... nie pytajcie, błędy młodości, nawet miałem tam moda.
Pierwszym polskim forum był FiF na który ściągła mnie Sharla. To było jeszcze zupełnie pierwsze forum FiF. Bez bitew itd. Zajrzałem parę razy a potem jakoś więcej nie. Po dłuższym czasie (pół roku, rok, po którymś padzie FIF) zajrzałem i się zadomowiłem. Tak to trwało, trwało... zostałem tam modem, potem zdrajcy ( ;P ) połączyli święty FiF z przeklętym BŚ. Tam trochę posiedziałem. Potem zwiałem. W tym czasie też zarejestrowałem się na FiR. Pozatym na ISIE, Narilvatarze bodajże, Tawernie RPG (nawet mam gg słynnego BAZYLa ;P załatwiałem wymiane bannera z FiFem), OGame... w sumie nigdzie nie napisałem więcej niz pare postów. Nigdzie jakoś nie znalazłem nic ciekawego. Pozatym masa for klanów, sojuszu itp z gier online w które grałem.
Obecnie jestem zarejestrowany i przeglądam:
FiR - czasem coś pisze (np teraz)
d2jsp - główne forum handlowe diablo2, przeglądam, piszę
NIE - przeglądam
Daleka Oaza - forum diablo2, głównie przeglądam, czasem piszę
Podziemne, studenckie forum mojej uczelni - piszę, przeglądam


Jay (o dziwo) stojąc przy barze spojżał na PIOTROSLAVA.

Wuju PIOTRO...Cóż za retoryczne pytania...jasne, że jest czyż nie barman?? Bierz co chcesz, ja stawiam...mam dzisiaj dobry chumor

Odwraca się w stronę okrwawionego od stóp do głów jegomościa.

Oooo Diablo Ci się panie ponakrzykszał jeśli mnie uszy nie mylą...niezłą trza mieć krzepę by takie legiony nieumarłych kłaśc w mgnieniu oka...xpwiwc lugypf ef

Półelf podniósł kufel do toastu. Po kiklu potężnych łykach spojżał w górę.

Ale tu się gada w tej tawernie! Stronki lecą jak z bicza strzelił.

Mówiąc to zawadiaka poklepał znaczącym gestem po skórzanym biczu wiszącym u pasa.

Paula, której mąż-Lauri często przychodził do domu pijany, postanowiła oduczyć go tego nawyku. W noc Halloween przebrała się za diabła i schowała się za drzewem, by zatrzymać go w drodze do domu. Kiedy nadszedł, wyskoczyła zza drzewa i stanęła przed nim z czerwonymi rogami na głowie, długimi pazurami i widłami w ręku.
- Kim jesteś? - zapytał Lauri.
- Diabłem! - odpowiedziała.
- W takim razie, ożeniłem się z twoją siostrą.

Eero wraca do domu pijany. Żona wrzeszczy:
- Codziennie wieczorem wracasz pijany!
- Jesteś niesprawiedliwa! Ciągle ganisz mnie za to, że przychodzę do domu pijany, a jeszcze nigdy nie pochwalilaś mnie za to, że wychodzę trzeźwy!

Stały bywalec-Aki portowej tawerny wypijał zawsze dwa kieliszki rumu i wychodził.
Kiedy pewnego razu zamówił tylko jeden kieliszek - zaintrygowany tym faktem barman zapytał go:
- przepraszam, pił pan zawsze dwa kieliszki?
- myli się pan, odparł bywalec: pijałem za kolegę, który jest w trasie koncertowej.
Barman przeprosił i z powagą skomentował:
-koledze się pewno coś przytrafiło?
Na to klient:
- (uspakajająco) - nie nie, to ja już nie piję.

Pijany Pauli wraca późnym wieczorem do domu. Zdenerwowana żona zaczyna go okładać pięściami, krzycząc:
- Ty draniu! Będziesz ty jeszcze pił?!
- Będę! Tylko nie lej dużego kieliszka!

/Cenzor/ - forum o hackach

Reactivek - Reaczek
JezusChytrus - jezuschytrus
Metal[NNC] - mythbuster79
PaleNisko - (spiochek/wirus_bbt/balarizaaf ktores z tych acc*)
bartekz311 - bartekz311
zarowix - zod6666
sadam - sadamer

d2jsp
TereFereKuku - t1e2r3
ezi - nie podano
mincio - nie podano
Ultrasonic - kroko88
bersekerpl - przemek134
sgd53 - wnc64
Maukus_Makiego - makusieqq
b0b3k - ZaGorami
inc0 - inc0

Tawerna D2:
trupek1000 - trupek1000

/// lol to nie tawerna tylko Imperium Diablo 2

Lista.


Tawerna i Imperium to były 2 oddzielne (rywalizujące chyba) servisy o diablo i oba były w wortalu phx. Ostatnio tawerna została zdjęta z servera i z okazji, że Imperium pozostało jedyną (chyba) stroną o diablo w wortalu phx to na starym adresie tawerny jest link do imperium. Mam nadzieje że nie pogmatwałem zabardzo

Ok, macie tabelkę ze słowami runicznymi, identyczną jak była na Tawernie: http://diablo.phx.pl/index.php?s=rw_tabelka. We wstępie działu ze Słowami Runicznymi, można teraz wybrać, w jakiej formie mają być wyświetlone. Dla każdego coś miłego ;p

jak ludzie nie beda durno spamowac po to runy to jestem za

[ Dodano: 2006-05-17, 16:31 ]
a i wlasnie zwiekszyc limit nieczytanych postow! 400 popstow to sie na jedne dzien zbiera, a jezeli chodzi o baze to mozna wyalalic w cholere pare tematow

[ Dodano: 2006-05-17, 16:43 ]
Ok, macie tabelkę ze słowami runicznymi, identyczną jak była na Tawernie: http://diablo.phx.pl/index.php?s=rw_tabelka. We wstępie działu ze Słowami Runicznymi, można teraz wybrać, w jakiej formie mają być wyświetlone. Dla każdego coś miłego ;p i jeszcze wyszukiwarke moglbys dac na gorze, wiem ze kazdy ma w przegladarce, ale imo tak bylo by calkiem wygodnie
i jeszcze cos pomiedzy kazdym rw mogbys dac albo linijke przerwy albo taka linie <br>, bodajrze jak dobrze z html`a pamietam

sorry ze daje tak posta pod postem i non stop cos dodaje ale co chwila jakies mankamenty wyskakuja mi ;p

Witaj strzelcze turecki!

Po pierwsze primo: tak jak michald86 pisze - cudów tu nie będzie, ale i nie jest tak źle!
Jak na startową, wyśnioną i upragnioną wiatróweczkę, pozwalającą złapać, bądź pozbyć się bakcyla - idealny. Na pewno o niebo lepszy niż wszystkie super hiper mega emce Lidery, Norconie, Hornety i diabli wiedzą jak jeszcze to ochrzcili. No i co ważne, 55-tka jest w drewienku .
Jak praktycznie każdy Hatsan (i w zasadzie każda sprężyna) wymaga tzw. przeglądu zerowego. Nie wiem gdzie go nabyłeś, ale u żadnego normalnego sprzedawcy nie powoduje to utraty gwarancji, a Ci jeszcze bardziej rozgarnięci, wręcz go zalecają. Na czym to polega? W skrócie: należy rozkręcić karabinek (to nie takie straszne!!) wymyć z fabrycznych smarów, zajrzeć do cylindra i najprawdopodobniej usunąć z niego resztki opiłków metalowych - inaczej momentalnie zniszczysz uszczelkę tłoka. Dalej - nasmarować odpowiednimi mazidłami w odpowiednich miejscach, skręcić i cieszyć się strzelaniem. Dalsze kroki to lekkie poprawienie fabryki. Przede wszystkim dopasowana prowadnica, może polerka tłoka, lepsza uszczelka itd. ale to już po tym jak zaspokoisz pierwszy głód pykania . A że nie jest najgorzej i do rekreacji się nadaje wyśmienicie: na 30 metrów, z mojego raczej kiepskiego egzemplarza spokojnie robię dobrym śrutem około 25-35 mm skupienie, a więc jak do "puszkobicia" to aż nadto .

Po drugie primo - tak jak napisał Mariusz (stworek5). Zajrzyj na tawernę. Tam masz pięknie wszystko opisane krok po kroku, co do czego, i w którą stronę kręcić .

Witaj strzelcze turecki!

Po pierwsze primo: tak jak michald86 pisze - cudów tu nie będzie, ale i nie jest tak źle!
Jak na startową, wyśnioną i upragnioną wiatróweczkę, pozwalającą złapać, bądź pozbyć się bakcyla - idealny. Na pewno o niebo lepszy niż wszystkie super hiper mega emce Lidery, Norconie, Hornety i diabli wiedzą jak jeszcze to ochrzcili. No i co ważne, 55-tka jest w drewienku .
Jak praktycznie każdy Hatsan (i w zasadzie każda sprężyna) wymaga tzw. przeglądu zerowego. Nie wiem gdzie go nabyłeś, ale u żadnego normalnego sprzedawcy nie powoduje to utraty gwarancji, a Ci jeszcze bardziej rozgarnięci, wręcz go zalecają. Na czym to polega? W skrócie: należy rozkręcić karabinek (to nie takie straszne!!) wymyć z fabrycznych smarów, zajrzeć do cylindra i najprawdopodobniej usunąć z niego resztki opiłków metalowych - inaczej momentalnie zniszczysz uszczelkę tłoka. Dalej - nasmarować odpowiednimi mazidłami w odpowiednich miejscach, skręcić i cieszyć się strzelaniem. Dalsze kroki to lekkie poprawienie fabryki. Przede wszystkim dopasowana prowadnica, może polerka tłoka, lepsza uszczelka itd. ale to już po tym jak zaspokoisz pierwszy głód pykania . A że nie jest najgorzej i do rekreacji się nadaje wyśmienicie: na 30 metrów, z mojego raczej kiepskiego egzemplarza spokojnie robię dobrym śrutem około 25-35 mm skupienie, a więc jak do "puszkobicia" to aż nadto .

Po drugie primo - tak jak napisał Mariusz (stworek5). Zajrzyj na tawernę. Tam masz pięknie wszystko opisane krok po kroku, co do czego, i w którą stronę kręcić .

Amen

Napiszcie co o tej grze sadzicie. Dla mnie calkiem fajnie sie w to gra, fabula nie jest tragiczna, grafika jest naprawde piekna. A z minusow to na pewno zywotnosc, bieda jesli chodzi o wyposazenie, skopane zasady AD&D( a wlaciwie ich brak). Gra ma sie nijak do PCtowego pierwowzoru, z Diablo tez nie moze konkurowac ale zagrac warto chociazby dla posluchania muzyki w tawernie elfiej piesni

Rozmawiam z różnymi fanami. Zdarzali się np. fani Pereł i Łotrów, którzy nie wiedzieli co to za zespół Stare Dzwony. I inne takie.....


Bardzo często prowadzę takie rozmowy.
Wykonawcy z Warszawy są w Warszawie dość popularni, ale zapytaj kogoś np. o "RYCZĄCE DWUDZIESTKI".

- Co? Ryczące co? - często słyszę taką odpowiedź.

Podkreślam, że mówię tu o rozmowach w żeglarskich tawernach.

"Godzio" w Warszawie jest bardzo popularny, a w Krakowie nie.
Natomiast "R`20" nie mogą się równać z popularnością "Godzia" w Warszawie.
Dlaczego tak jest?

NIE ZAPRASZAMY KAPEL I WYKONAWCÓW NA WYSTĘPY DO SWOICH MIAST.

TŁAMSIMY SIĘ WE WŁASNYM SOSIKU.

HERMETYZUJEMY SIĘ.

Nie dajemy Słuchaczom okazji do wysłuchania innych Wykonawców niż Tych "miejscowych".

Ostatnio usłyszałem coś takiego:

"w tej tawernie nam odmówiono koncertowania , bo tam zapraszają tylko wykonawców ze Śląska".

To skandal!

Co jest u diabła!
A może zamkniemy Warszawę dla Artystów ze Śląska?
Ktoś chyba zwariował i na pewno nie ja.

Powiem tak: co do opinii Miłka o Hatsanach - toczyła się kiedyś dyskusja na naszych łamach
(dla przypomnienia: http://e-tawerna.pl/viewt...der=asc&start=0 )
I jakoś ten jego pierwszy post utkwił mi w pamięci mimo że gdzieś dalej pisze że Hatsany w przedziale do 500 zł są nie do pobicia jeśli chodzi o stosunek cena/jakość .
I żeby nie było - darzę go wielkim szacunkiem, bo posiada ogromną wiedzę n/t wiatrówek i ogólnie "branży". Chodzi mi tylko o fakt obiektywnego spojrzenia na dany sprzęcik, BEZ patrzenia na nalepkę jaka na nim siedzi i rozdział - złom do złomu, średniaki do średniaków, górna półka - na półkę . A co do jakości chinek masz rację, choć dalej się upieram że "kubeczki" o wyższych numerkach są jakoś tak lepiej jakby machnięte... ale może to już mnie stare oczy zawodzą. Nie mówię że dobrze, ale lepiej
I drogi Robercie, mam nadzieję że nie odebrałeś mojego posta w żaden sposób jako atak na Ciebie ? Ja po prostu lubię dyskutować i występować w roli adwokata diabła...

-Cholera, najpierw po łbie wziąłem. A teraz jeszcze garba się dorobię.- syknął zły jak diabli ale chciwość ostatecznie zwyciężyła.
Kalam spojrzał na kupę śmiecia urosłą u jego stóp. Wybrał dwa podobnej wagi pakunki, ciasno owinięte mocnym żaglowym płótnem. Przymocował przedmioty do przeciwległych końców włóczni i stękając, posapując i miotając przekleństwa ruszył chwiejnie w stronę tawerny.

Mat, któremu obrzydło kręcenie się po okolicy postanowił zażyć nieco odpoczynku w tawernie. Układając sobie w głowie kolejność spożywania trunków wlazł do środka rozglądając się za towarzystwem.
- O psia mać - jeknął. Wewnątrz siedziała karczmarka, barbarzyńska wybranka Mordzia i jakaś nowa kobita o nieco szpetnej japie.
- No i towarzystwo diabli wzięli - mruknął do siebie i chyłkiem opuścił przybytek z zamiarem odszukania bandy, która najwidoczniej wciąż włóczyła się po wyspie.

Wkurwiony mat wtoczył się na powrót do tawerny klnąc na cały świat. Podczas gdy spragniony jak wszyscy diabli przechylał flaszkę druga wylatała mu na zakurzoną drogę i rozbiła się w drobny mak. Chcąc nie chcąc musiał zawrócić.
- Kurwa mać - przywitał się z gośćmi i poczłapał do baru po piwo i kolejną gorzałkę.

Przemoczony i wściekły jak diabli pchnął drzwi tawerny po czym otrząsnął się jak pies. Ruszając do kontuaru, zlustrował starym nawykiem pomieszczenie.
-Kmiot, jeszcze jeden, ogoniasta wersja żaby, wyblakły elf oraz jak zwykle schlany, staruch. Ha no to zdecydowanie mnie tam brakuje.-zaśmiał się w duchu i powędrował do stolika.
-Czołem kompanija, ciebie zaś bratku ostrzegam.-zwrócił się do metysa. -Abyś z tymi dwoma w żadne układy nie wchodził, zwłaszcza gdy o złoto się rozchodzi.-wyszczerzył ząbki i pociągnął z flaszki stojącej przed matem. Leżąca na stole kartka nie wzbudziła w nim większej uwagi, pirat był niepiśmienny.
-Nawiasem mówiąc. Gdzie moja działka z ostatniej wyprawy?-trącił łokciem Bjarniego, mrużąc przy tym brwi.

Tutaj jest recenzja książki, o której pisze Feomathara, bardzo ciekawa pozycja moim zdaniem- http://www.tawerna.rpg.pl...5/data/bs5.html
i tu jeszcze jedna recenzja "zakładników diabła" - http://www.biblionetka.pl/ks.asp?id=12886

Sytuacja potoczyła się na tyle szybko, że Gricko dłuższą chwilę siedział jak wryty z nieestetycznie otwartymi ustami, z których wolniutko spływała zbawienna w działaniu substancja. Dopiero gdy jej kropla rozprysnęła się o uliczkę dotarło do niego co właśnie się stało. Przebadał dokładnie swoje ciało, nie do końca wierząc, że to wszystko wydarzyło się naprawdę. Stał nad przepaścią i już skoczył, gdy w locie uratowała go tajemnicza zakapturzona postać.
- Co u diabła!? - Zapytał sam siebie złodziej, rozejrzał się dookoła i uznał, że nie powinien tak tu siedzieć, gdy samo utrzymanie przytomności było nie lada wyczynem.
*Z pewnością potrzebuję odpoczynku. Dobrze, że mam jeszcze jedną noc na wykonanie tego pieprzonego zadania, bo byłby ciężko...*
Gricko wstał z trudem z zainteresowaniem sprawdzając co takiego zostawiła obok niego tajemnicza postać. Podświadomie czuł, że w bliżej nieokreślonej przyszłości pozna tą osobę. Potem poszukał swojego worka i przy okazji pobieżnie przejrzał zawartość kieszeni bandytów. Następnie ruszył z powrotem do głównej ulicy i skierował się prosto do tawerny. *Zobaczymy co dostarczył mi ten pieprzony mag.*

No nie no... To że ktoś jest Terminatorem nie oznacza od razu że jest jakimś brutalem, mordercą i diabli wiedzą co jeszcze... To że Schwarzenneger (zakała rodziny...) plątał się po kontinuum czasoprzestrzennym i rozrabiał, to nie znaczy że trzeba od razu na mnie Nexusa nasyłać.
To ja wam tawernę zaklepałem, a wy do mnie w ten sposób?!
Niewdzięcznicy...

A mnie się podobało jak było. Z dwojga złego wolę już przeklęte tawerny niż żeby miało nie być licznika postów... wiem, jestem dziwny. Ale licznik przypadł mi do gustu i uważam, że powinien zostać.

Co jest złego w Offtopicu? Moim zdaniem również należałoby zostawić go na właściwym miejscu.

Miasta ani mnie ziębią, ani grzeją. Ale na pewno znajdą się tacy którzy zechcą je wskrzesić. Czemu zabraniać?

Regulaminu nie czytałem zbyt uważnie , więc nie wypowiadam się.

Nowi moderatorzy to dobry pomysł *myśli* ja też mogę kandydować? Albo zgłosić czyjąć kandydaturę? (to pierwsze pytanie bardziej z ciekawości niż z jakimikolwiek zamierzeniami, bo jestem wystarczająco rozsądny by wiedzieć, że za Chiny nie zostanę moderatorem. Taki mam już pokręcony umysł, że piszę to co myślę niemniej twierdzę, że bym się nadawał).

Nadmoderator to BARDZO dobry pomysł. Popieram całym sercem.

I jeszcze moja własna propozycja: na przyszłość backupujcie forum. Przepadł cały mały świat (zaskakujące, że widzę to dopiero teraz, kiedy te setki topiców diabli wzięli. A było tak miło po 15 razy dziennie włazić na forum...).

EDIT: och, zapomniałbym... witam wszystkich forumowiczów po przerwie . Tęskniłem .

uzurpator --> szczegóły, szczegóły... i nie rozumiem, szczerze mówiąc, motywów jakie kierują Virhsem . Na co mu duch Odda? Kolekcjonuje je, czy jak? To chyba dość jasne, że Odd, kiedy wydało się to, co od dłuższego czasu próbował ukryć (że jest, technicznie rzecz biorąc, martwy) nawet po wskrzeszeniu opuści Tawernę. Pomijam już fakt, że nawet jak Virhs zabierze sobie jego ducha, to piekła jego świata i tak upomną się o jego ciało, bo im się prawnie należy (a, jeśli wierzyć różnym historyjkom jakich naczytałem się w dzieciństwie zanim jeszcze zainteresowałem się fantasy, paktu z diabłem złamać się nie da). Tak więc, nie przyswajam co Ty właściwie robisz. Chyba że popisujesz się potęgą swojej postaci (jeśli tak, nie zamierzam przeszkadzać ).

Co do sposobu odgrywania, to wybrałem nieodpowiednią postać, i trudno. Ale krasnolud mógł Odda na przykład solidnie obić toporem, i tygrysołak straciłby całą pewność siebie. Poza tym, nie zgłaszam pretensji. Na razie tylko Zakowi przeszkadza, że rezygnuję z zabawy w Tawernę. Więc robisz problem tam, gdzie go nie ma

No właśnie, torchę mocarny ten krasnolud, że zabił tygrysołaka jednym ciosem.

Odda nie wprowadziłem do tawerny na full mocy, boby był niezwyciężony. A ja, żeby nie przesadzić, doszedłem do wniosku że jest w słabej formie.

Co więcej, Odd został zabity i jest martwy. Więc nie jest taki superpotężny. A na pewno nie tak potężny jak ktoś, kto cofa czas.

No i jest jeszcze ta sprawa, że Odd nie posługuje się swoimi tygrysimi mocami (ani tymi które dostał za pakt z diabłem), tak jak Zak nie używa swoich. Pokonanie go jest raczej łatwe, zresztą (jak każdej wielkiej i silnej bestii, która nie ma długiej broni), ale przecież nie w jego żywiole, czyli zapasach. Rekina krasnolud też pokonywałby w zawodach pływackich? .

Poza tym, wywoałem najwyraźniej zupełnie niepotrzebne zamieszanie. Wizyta Odda w tawernie została zgrabnie spuentowana i wolałbym, żeby to tak zostawić.

P.S. Największą słabością Odda jest zresztą to, że jest paranoikiem. A to nawet nawiększego mocarza może uczynić łatwym do pokonania.

[center]
Paili Morell'a [/center]

Otarła wierzchem dłoni nos zeskakując z ławy, bo ile psia mać można siedzieć na dupie w tej samej tawernie, nawet jeśli ten tyłek jest tak diablo zgrabny. Nie bardzo przejmując się tym, czy ktoś akuratnie nie stoi jej na drodze przecisnęła się do stołu, który już już w myślach zaczęła nazywać stołem naiwniaków.
Zerknęła koso na jakiegoś fircyka z kurą, czy czymś takim, na ramieniu, najwidoczniej robił listę gości, bo wypytywał o Foleya, i to psia mać jakby nie potrafił w jednym zdaniu tylko jakieś niejakie i majętności, tylko czekać aż mu z gęby doniczka wypadnie, znalazł się cholera mówca kwiecisty. Oparła się biodrem o ławę na której siedzieli najemnicy, szczerząc rząd kłów do tej bandy wesołków. Przystrzyże uszami to może się wszystkiego dowie od razu.

Zanzafaar:

Spojrzał na Igora z powątpiewaniem. -Znasz coś takiego jak alarm?- zapytał. -Jeden ruch i mamy całą straż miejską na głowie. To, że nie robią tego, co MY chcemy, to już inna sprawa- wzruszył ramionami. -Przypomnę jeszcze raz: jesteśmy w jednym z najpotężniejszych miast Imperium, a nie w jakiejś pipidówie- burknął.
Spojrzał w niebo. -Piękna noc...- odetchnął głęboko. -Może strażnicy dadzą się przekonać, ze można wypuścic grupkę podróżników...- stwierdził. -Ale we trójkę... Obóz... ale nie drwale. Widziałeś kiedyś takiego drwala?- zapytał Znazafaar, wskazując na pancerz. -Albo kobietę-drwala?- zapytał jeszcze, skinąwszy głową na Ninerl.
-Jak wyjdziemy na zewnątrz, to nie będziemy mieli jak skontaktować się z resztą, a we trójkę to możemy najwyżej pójść na zwiad i - w przypadku spotkania naszego celu - zmielenie- stwierdził spokojnie szlachcic. -Musimy się pozbierać wszyscy i ruszyć jako grupa, bo tak...- machnął ręka. Teraz, gdy elfka wskazała mu tamtą tawernę zechciał spędzić w niej noc. Ostatnią w swym życiu, jeśli szczęście mu nie dopisze.
-Trzeba by kogoś poprosić o upomnienie tamtych, żeby raczyli ruszyć tyłek, wmiast uganiać się za diabli wiedzą czym..-

Opery bez bannerów, zrobiłem to dopiero, gdy wkurzyłem się na błędy w wyświetlaniu strony Tawerny RPG przez Firefoxa. Inni użytkownicy, przyzwyczajeni do Firefoxa, mogli nawet nie natrafić na podobne błędy, albo nie widzieć potrzeby ich rozwiązania zmiana przeglądarki. A skoro tak, to nie widzieli sensu (może nawet o tym nie myśleli) w zmianie przeglądarki - i stąd duża przewaga użytkowników działających na Firefoxie.

Można się było przesiąść na ie ... Tawerna ma tyle bugów, że chyba tylko na nim wszystko dobrze działa.

Co do tego, że historia mogłaby się inaczej potoczyć to zwykła propaganda Wg mnie jednym z decydujących słusznych posunięć Mozilli było stworzenie przeglądarki z wyglądu podobnej do ie6 do którego ludzie się przyzwyczaili. Dzięki temu nie było szoku, jak przy przesiadce od razu na paskudną jak diabli Operę. Kolejna sprawa to otwarta konstrukcja, pozwalająca w prosty sposób tworzyć dodatki do fx'a, pisać wyszukiwarki na daną stronę etc. Dzięki temu np pwn mógł stworzyć raz dwa wyszukiwarkę do fx'a po swoim słowniku a przy okazji promować tę przeglądarkę (banner etc). Po prostu kolejny raz sie okazało, że wolne oprogramowanie to jest to Dobry produkt sam się reklamuje

Ja zaczynalem czytac Tawerne od Baldur i Diablo cornera.
Niestety wszystkie te wielkie cRPGi sie juz mocno postarzaly... Co mialo bylo do napisania zostalo napisane. Faktycznie o tych nowych gierach nie daloby sie pisac po kilka tekstow miesiecznie przez rok czy dwa. Dlatego cRPGc powinno rezygnowac z podkacikow o konkretnych produktach miom zdaniem. Jesli ktorys z redaktorow gra np. w nowego Gothica- myk myk otwiera Worda i pisze solucyje Ja bym chetnie tak robil, tyle ze juz od ladnego kawala czasu moja ZiumMaszyna nie pozwala mi na ekscytowanie sie nowosciami...

Baldur's Gate 1 ale chyba już nie bede włączał ponieważ po 100+ godzinach gry mi się znudziło
W najbliższym czasie jeszcze BG 2.


I to jest prawdziwy fan! Przy okazji witam na Tawernie.

Ja gram teraz znów w h&s, tym razem w Titan Questa. Obok Diablo i Champions of Norrath najlepszy, w jaki grałem.

Witam.
Nazywam się Adam Wojciechowski, niektórzy być może kojarzą mnie bo swojego czasu pisałem do Tawerny RPG, Action - Mag Książki i za dawien dawna do Games Corner.
Pochodzę z Łodzi i studiuję kulturoznawstwo, mam 22 lata.
Jestem kolekcjonerem (i graczem) cRPG, posiadam w domu 42 oryginalne cRPG (w tym pierwsze dwie części Realms of Arkania - niestety nie mogę zdobyć Shadows over Riva w oryginale - a także całą trylogię Krondoru: Betrayal at Krondor, Return to Krondor i niedostępne w Polsce Betrayal in Antara) + spora liczba staroci (sprzed 1996 roku) których zdobyć w oryginale się już nie da (choć Krondor się udało no i cała trylogia Ishar), ale ciągle wypatruję na allegro:) Moje ulubione gry RPG to siódma część Might & Magic, Torment, Icewind Dale 2, Diablo + Hellfire. Mam nadzieję że będę tu toczył ciekawe dyskusje:) W razie jakichś pytań dotyczących mnie
to piszcie:)

Kythylion widząc Drake'a w tawernie, podszedł do niego i rzekł:

- Witaj. Nazywam się Kythylion. Słyszałem, że poszukujesz najemników na jakąś tajemniczą wyprawę. Chętnie wezmę w niej udział... oczywiście jeśli coś z tego będę miał - diablę uśmiechnęło się chytrze. - A cóż ja Ci mogę zaoferować, hmmmm... przemierzyłem te krainy wzdłuż i wszerz, a bronią umiem posługiwać się biegle, o czym wielu przekonało się na własnej skórze - Kythylion wziął do ręki sporej wielkości morgenstern.

Karczmarz i pozostali goście tawerny wpatrywali się zszokowani i w milczeniu na rozgrywające się wydarzenia..
Kythylion i Drake wyprowadzili cios prawie równocześnie, Diablę było jednak o ułamek sekundy szybsze. Morgensztern i kosa przecięły powietrze. Cios trafił Drake'a w głowę, lecz w tym samym momencie jego ostrze przejechało Kythylionowi po piersi. Obydwu rannym polała się krew z ran, wojownik zaś pod wpływem magii kosy zacisnął mocno zęby i zrobił kilka kroków w tył.. Drake stał przez moment zamroczony ciosem w głowę i potrząsał nią lekko, by dojść szybko do siebie. Pod nogami obu kapnęła krew na podłogę.

A ja się od Gothica odbiłem że tak powiem. Wg mnie najlepsze RPG (wliczając action - RPG) to:
1. Planescape Torment
2. Baldurs Gate 2 + Tron Bhaala
3. Diablo 1
4. Might & Magic VII: Za Krew i Honor
5. Cykl The Elder Scrolls
Myślę że w następnym nr Tawerny RPG pojawi się mój tekst "Kanon RPG". Warto go przeczytać, jeśli w RPG nie siedzisz długo. Polecam, oprócz ww. oba Icewind Dale, Stonekeep, Wizardry 8, szósty Might & Magic, Divine Divinity. Obecnie po raz czwart przechodzę Icewind Dale 1, zabieram się zaraz za cykl Myst (kupiłem Edycję Kolekcjonerską - 130 zł w plecy ale warto było!). Przymierzam się teraz do zakupienia w Koekcji Klasyki: Civilization III, Age of Wonders, Dungeon Siege oraz Kozaków. Niestety, nie gram także w nowe gry, bo mój komp nadaje się do muzeum;)

Will razem z Szuwaksem i Anajulią rozmawiali przez dłuższą chwilę rozglądając się po Tawernie. Wszyscy ze zgromadzonych w niej nie wyglądali na zdenerwowanych, ani na przejętych rejsem Czarną Perłą. Wręcz przeciwnie, śmiali się i żartowali, jakby za chwilę mieli udać się na miłą i wesołą wycieczkę. Szuwaks zauważył, że zgromadzeni sądzą, iż Jack przesadza strasząc ich możliwymi konsekwencjami planowanej podróży... Jednak on dobrze znał Sparrowa i wiedział, że jeśli wyprawa jest prawdziwie niebezpieczna, to kapitan nie będzie tego przed nikim ukrywał.
Zabawa w Tawernie trwała w najlepsze. W pewnej chwili do stolika przy którym siedziała Anajulia razem z Willem i Szuwaksem podeszła Scarlett.
- Czy mogę się przysiąść - spytała wesoło.
- Eee... tak, jasne! - odpowiedział Will.
Anajulia zgromiła go wzrokiem. Od początku wiedziała, że co jak co, ale ona Scarlett nie polubi. Gwar w Tawernie nie ucichł nawet przez chwilę.
- Hmm... czy możesz nam powiedzieć... eee - zwrócił sie do Scarlett Szuwaks - eee... kim ty u diabła jesteś?!
- Ja? Jack wam nie mówił? - zachichotała dziewczyna - Jestem je...
I już nie dokończyła, bo w tym samym momencie Sparrow wstał i zaczął mówić:
- Widzę, że wiele osób chce zabrać sie z nami na pokład Czarnej Perły... Mamy dużo ochotników, ale nie wiemy czy któryś z nich jeszcze tu wróci - zaczął, ale żaden z piratów nie zareagował na to - Mam nadzieję, że jesteście dość odważni, bądź dość odważne (i tu zwrócił się w stronę Anajulii i Scarlett), aby dochować wierności kapitanowi...
Przerwała mu błyskawica, która właśnie przeszyła niebo.

nie no .. na sile to moze byla amazonka bo nei wiem czy ta klasa miala jakichkolwiek zwolennikow - choc przed premiera bardzo ją blizz promował ...

A tutaj musze Cię zaskoczyć, bo zdania były podzielone co do amazonki. Spotkałem się nawet z opinią (to był bodaj któryś z numerów Tawerny RPG), ze amazonka jest postacią dającą największą swobodę grania bohaterowi, a tym samym najciekawszą. CO prawda sam w ogóle się pod tym nie podpisuję

Diablo III... hmmm... No fajnie, fajnie, ale jakoś bardziej mnie kręci myśl o tym, że SC 2 ma też być. Choć do tego drugiego tez mam pewien sceptycyzm, no bo - ile można czekać? ;_;

A wracając do diablacza. Ja właśnie ciąłem palkiem, ale żałuję, bo w koszmarze, w drugim akcie znudził mi się najzwyczajniej. A nuż inna profesja byłaby ciekawsza, ale jakoś nie chciało się przechodzić wszystkiego znów od nowa

... wielki żelbetowy kloc. Przez wszystkie lata, które Durak spędził w goblińskiej niewoli jedno jedyne pytanie zaprzątało mu głowę. Ciągając bryły gliny wciąż o jednym tylko myślał. Skąd, do diabła, wziął się tam wielki żelbetowy kloc? Co to w ogóle jest ten wielki żelbetowy kloc. Wyglądało na to, iż tym tazem mądrość i nieskończona dobroć Thora wystawiła napięte jak postronki nerwy Duraka na ciężką próbę. Człowiek... ekhem, Krasnolud jednego dnia siedzi sobie spokojnie w przytulnej tawernie w zacisznej portowej dzielnicy, a następnego dnia jest nagle atakowany przez szarą masę. Od tej pory wszystkie swe siły poświęcił jednemu celowi...

To ja Ci z kolei wybije z głowy te leapersy, bo to chińszczyzna i co najwyżej to 250zł warte. Zrobisz jak będziesz uważał, ale przeczytaj sobie gdzie Darkowi radziliśmy http://e-tawerna.pl/viewtopic.php?t=3239 (polecam cały topik prześledzić.

Napisz do kolegi Mfor (na iwebie w komercyjnych) i zapytaj za ile Ci ściągnie Bushnella Legenda 5-15x40. Pewnie będziesz musiał na lupę poczekać, ale przynajmniej będziesz miał przyzwoite szkło nie do zajechania.

W Hw95 masz chyba otwarte, więc się nie śpiesz. Co nagle to po diable. Bo lepiej kupić coś konkretnego i mieć święty spokój. Powoli na spokojnie, bo nauka kosztuje . Sam czekałem na Bushnella Trophyego 4-12x40 pięć tygodni, ale było warto bo lupa wymiata. Nigdy nie kupię lupy w kraju, mamy wybór marny i ceny zaporowe ;|.

http://kompani.prv.pl
Stronka wygląda jak jeden wieczór roboty, ale działa. Jedna z form utrzymania kontaktu pomiędzy mną a kumplami, którzy pozostali daleko stąd.

http://kbrsite.prv.pl
Mój słodziutki bloguś :] (no offence) Otwierać w IE! :D

http://not.mud.pl
Grało się kiedyś w Diablo 2, oj grało. A oto mój klan. W kwietniu stuknie nam 5 lat działalności. Oczywiście ledwo wegetujemy, ale Tawerna (księga gości) żyje.

gamesweek.pl
W przeciwieństwie do poprzednich, nie ja ją zrobiłem, ale jakiś tam wkład w istnienie mam. W końcu jestem jednym z redaktorów.

yyy dooobrze

nie nic nie krece ziomek .

w takim razie zapraszam http://graj24.eu/forum/index.php

i ogladnij to http://www.netmovies.pl/tawerna-movie/
tam wystepuje

serwer tp ns mozecie polukac jak gram albo cus nie wiem bo naprawde nie posiadalem nigdy zadnego programu do wh czy wh chociaz gram juz 7 lat . Kiedys grywalem w diablo2 uzywalem chitow stracilem konto i wiem ze nie warto .

po 2 . hmmm mam steam to po jakiego czorta mam z wh grac ? zebym stracil konto ?
po 3 . Nie dziwie sie ze nie bedzie unbana bo czestoo i to czesto mnie banuja za nibyc wh ... a to jest tylko bujna wyobraznia . . . znam kazdy skan na kazdej mapie i kazda dobra miejscowe i za moje umejetnosci trace tylko opinie .

A wiec prosze o jakas normalna odpowiedz czy dostane unbana i podac ip czy lipa . Nie chce wam zasmiecac forum a tez aczkolwiek nie lubie czekac w takich sprawach duzo czasu .
kto tu decyduje o tym ?

W kwestii kempingów w okolicy Aten, to ten w Sunio jest drogi jak diabli. Są tam przyczepy kempingowe do wynajęcia, ale doba kosztuje 30 euro, tyle co pokój dla kilku osób w hotelu gdzie indziej. Odradzam. Sunio generalnie jest drogie; również tawerny i kawiarnie, a wieje tam ciągle tak, że głowę chce urwać

[ Dodano: 2007-04-27, 21:02 ]

Jak wiecie niedawno upadła Tawerna. Jako, że serwis należał do Wortalu Phoenix, wszystkie materiały w nim zawarte mogą zostać wykorzystane w Imperium. Z części już skorzystaliśmy (texty, screeny i fan arty). Pozostało jeszcze w "spadku" około 350 plików saves... Moglibyśmy wrzucić to tak po prostu na Imperium, ale nie chcemy ryzykować zamieszczenia postaci zczitowanych (istnieje ryzyko, że są takie wśród tych plików). Dlatego poszukujemy ochotników do sprawdzenia tych save'ów. Kilku osób, które podzielą się plikami i sprawdzą je dokładnie. Oto wymagania, które trzeba spełnić:
- trzeba być doświadczonym graczem, znać się na postaciach i przedmiotach w Diablo 2 LoD v.1.11
- trzeba mieć wolny czas, na sprawdzanie tych plików
- trzeba być perfekcjonistą, tzn. każdy plik sprawdzać bardzo dokładnie, poświęcać mu tyle czasu ile trzeba, sprawdzac, czy statystyki, skille i itemy są prawidłowe, czy questy obowiązkowe wykonane, czy obowiązkowe rozmowy z npc przeprowadzone, itp.
- trzeba być pracowitym i konsekwentnym, uzgodnimy podczas rozmowy termin i liczbe plików do sprawdzenia, to do tego czasu należy nadesłac sprawdzone pliki z opisem, jeśli się nie przyśle na czas, to drugiej szansy nie będzie ;p
- mile widziane osoby, które mają już jakąś renomę na tym forum, są znane ;p Aczkolwiek nieznajomi także mogą się zgłaszać

Nie planowałem z początku szukać nikogo do sprawdzania tych plików, ale niestety sami (redakcja Imperium) nie damy rady sprawdzić takiej ilości save'ów prędzej niż za pół roku ;p Dlatego liczymy na Waszą pomoc O osobach sprawdzających pliki będzie wzmianka w dziale Redakcja na Imperium. Czekamy na zgłoszenia, najlepiej na gg: 2782027

wiecie co, zgodze sie z tym ze to jest dobry art, niestety jest pewne ale:
Jezeli to jest ten sam autor co na tawernie to nie mam nic przeciwko, ale tam jest podpisane ignissa, wiec daje to troche do myslenia, sprawdzcie link http://www.tawerna.diablo2.phx.pl/fan_art.html a tam jest tez ten sam mroczny wedrowiec podpisany ignissa, a nie sadze ze to ten sam autor inaczej podpisany

Ten nowy trick mnie bardzo zdziwił. Koleś (nie podam jego acc, jak chcecie piszcie na gg) zaprowadził mnie do akt2 (na koszu) koło tawerny atmy. Stanęliśmy przy drugim wejściu, i wtedy wywaliło mnie z Diablo. Wyszło na pulpit, diablo na pasku było. Wtedy wchodze do diablo, a kolesia nie ma. To ja wchodze na kanał rozmów, i koleś zbluzgał mnie, że niby stracił postac. Potem wychodze z gry, bo były lagi, za kilka minut wchodze spowrotem i NIE MOGE SIE ZALOGOWAC! Próbowałem wszystkiego (wysylania hasla na maila, zmiany hasla) i zacząłem prosić o pomoc przez gg. Dzięki Bogu, pewna koleżanka (pozdrówka, Amisiu :* ) której robiłem taxi, zaradziła temu i dzięki niej moge juz grac. Ale nie mam postaci! Wszystkie zniknęły;( Jeśli spotkaliście sie z czymś takim to powiedzcie, na czym to polega, prosze...

O stronie:

Strona poświęcona polskiej grze cRPG - Drega Syia. Projekt nawiązując do klasyków gatunku jak serie gier Diablo, The Elder Scrolls, Final Fantasy połączy ich najlepsze cechy i będzie nowym kierunkiem w rozwoju amatorskich gier cRPG.

O projekcie:

W DS:E będziemy zwykłym chłopem którego marzeniem będzie stanie się tytułowym Pogromcą Smoków jednak zadanie to nie będzie tak proste. Na naszej drodze stanie wiele potworów a cały świat będzie stał otworem. Pomimo tego że gra będzie podzielona na cztery akty to zanim ukończymy pierwszy będziemy mogli odwiedzić miejsca z czwartego, jednak nie jest to zbytnio wskazane gdyż postać będzie jeszcze zbyt słaba i nie będzie miała odpowiedniego ekwipunku.
Na swojej drodze spotkamy wielu wrogów, tych znanych jak i nie znanych... Odwiedzimy także Cade Tower. Grafika będzie w miarę czytelna jednak bez cieniowania.
Nasza postać nie będzie kimś, wielkim ani znanym, będziemy tak naprawdę nikim. Nasza postać, będzie rozwijać się za każdym wykonaniem czynności, czyli aby lepiej walczyć orężem i być silniejszym będziemy musieli walczyć wręcz... Podobny system jest stosowany w legendarnej serii TES.
Silnik tworzony na potrzeby gry jest nazywany EOWE. Eozsof Open World System ma zastosowane rozwiązania dzięki którym świat gry będzie naprawdę duży a jednocześnie nie będzie spowalniał przy większych walkach, czy miastach.
W grze będą oficjalnie cztery profesje:
- Paladyni - święci wojownicy walczący o dobro i porządek
- Nekromanci - magowie którzy zbłądzili i poszukują życia wiecznego w śmierci
- Pogromcy Smoków - wojownicy wspierający się z magią pragną wybić smoki które wg. nich są przyczyną zła tego świata
- Dregoni - Oddani obrońcy smoków, żyją w ukryciu, a ogień pradawnych drzemie w ich wnętrzu.

Zalety:
- Projekt jest tworzony w pełni profesjonalnie co gwarantuje 100% wyjście
- Posiadamy pewne zaplecze materiałowe
- Posiadamy patronat takich serwisów jak http://FabrykaGier.com czy też http://Tawerna.RPG.PL
- Posiadamy własne niezależne forum i serwis w PHP w dwóch wersjach językowych (Polski i Angielski)

Strona projektu: http://dregasyia.ovh.org
Forum projektu: http://dregasyia.ovh.org/forum/

Jak duża i silna jest scena BG w internecie


Całkiem spora jak na tak starą grę, chyba jedynie Diablo trzyma się równie dobrze.
Zobacz Tawernę Hrothgara, forum Insimilionu, forum Ostrza i Gwiazd (BGiF), Tawerna Bibliotekarzy i my to całkiem sporo.

Zastanawiasz się co to jest odpowiadam moja własna gra w którą gram
Nie oszukuje gra bez chamstw nieugięty jak stal łupie jak drwal
Cały czas przed siebie gnam, choc czasami odbijam się jak pinball
Wkurwia mnie to że każdy na mnie patrzy przecież to nie w tv BAR
Ja w centrum zainteresowania jak święty gral
jak stara babcia na drutach rymy tkam
czasami jest jakis mały szwank, i wtedy wszystko się jebie
W tym momencie wkurwiam się jak renata beger
słownik mój trener kazde nowe poznane słowo ma swoje przesłanie
takie jest moje osobiste zdanie, jak ktoś chce niech mi zażuci że kłamie
Ale naprawde nie jestem w stanie....bo to nie komedia w stylu marcin daniec
KinG Pin to jednośc taki zemnie popapraniec =] Że jak zechce to pojade po księżnie Dianie
w tej grze rymy non stop katowane ale wyniki zamierzone osiągane
Gdy poruszam swoją wyobraźnie z diabłem się drażnie,
walka i piekło to i to to jedno
pierdole też pazernośc wprowadzam inferno
płyne tawerną z mocom misterną
Zapraszam na selekte mam zamiary niecne
nie do podrobienia, świat się zmienia
życia z zaświatami wymienia
zobacz na człowieka ile w sobie ma? a popatrz ile z siebie daje?
ale i tak utorzsamiam się z tym krajem
który kocham, nie mówie o prochach
Ganje preferuje bo jak konfucjusz mysli snuje
lecz nie nazywaj mnie cpunem
obrałem w życiu własny kierunek
Z słuchawki do uha muzyka
krąży jak kostucha, sparzony na zimne chuha
zatrzymuje się w czasie biore buha wooha
play, kto mi zaufa odpalam szluga a ty pomrugaj jeśli rozumiesz o czym mówie
bez wskazówek rozpal lufe zmierz się z atutem connopie nie trute
zapierdolony jest zuhem
Otwarty bufet czas na gastro, coś bym sobie zjadł
ganja głodowy jad
THC czuje bliskośc
TetraHydroCannabinol tak chce miec na nazwisko
Rozumiesz maria jest artystką a ty
Skup się egoistko, mówisz że nie mogee? pierdole cie i daje noge
wkońcu jesteś laską płytką nie mam ochoty o tobie mówic brzydko
Moja własna gra w którą gram to mój świat
Huj z tego że wszystko na wspak
NAjważniejsze że na tym zostawie po sobie ślad
Kończe tą najazdke, uderzenie przez kastet.
Zostawiam podpis bo to jak pomnik spójrz i wspomni że King Pin to zawodnik.
King Pin nordys atak jak sajanie
<PeaC>

Gdy poruszam swoją wyobraźnie z diabłem się drażnie,
walka i piekło to i to to jedno
pierdole też pazernośc wprowadzam interno
płyne tawerną z mocom misterną
Zapraszam na selekte mam zamiary niecne

i

Siemka przyszedł mi do głowy fajny pomysł na fabułę i dlatego piszę..

Kilka słów ogólnych: Historia opowiada o Wojowniku, który mieszkał w Tristram, zabił Diablo, i został nawiedzony przez siły zła... Tu właśnie będą Dalsze jego losy. Pamiętacie jak Cain w Diablo II 2 Opowiadał o Tristram? To jest właśnie kontunuacja(rozszerzenie tejże historii). Zastosowane będą 2Rodzaje Narracji - W Prologu 3osobowa, w całym opowiadaniu będzię 1osobowa Wojownik Conan

Obrazków raczej nie będzie bo nie mam z czego brać(tapety z postaciami z Diablo II akurat nie pasują do klimatu opowiadania - bo w sumie to opowiadanie bardziej zachacza o Diablo 1)

:: MROCZNE CZASY ::


:: PROLOG ::

Była ciemna, ponura noc. Mieszkańcy Tristram spokojnie spali, niczego się nie obawiając.
Tymczasem w Podziemiach(jakieś 50km pod Ziemią):

Diablo: To kogo wypuścimy na zwiady?, proponuje oddział Demonicznych Impów.
Mefisto: Ja proponowałbym Mrocznych Wędrowców, Impy wszystko zniszczą…
Baal: Zgadzam się z Mefistem.
Diablo: A więc do dzieła!

Po chwili Diablo, Baal i Mefisto przywołali Mrocznych Wędrowców.
Wyglądali oni jak ludzie, z tą tylko różnicą że nie było widać ich twarzy.
Ubrani byli w szaty z kapturami, pod którymi była zbroja.

Mroczni Wędrowcy przywitali się, porozmawiali chwilę z Mroczną Trójcą,
po czym ruszyli w drogę do Tristram.
Gdy przybyli na miejsce ujrzeli piękne miasto, z solidnie wybudowanymi domami z cegły,
tawerną i kilkoma sklepami. Tristram było ozdobione wykwintną roślinnością, a na głównym placu, na środku miasta znajdowała się kamienna fontanna.

Rozdzielili się. Było ich 5ciu, więc poszli w 5różnych stron. Każdy sporządzał plan swojego terenu.
Po obejściu Tristram wrócili do Podziemi. Tam poskładali mapy i przekazali go Mrocznej Trójcy.

Nie wiele potem, Mroczna Trójca wraz z całymi hordami potworów zaatakowała miasto.
Strażnicy próbowali bronić miasta, Ludzie uciekali, niektórzy chłopi zdobyli się na odwagę i walczyli z potworami. O dziwo jedne dom nie został naruszony. Spał w nim wojownik Conan…..

---------------------------------------------------------------------------------------------

Mam nadzieję że wam się spodoba....

Tak jak poprzednio góra 2-3dni będą się ukazywać nowe rozdziały.

Aha no i wiadomo proszę o oceny i komentarze...(ciekawe co D'ash na to opow.)

Pozdro.

TEN TEMAT JEST DO USUNIĘCIA !!!! (nie wiem co było ale zrobiło mi dwa tematy o tym...)

Przemo pliz o dopis na moje P.S ok nie bede sie klocil jakos sie przezwyczaje ale jeszcze jadna sprawa przemo powiedz mi czemu zmieniliscie tawerne diablo 2 na imperium ciekawi mnie to od poczatku tej zniany!!tawerna tez byla fajna ale co prawda imperium tak powazniej brzmi

(...)przemo powiedz mi czemu zmieniliscie tawerne diablo 2 na imperium ciekawi mnie to od poczatku tej zniany!!tawerna tez byla fajna ale co prawda imperium tak powazniej brzmi

o lol, niech mu ktoś wytłumaczy, bo ja spadłem z krzesła O.O

No i mam:

Tawerna "Pod Dorodną Flądrą"

A niech to wszyscy diabli porwą!
A niech to trafi jasny szlag!
Już ręką mogłem sięgnąć portu,
Gdy nagle mi zwariował wiatr.

I znów się w sztormach poniewieram,
Tu mokro i piekielny ziąb,
I jasna, Bracie, trzaska mnie cholera,
Bo niedaleko stąd...

W tawernie "Pod Dorodną Flądrą"
Barmanka cycki ma jak dzwon,
A ja mam tylko świerszczyk porno
I musi mi wystarczyć on.

I znów się w sztormach poniewieram,
Tu mokro i piekielny ziąb,
I jasna, Bracie, trzaska mnie cholera,
Bo niedaleko stąd...

Barmanka biodra ma jak hamak
I inne miłe miejsca ma.
Na pewno będzie dzisiaj sama
Barmanka, biodra i jej bar.

A ja się w sztormach poniewieram,
Tu mokro i piekielny ziąb,
I jasna, Bracie, trzaska mnie cholera,
Bo niedaleko stąd...

Mój kumpel mówi do barmana:
"Hej, Panie Starszy, wódki dwie!"
A to, co mu siedzi na kolanach,
Na pewno sympatyczne jest.

A ja się w sztormach poniewieram,
Tu mokro i piekielny ziąb,
Lecz jednak przyszło mi do głowy teraz,
Że to wygrany los...

I Bogu trzeba podziękować,
Że tak mi dziś odwrócił wiatr.
Na brzegu żona i teściowa
Już ułożyły chytry plan:

Jak Cię człowieku sponiewierać,
Jak wtłoczyć pod żelazny but,
Jak Cię, cholera, zmienić w mokrą ścierę
Bez marzeń i bez snów.

A tam?

W tawernie "Pod Dorodną Flądrą"
Barmanka cycki ma jak dzwon,
A ja mam tylko świerszczyk porno.
Hej, ludzie, tak już chcę na ląd.
Hej, ludzie, tak już chcę na ląd.
Hej, ludzie, tak już chcę na ląd.
Hej, ludzie, tak już chcę na ląd...

Przecież to znacie!!!!

A co to jest światowa sława? O tego bym zaczął. Kto słyszał o Iron Maiden? - wszyscy, ci co ich lubią i nie lubią, Boney M. podobnie, Madona, AC/DC, Deep Purple itd., itp. (oj jest tego od diabła!). To są światowe sławy, podobnie jak Adam Małysz lub Lech Wałęsa. Jeszcze raz podkreślam; można ich nie lubić, ale są to marki znane na całym świecie. A wykonawcy szant? Przepraszam, ale to nie ten kaliber sławy. Jest mocnym nadużyciem stosowanie terminu "światowa sława" w odniesieniu do jakiegokolwiek wykonawcy szant. Powiem więcej: dotyczy to również naszego kraju. Zapytajcie szarego przechodnia czy słyszał o "Ryczących Dwudziestkach", "Mechanikach Szanty", EKT Gdynia...niestety, sonda wypadnie zatrważająco źle. Mało tego, niektórzy ludzie przychodzący do tawern żeglarskich też nie maja pojecia o szantach, a co dopiero o wykonawcach!!! Sam się o tym przykonałem, kiedy pewna dziewczyna rozmawiała ze mną przed warszawskim G.P. i podszedł do nas Krzychu z EKT Gdynia. Kiedy Go przedstawiałem, ona nie wiedziała, co to jest EKT Gdynia!. I tak to wygląda.

A teraz zespole "Zejman&Garkumpel":) Dla mnie to najbardziej medialna formacja tego typu w Polsce. Najbardziej medialna nie oznacza, że znana jak T.Love, Wilki lub nawet Mandaryna. Wiem, to nie to nie ta kasa na promocję, szoł biznes itp. Szanty to nisza. Dobrze czy źle? Nie wiem.

Muzyka "Kovala" i Spółki (Monia, Mirek, Tadziu, Adaśko, Marcin - serdeczne pozdrowienia:)) jest moim zdaniem ciekawa i ma swój własny styl. Nie pamiętam na ilu Ich kancertach byłem, ale pewnie ze 40 się uzbiera:) Przede wszystkim są to fajni ludzie, doskonali muzycy i niezastąpieni kompani do wszelkich melanżów (sic!). Lubię Ich i już. Lubię Ich muzę, lubię Ich jako ludzi i w tej sytuacji nie przyjmuję żadnej krytyki pod Ich adresem, co jest chyba zrozumiałe. Bo jak kogoś lubię, to "nie ma bata na sołtysową kobyłę":)

Pozdrawiam Wszystkich, "Grzywa".

PS. I jeszcze jedno: utwór pt. "Ląd przebudzenia" gram w S.M.W. za zgodą autorów, wielki dzięki! dla Mirka (tekst) i Zbyszka (muzyka):). Bardzo fajna, rockowa kompozycja:)

Zespół CDN miałem okazję usłyszeć i poznać część jego członków kilka dni temu w Sopocie, podczas Ich koncertu w tawernie Papaj.

Z Długim pogadałem sobie nawet co nieco dłużej i okazało się, że jego potencjalnym teściem będzie mój kolega ze wspólnej służby w Komendzie Portu Wojennego Świnoujście. Świat jest jednak maleńki. Ze wszystkimi gadało mi się przesympatycznie, chłopaki z zespołu są bezsprzecznie "kontaktowni", pełni humoru i dają się po prostu lubić. Do tego są przystojni, aż zazdrość bierze. Nie dziwię się więc, że są otoczeni wianuszkiem fanek: młodych, uroczych i powabnych.

To, co jednak usłyszałem ze sceny, psuje sielski obraz. I muszę Wam to powiedzieć, Panowie, ja, stary, lubiący Was osobiście piernik, bo nie liczę, aby zrobiły to Wasze fanki, znane mi skąd inąd ze swej delikatności i taktu.

Wybrzydzanie spadło więc na mnie i będę to niniejszym czynił.
1. Nie odpowiada mi styl Waszego grania, brzmiący w moich uszach jak disco-polo na tematy okołowodne.
2. Jest, moim zdaniem, naruszeniem muzycznego abecadła, granie na modłę "kupą mości panowie", wszyscy razem jednakowo głośno, bez wiodącego w danej frazie głosu czy instrumentu. Zagłuszacie się nawzajem.
3. Nie mam nic przeciwko klawiszom w piosence żeglarskiej, ale przeciwko Waszemu nowemu klawiszowcowi ogromnie dużo. Z daleka było widać i słychać, że nie opanował jeszcze repertuaru zespołu - i to jeszcze mogę zrozumieć. Ale czemu, u diabła, pakuje się w takiej sytuacji na pierwszy plan i zaczyna cudaczyć, między innymi jeżdżąc całą dłonią po klawiaturze w lewo i prawo. To ma być SZTUKA? Chyba, że odpowiada Wam rola chałturników, sądzę jednak, że stać Was na więcej.
4. Długi nie jest w zespole nowy, a też jąkał się w kilku tekstach.

Nie traktujcie mojej opinii za osobisty atak, lub przejaw chęci dołożenia Wam. Wytykam Wam to, co uważam za mankamenty i daję pod osobistą rozwagę, bo Was lubię. Gdyby było inaczej, to co by mnie to obchodziło. Potraktowałbym sprawę Indywidualnym Przyrządem Olewczym i nic nie napisał /i przestał słuchać CDN/.

Chłopy do roboty, świat przed Wami.
Pozdrawiam serdecznie

Rysiek

Witam .Chcialbym sie dowiedziec czy istnieje zbroja grissa 2 do offensywnych skilli.Pytam sie dlatego gdyz widzialem ja w tawernie diablo 2 zas w grze nigdy.

-To jak się wyspa zowie tom jakoś wiedział. Wielem razy się ją napowtarzał zanim znalazłem takiego co by tu płynąc był skłonny. O dziwo żeglarze z Rivangoth niechętnie zapuszczają się w ten rejon.Powiedział uśmiechając się kącikami ust elfin.
-Ciekawe czemu. Dodał rozglądając się po tawernie. Przecież to takie przytulne miejsce. Dodał znowu z drwiącym uśmiechem. Po czym pociągnął znowu wina. Które co by nie mówić miło grzało. Żeglarskim zwyczajem pewnie z dziesiąta część była rumu , co dało się wyczuć w smaku i mocy trunku.
-W każdym razie żałuję że nie chcesz mi opowiedzieć o tym miejscu. Skrom już tu przybył , miło by było poznać tą wyspę i historię jej mieszkańców. Bo jaka korzyść z podróżowania jeśli człowiek miałby wrócić potem z niczym do opowiedzenia. No może jeszcze mi się poszczęści. Kolejna przemowa i kolejne pociągnięcie z butli zakończyły żywot pierwsze z zabranych z kontuaru flaszek. Elfin jednak powoli, by nie wzbudzić podejrzeń co do zamiarów,wyjął sztylet przytroczony na udzie i zabrał się za wyjmowanie korka z drugiej butli. Podważył do ostrzem i kiedy już część korka wystawała z butli chwycił w zęby wyciągnął z szyjki i splunął nim w kąt tawerny. Gdzie korek dołączył do wielu swych braci jak i masy potłuczonego szkła i szczurzych odchodów.
- Wracając więc do merit.... pół elf przerwał ... do tego o czym żeśmy gadali. Skoro nie wiesz czym jest Gwn niewiele jest do gadania bo i to z czym przychodzę bez tej wiedzy nie nabierze wielkiego sensu. A zatem może dla odmiany ja uraczę cię pewną opowieścią co by przybliżyć ci skąd pochodzę i i czym jest Gwn. Co ty na to .... tu głos znowu zawisł Arnatos zamyślił się patrząc na pirata.
-Diabli wyjdzie na to żem nie poznał jeszcze jak cię zwą.

Szybko zdjęła z siebie wszystkie ubrania, wzięła kawałek mydła i weszła do balii. Wreszcie mogła się porządnie umyć, poczuć się naprawdę czystą. Zanurzyła głowę, żeby umyć włosy, szybko i starannie wyszorowała całe ciało. Chwilę posiedziała bezczynnie, rozkoszując się ciepłą wodą, ale zaraz potem wyszła. Czuła się jak nowo narodzona.
Spojrzała na swoje ubrania. Do pokoju mogła przejść w tej dziwnej szacie, ale potem zmuszona będzie je założyć. Musiała je uprać, a potem liczyć, że szybko wyschną. Wrzuciła strój do wody i dzięki mydłu szybko doprowadziła go do porządku. Wyżęła pranie i założyła na siebie mięciutką szatę.

Trzeba będzie poprosić o nową wodę. Wszystko na nic. Będzie trzeba udawać, że umyliśmy się osobno ze względu na brud, ale potem wszystko będzie normalnie...
Zresztą, do diabła, niech myśl, co chcą.

Zastanawiała się, czy Matuzalem był w pokoju.
Jak wejdzie tam w tej szacie, czysta i pachnąca, z mokrymi włosami… Westchnęła. To przecież nie koniec krępujących sytuacji. Co z łóżkiem? Ją nawet bawiło to wszystko, gdyby nie fakt, że Matuzalemem targały zgoła inne uczucia.
Nie można było tego ciągnąć bez końca, nie można było temu zaradzić…
Trudno, co będzie, to będzie.

Nic nie było w stanie pogorszyć jej nastroju. Nawet nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo była głodna i sama myśl o niedługim posiłku była przyjemna.
Wyobraziła sobie, że nie ulega namowom Matuzalema, unosząc się pychą żegna się z nim i wychodzi z karczmy. Tułałaby się gdzieś teraz po mieście, szukając taniej tawerny, mogłaby zapomnieć o wspaniałej kąpieli. Uśmiechnęła się szeroko, i nucąc wesołą piosenkę, tanecznym krokiem wyszła z łaźni, kierując się z powrotem do pokoju. Myśl, że być może w takim stroju nikt nie powinien jej zobaczyć, tylko ją rozbawiła.

Nie pamiętała, kiedy ostatnio czuła się tak dobrze. I jak łatwo było zapomnieć o kłopotach…

Zdarzały się przypadki że wchodził na tematy i pisał ,, zamykamy '' , czy można już zamknąć ''
To rzeczywiście posty nie są strasznie rozbudowane ale one nie są całkowicie bezsensowne. Po pierwsze jak ktoś zamyka topic to może napisać o tym po prostu z uprzejmości. Nie zamyka topicu ot tak bez niczego tylko pisze o tym. Czasem to ma sens, czasem nie. Druga sprawa jest taka, że jeśli przykładowo ktoś miałby jakiś problem do tego, że mod zamknął topic to nie musi pytać się każdego moda i admina czy jakiś tam topic parę miesięcy temu zamknął bo jest to po prostu napisane.
Teksty "zamykam" nie wnoszą nic do dyskusji ale dla mnie one nie są raczej spamem.

wiem swoje i mam prawo wyrazić swoją opinię
Nikt ci tego prawa zabrać nie może. Ale w takim razie powiedz sobie to samo jak czytasz nasze odpowiedzi.

a btw punkciki mnie nic nie obchodzą, możecie ich mnieć po 1k i mi to nvm, punkty w jakimś tam forum nie cechują człowieka
I Obee i ja wychodzimy z takiego założenia, ty od początku wychodziłeś z odwrotnego. Admini i mody piszą posty po to żeby nachapać się większego numerka pod avatarem - tak wynikało z twojej wypowiedzi i o to się żaliłeś. Ja licznik postów wywaliłbym w ogóle ale to forum Przema i on się nad tym zastanawia.
Wykrzywił prawo to pisząc
Nie wiem, może ja się wywodzę z innych for ale wydaje mi się, że na forum gdzie ty pisałeś (Tawerna Diablo tak?) nie było dyskusji na żaden temat tylko coś w stylu helpdesku - ile warta jest runa zod? Dwa isty. Koniec. Nikt nie miał prawa nic dopowiedzieć bo to już był spam. Traktujesz ilość postów jak pieniądze których trzeba wydawać jak najmniej a to przecież jest forum robione po to żeby pogadać a nie po to żeby moderatorzy poddawali analizie każdy post każdego użytkownika i myśleli czy on jest spamem czy nie.

Nikt tu nie chce cię obrazić ani nic ale po raz trzeci mówię nie ma ŻADNEGO związku z postami modów a nadużywaniem władzy. To, że odpisałem Killerowi jest nadużywaniem władzy, gdyby to zrobił zwykły user też by nadużywał władzy której nie ma, tak?

Whiosek: Przemo wywal wszędzie liczniki postów (pod avatarem, w profilu i na liście użytkowników) to wtedy nie będzie tekstów, że spam jest o ilość postów

nie wiem czy dobrze robie to pisząc na tym forum, ale człowiek żyje z ryzyka Wink

Możesz albo pisać albo uskuteczniać forum Tawerny Diablo 2 co go już nie ma ;P

Powiew wiatru był niepokojący. Alia wracając do karczmy rozglądała się uważnie. Czyżby ktoś ją obserwował? Wzrok dało się wyczuć przez skórę. Jednak krzyki dobiegające ze środka przypominały jej, że w tawernie mogli potrzebować jej pomocy. Przyspieszyła kroku i zlekceważyła przeczucie.

Sytuacja wewnątrz wydawała się być opanowana. Mimo krzyków nie działo się tu nic nadzwyczajnego. Wampir zniknął, acz jego obecność wyczułaby nawet niewprawiona czarodziejka.

- Co u diabła?! - krzyknęła, zaskoczona Alia. Znienacka została dotkliwie uszczypnięta w cztery litery. W mgnieniu oka była gotowa do walki. Jednak przeraza cofnęła się, jakby skarcona. Przecież to Zwierzak! W takim wypadku w pobliżu musi być Eskel. Zaiste, stał trochę z boku. Uśmiechnął się lekko i skinął głową. Była zdumiona. Eskel podszedł do jednego z pomocników karczmarza, coś tam szeptał.

Nie była pewna, czy uśmiech był szczery czy złowieszczy. Minęło tyle lat, może czas wyjaśnić stare niezgody i zacząć od nowa? Ona już dawno odrzuciła stare zadry, które niegdyś się zrodziły.

...

Wszelkie spory w brygadzie zaczęły się po odejściu Atheriona. Na wspomnienie tego co zrobił, tego co działo się w ostatnich dniach przeszył ją nieprzyjemny dreszcz.. Eskel chciał przejąć dowodzenie nad brygadą. Jednak Alia nie zniosłaby tylu zmian. Jej kategoryczny sprzeciw wzbudził w nim niepokój i złość. Zawsze panowała między członkami Vrihedd bezsprzeczna przyjaźń. Przyświecały te same cele. I nagle wszystko runęło. Mogłoby się wydawać, ze nienawiść do Atheriona powinna ich trójkę spoić. Stało się jednak inaczej. Każdy poszedł w swoją stronę. Teraz być może będzie okazja by kartę odwrócić.

...

Czarodziejka zdawała sobie sprawę z tego, iż zbyt wiele razy dziś była nieostrożna. Nieobecna. To nie w jej stylu. Czas wyostrzyć zmysły. Rozejrzała się po karczmie. Dopiero teraz zauważyła ile tu osobistości. Bałagan i niedbalstwo obrzydzały ją. Była bardzo niezadowolona, ze przyszło jej przebywać w takiej spelunie.

Jej wzrok przykuła jednak znajoma postać czarodziejki. Podeszła bliżej. Tak, to na pewno ona. Lo stała tyłem, jednak Alia wyczuwała wyczerpanie jakie biło z ciała starej przyjaciółki. Wiedziała, ze musi jej pomóc, wzmocnić jej aurę. Alia położyła więc dłoń na ramieniu kobiety. Napełniła ją energią. Lo odwróciła się, spojrzała z wdzięcznością na czarodziejkę. Nie padły sobie w ramiona, nie musiały, taka bliskość nigdy nie była im potrzebna. Były ponad to.

- Eskel tu jest. A ja muszę z wami pomówić. - wyszeptała Alia.

W „Pieprz” gospodzie:

Ruszyłeś natychmiast nakazując tym z kompanów, którzy mięli iść z Tobą oczekiwanie w budynku magazynu. Sam niczym cień przemknąłeś ku pobliskiej tawernie. Po drodze minął cię oddział Strażników, silny jak zwykle w tej dzielnicy. Kiedy kroki żołdaków ucichły ruszyłeś dalej. Gospoda była zamknięta a wszelkie światła okoliczne pogaszone, znak, że gospodarz śpi. Dyskretnie, jak to miewałeś w zwyczaju, pokonałeś lichy zamek tylnich drzwi i wszedłeś do środka. Jak się można było spodziewać w biesiadnej po pozostawionym ekwipunku nie było śladu. Znalazłeś więc drogę do składziku na zapleczu i tu znalazłeś wszystko, co twoi kompani musieli porzucić przy stole. Rzeczy leżały rzucone niedbale, jakby ten co je zbierał spieszył się. Nim je zebrałeś przeszukałeś dyskretnie izby i ku swemu zdumieniu spostrzegłeś, że oberżysta nie śpi ze swą żoną. Nie śpi w ogóle w gospodzie. Musiał gdzieś wyjść! Była tylko chrapiąca głośno baba. Sam jej widok sprawił, że zacząłeś mu współczuć. Mimo jednak głębokiego współczucia dla jego losu postanowiłeś dokonać skromnej rekompensaty i zabrałeś znalezioną, ukrytą przez głupca pod obluzowaną deską, skrzyneczkę. W środku słychać było miłe dla ucha brzęczenie. Szybko opuściłeś gospodę i obładowany jak dromader wróciłeś do czekających nerwowo w magazynie, kompanów. Rozdałeś ekwipunek właścicielom i ze skrzynią pod pachą ruszyłeś ku brzegowi. Pijak chrapał nie zrażony towarzystwem….

Razem:

Bez większych kłopotów w dwóch grupach dotarliście do złodziejskiej meliny o której wspominał Mert. Jednakże tylko dla tego, że to on prowadził. Nawet Danyell, znający miasto najlepiej zdawało by się, nie podejrzewał, że w tym skupisku wraków barek i łodzi osadzonych na jednej z mielizn w tym położonym na uboczu kanale, można by znaleźć coś więcej poza siedliskiem szczurów. Mert jednak znał to miejsce dobrze i prowadził bez kłopotu. Melina była … pusta. Mert szybko powiódł was pod stare pokłady ku wielkiej ładowni jednej z barek, gdzie szybko zapalił dwa kaganki oliwne rozświetlając zagraconą łajbę wyłożoną wieloma derkami z miejscem na ognisko tuż pod lukiem otwierającym się na nocne niebo. Rzucony niczym zwłok, związany Strand, jęknął przez knebel. Znaczy żył.
W chwilę po zdjęciu knebla jęknął głośniej, po czym odezwał się stłumionym głosem:

- Zapłacę wam. Słyszycie! Zapłacę wam więcej, niż potraficie sobie wyobrazić! Tylko mnie uwolnijcie, do diabła! Już rąk nie czuję – jęknął na końcu i zaniósł się płaczem. To było żałosne….

Życie na statku, to dwa, różne od siebie jak diabli światy. W trakcie większej części morskiej podróży statkiem kapitana Carezza, każdy z was doszedł do takiego wniosku, który od tego czasu stał się niejako jej mottem.
Pierwszy 'świat', to życie na pokładzie - majtkowie krzątający się od dziobu do rufy, zarówno często wyzywani przez starszych marynarzy, jak wiecznie czerwonego na twarzy bosmana. To tutaj, po wspięciu się na takielunek i rzucie oka na spienioną aż po horyzont powierzchnię morza, na twarzy czuje się zimną bryzę, a w duszy chęć przeżycia kolejnej przygody.
Świat drugi nie jest wiele lepszy od marnej klasy lochu. Wioślarze pracujący w niemal całkowitych ciemnościach, rozświetlanych skromnym strumieniem światła, padającym przez szyb na pokładzie, są tego najlepszym przykładem. Pozostają też kucharze, uwięzieni w ciasnych, zadymionych i wilgotnych pomieszczeniach. Ale i oni mają lepiej niż prawdziwi więźniowie. Tacy jak wy.

Z jakiegoś powodu, każde z was naraziło się prawu. O jeden raz za dużo. Być może staliście w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwej porze. Możliwe, że młodzieniec, któremu rozbiliście nos w tawernie był synem dowódcy gwardii, osoby znającej wasze wcześniejsze występki. Znaczenie ma to, iż zostaliście pojmani i jako recydywiści zesłani do jednej z najgorszych możliwych robót w całym Starym Swiecie - pracy w hucie.
Ta mało atrakcyjna wizja, prześladowała was nagminnie przez całą trasę żeglugi - od portu w dalekim Marienburgu, aż do samego Remas - stolicy tileańskich miast - państw. A podróż, zaiste nie była sielanką. Mieliście tyle szczęścia, iż przydzielono wam celę z dosyć dużym bulajem, więc jako jedni z nielicznych, orientowaliście się w przedziale dni i nocy, a w celi panowała względna jasność. Nie zostaliście również zbyt starannie przykuci, żelazne kajdany dałoby się wyrwać ze spróchniałych desek kilkoma mocnymi szarpnięciami. Ale podobnie jak ci, którzy was skuli, tak i wy wiedzieliście, że na pełnym morzu jedyna droga ucieczki, to prosto na dno.

Wraz ze zbliżaniem się do portu, wiatr wzmagał się tak, że większa prędkość statku stała się odczuwalna nawet dla was. Mimo to, krzyki podnieconych żeglarzy, były słyszalne już na kilka godzin przed rzuceniem kotwicy. Przez zachlapaną, brudną szybę dostrzegliście spadziste dachy domów i katedr. Remas. Czy to już koniec podróży?

Czemu posty robimy takie długie?

PBF to nie sesja na żywo czy przez IRCa. To oczywiste, że na forum aktualizacje są rzadsze niż na chat'cie.
Ludzie mają mniej czasu, i naprawdę ciężko jest się zebrać w jednym momencie. Zwłaszcza, gdy różni gracze mieszkają w różnych strefach czasowych, co, jak z mojej wiedzy wynika, jest na Tawernie zjawiskiem powszechnym.
Nie wiem jak z wami, ale mnie strasznie denerwuje, jeśli aktualka jest trzy razy w tygodniu, czyli jak dla mnie bardzo rzadko (choć tak to jest z PBF-ami) a ktoś pisze mi dwie linijki na krzyż (Chyba że już naprawdę nie ma czego opisywać, ale z grzeczności wypada chociaż przeprosić za aktualny brak weny - zdarzyć się może nawet najlepszym, a bywa że wszystko co mogło być powiedziane, powiedziane zostało i można napisać tylko krótkie "idę za nimi").
Posty są takie długie, bo tak po prostu wypada. Jeśli miałbym czekać tydzień na gracza, który napisałby mi "tnę do mieczem", to wywaliłbym go z sesji, bo wtedy pokazuje jak bardzo zależy mu na grze. A jako gracz, zwróciłbym się z prośbą o to do MG. Bo jeśli chcę dynamicznego H&S'a bez dlugasnych opisów, to nie włażę na forum, tylko umawiam się na IRCu, albo gram na żywca. Albo w ogóle odpalam Diablo. Bo prowadzenie superszybkiej i dynamicznej akcji na forum trochę mija się z celem (choć można i tak).
A jeśli już o to chodzi- walki zazwyczaj rozgrywane są na gg, więc pisanie rozbudowanych opisów o wszelakich cięciach, pchnięciach, fintach i tym podobnych rzeczach odpada, na rzecz zwiększenia tempa gry.

Dla mnie zadziwiające jest to, że ktoś zauważa ogromne pole do manewru, w miejscu gdzie ja widzę tylko "strzelam mu w łeb" (pozdrowienia dla Toriego, który pokazał mi że ze zwykłego "strzelam mu w łeb" można wyciągnąć te kilka linijek dobrego, klimatycznego tekstu ;D ).
I mam nadzieję, że niedługo też uda mi się dojść do czegoś takiego. Amen.

To tak samo jakby mówić, że Diablo nie jest RPGiem.


No Daiblo II nie jest RPGiem To Tak zwany hak'n'slash a do RPG brakuje w nim, chociażby głębszej fabuły, czy dialogów, oraz NPC. Bo chyba nie powiesz, że fabuła w nim jest jakoś rozbudowana, dialogi rozwinięte a NPC mają charakter i sens... Do tej samej szufladki można wrzucić takie "RPG" jak "Sacred" na przykład. A w Final fantasy nie grałem więc sory że powiedziałem że to nie RPG, ale trochę o nim czytałem i słyszałem i takie są moje wnioski.

TEż przepraszam za OfTopa ale musiałęm odpowiedzieć.

A prawdą jest, że Fable, chociaż nie doskonałe, to jednak jest na poziomie.

Edit:

Bijatyki:

Mortal Kombat(y, których troche było)
Prince of persia (szczególnie warrior within, i to w dodatku, wzbogacone o elementy platformówki)
GuiltyGearl Isuka (wiem że to konwersja, ale jest w końcu na piecyka)

Wyścigi:

Toca
Need For Speed
Colin Mac Ray Rally

Gry Sportowe:

FIFA i inne EA GAMES

Strzelanki (A dla czego nie fpp? Bo nie ma porządnych na konsolach?):

Jak nie fpp to masz:

Rainbow Six (można było grać w tpp)
Splinter Cell (też postrzelać można było)
StarWars: Jedi Academy
_________________________________________________

Dla czego mamy się tu bawić w wymienianie? To nie jest kolejna bezsensowna wojna konsole vs PC...
Po prostu w konsolach nie "pogrzebiesz" nie podkręcisz procka czy nie wymienisz karty, a to właśnie dodaje smaku piecyką, sprawia, że każdy jest inny, przypomina wręcz tuning samochodowy. A jeżeli ktoś jest w tym dobry, to nawet przy małym nakładzie finansowym wykrzesa ze swojego sprzęta potwornąmoc.

PS. A na czym piszesz tego posta do Tawerny? chyba że nie powiesz ze na XBoxie

PS2. (a to taka konsola stary tekst z CDA ) A na czym powstają gry na konsole?

Czytałeś może ostatnia tawernę? Tam jest jasno wytłumaczone dlaczego Diablo TO JEST RPG, podobnie rzecz ma się z Finalami.

Konsole pozatym mają również swój własny urok, niekiedy o wiele lepszy od "piecyków", ale to zależy również od gier, w jakie na nich pykamy.

Szelmon - ale ja ostrzegałem, że Fable jest krótkie i bajkowe a uznaje je za przełom, bowiem ładnie łączy IMHO cechy konsolowe i pctowe. A TES4 mimo ze megaswietny to jest ulepszaniem tej samej formuły. Ale zgadzam się, że kwestia gustu, tylko tu trzeba zwrocic uwage na inną rzecz - ja to wszystko co wymienilem przełaziłem, grałem itd. dlatego lipą naxymalną jest dla mnie jak ktos wypowiada się, że na konsole jest syf i tyle, mimo że nie grał. Dlatego tez smieszy mnie ten kanon cRPG w najnowszym numerze tawerny, bowim ja bym mogl napisac swoj i tez uznac ze jak ktos nie grał w to to kij i tyle . A powiem inaczej, przesadzilem lekko, zarazem zaprezentuję mój subiektywny punk widzenia:

Planescape równy Xenosaga, Legend of Mana
Baldurs Gate równe Ogre Battle Saga, Suikoden
Gothic - King's Field, Zelda
Fallout - Final Fantasy Tactics, Front Mission
TES I & II (pozniejsze są juz na konsolach) - Final Fantasy XII, seria Dragon Quest
Diablo - Champions of Norrath, Record of Loddos War,
Wizardy - Wizardy (gry z tej serii ukazują się od lat zarówno na konsole i PC, a na dodatek są excluzywne częsci na każdą z platform)

i tyle, juz wiele tych topowych cRPGow na PC nie ma, a jak są to tym ^ o tam na górze raczej nie dorównują, prawda? A na takim PS2 przeciec jeszcze mój ukochany Vagrant Story (w ktorego grales po japonsku medno ), TO, kilkanascie częsci Shin Megami Tensei itd, itp. Dlatego po prostu warto miec maszynke, obcykac na niej najciekawsze (nie mylic z najbardzije znanymi) pozycje i dopiero mówic. Na PC jest masa swietnych RPGow, na konsole podobnie.

"KWESTIA GUSTU" dokłądnie jak Szelmon pisał, dokładnie , ale gust owy należy poszerzac, nieprawdaz?



Nie wiem czy to grafa z gry czy samoróbka, aczkolwiek prace trwają, tylko nie ma żadnych potwierdzonych informacji... Możemy poruszać się w sferze naszych wyobrażeń...

Ołkej ^.^
A więc:
Znajdujesz się w przecudnej tawernie "Pod Gorejącym Człowiekiem". Z informacji, które wcześniej uzyskałaś, dowiadujesz się, że owy 'Gorejący Człowiek' jakiś czas temu zwiał w towarzystwie: skąpo ubranego, ponaznaczonego bliznami gościa, latającej czaszki, diablicy Anny, jakiegoś gitzeraia i sukkuba- właścicielki przybytku w bogatszej części miasta.
Tawerna jak tawerna. Na prawo, schodami na górę, możemy dostać się na 'balkonik', na którym znajdują się stoliki przy których siedzą abishaje. Pomioty gadają, gderają, syczą i prychają- innycmi słowy: konwersują ze sobą.
Po lewej, pod 'balkonikiem', widzimy, najprawdopodobnie kupca. Gostek siedzi i udaje 'mrocznego'. Coś mu nie wychodzi, bo do pierwszych lepszych osób doskakuje z tekstem "Hej, przyjacielu! Może postawisz staruszkowi piwa, hę?!"
Na wprost, za 'piekarnikami' [tymi takimi piecami w podłodze... tymi okrągłymi], po schodach w górę, znajduje się lada. Za nią stoi barmanka [barman stwierdził, że rzuca tę robote ^.^"].
Ta kobieta toczy bój z kuflem, przy pomocy szmatki, o to, by dany przedmiot był czysty. Prawdopodobnie jej się ta walka nie uda, bo chyba nikt tej kobiecie nie tłumaczył, że do mycia używa się wody... nie śliny... [tzn. spora część szklanek, misek etc. jest czysta... wyczyszczona w normalny sposób ]
Mimo, że tu nie ma sceny, to jakiś bard ze swoją grupką wbił się tutaj i odstawia jakieś przedstawienie.
Coś co cię intryguję- owę diablę [facet, już się domyślasz kto, prawda? ] zwraca się do wszystkich per "ptaku" lub "wróblu"... załamać się idzie.
Jest wieczór, a co za tym idzie, tawerna ma w tym momencie dość sporą liczbę klientów.
Cr?

MAM problem z diablo W 2 akcie 2 zadanie nie mogę znależć jaskini żmijopaszczów cos takiego pomóżcie mi może znacie link do jakiejś strony diablo ale nie tawerny tam sprawdzałem.

Bardzo prosz o pomoc!!!!!!!

Zbudowana z kości, kamieni i śmieci, tawerna „Czerwony czerep” wznosi się dumnie przy wyjściu do Poddzielnicy. Jest ona przystanią dla Ożywieńców, czy Nekromantów, którzy snując się tutaj, szukają ukojenia w kieliszku. Czerwone lampki, dają nikłe światło w środku tawerny. W podziemiach mieszczą się krypty oraz trumny gościnne, które można wynająć za odpowiednią cenę. Właścicielem tawerny jest licz Dolion „Czerwony czerep”.

Przy barze, stoi kościana tabliczka z wyprawioną ludzką skórą:

Pokoje: (wynajmowane na miesiąc)

Mała trumna: 5 szylingów
Duża trumna: 9 szylingów
Mała krypta: 2 funty
Średnia krypta: 3 funty
Duża krypta: 5 Funtów
Mauzoleum: 10 funtów

Menu:

Zgniły elf z czerwiami: 4 funty (połówka 2 funty)
Mózgi Krasnoludzkie, świeże: 2 szylingi sztuka
Mózgi Krasnoludzkie stęchłe: 3 szylingi sztuka
Czerwie pieczone: 5 miedziaków miseczka
Ręka Driady: 1 funt
Trzewia ludzkie, świeże: 7 szylingów
Trzewia ludzkie, zgniłe: 9 szylingów
Zupa z ząbków: 4 miedziaki
Zupa-krem z elfich uszek: 12 miedziaków
Gnom prosto z grobu: 6 szylingów

Alkohole:

1. Podawane w Goblinich czaszkach:

Trupia mucha: 1 funt
Dusza Diabła: 4 funty
Kościk: 2 funty
Wódka Krasnoludzka czysta: 2 funty
Zagniły duch: 2 funty
Koszmar życia 3 funty (uwaga przez godzinę będziesz żywy)
Dotyk rozpusty: 6 funtów
Oddech śmierci: 3 funty

2. Podawane w Krasnoludzkich lub elfich czaszkach:

Trupik: 3 miedziaki
Zagniłka: 1 miedziak
Piwo z muchy: 5 miedziaków
Jabol: 5 miedziaków
Znój: 4 miedziaki

Krew: (podawana w ludzkich czaszkach)

Krasnoludzka: 5 szylingów
Elficka: 7 szylingów
Gnomia: 5 szylingów
Niziołka: 1 funt
Ludzka 3 szylingi
Drowa: 4 szylingi
Ogrza: 3 szylingi
Driady: 5 funtów

jest tez nawet jakby 'arabski' wokal (w kazdym razie egzotyczny ).


ej, bo siÄ? razem z Berry pogniewamy
NatachÄ? Atlas nazywasz "jakim?? wokalem"??

Był sobie facet i miał 3 przyjaciółki, lecz nie widzial którą poślubić.

pierwsza poszła do kosmetyczki kupiła sobie super sexowne ciuszki byla na solarium i na innych zabiegach pielegnacyjnych i przychodzi do niego i mowi ze wypiękniła sie tak ponieważ go kocha

druga kupiła mu 42 calowy telewizor super wygodny fotel z masażem i innymi glupotami oraz 4 zgrzewki piwa i mowi ze kupiła to dla niego dlatego ze go kocha.

trzecia zainwestowala pieniadze po niedlugim czasie pomnożyła je razy 10 i tak pare razy i przychodzi do niego i mowi ze zrobila to dlatego ze go kocha.

i którą wybrał?

OCZYWISCIE TA CO MIALA NAJWIEKSZE CYCKI.

morał z tego jaki?
Że mężczyźni w przeciwieństwie do kobiet nie lecą na pieniądze

sorki za bledy ;d

Gość hotelowy schodzi do recepcji i mówi:
- Zasłałem łóżko.
- W porządku - odpowiada recepcjonistka.
A gość:
- Nie bałdzo.

Siedzą dwa downy w pokoju i nagle zgasło światło. Jeden mówi:
-To chyba korki.
-To na co czekasz, idź mu otwórz!

Siedzi pirat (P) w portowej tawernie. Marynarze (M) go pytają, on odpowiada.
M: Czemu masz kij zamiast nogi?
P: A bo mi rekin upier*olił.
M: A czemu masz hak zamiast dłoni?
P: A bo się biłem z jednym gościem i mi zdążył uj*bać szablą, jak go kur*a zajeba*em już nie miałem dłoni.
M: A czemu masz opaskę zamiast oka?
P: A bo mi mewa nasrała.
M: Od tego się nie traci oka!?
P: To był pierwszy dzień z hakiem.

Pedal poszedl do nieba- sw.Piotr schyla sie do dziurki od klucza w bramie a pedal go harat w du...pupe:]
no to Piotr! nie wolno..
schyla sie jeszcze raz a pedal do znowu harat....
Piotr: jeszcze raz a wezme cie do piekla!!
no i sie schyla a pedal harat no to go Piotr wziol do piekla.....
Po miesiacu przychodzi a tam tak zaje..... zimno. pyta sie diabla: czemu to tak zimno?? a diabel: tak??!! to sprobuj sie schylic po wegiel do pieca!!..........

Jako że to Tawerna, a sam gram w bitewniaki, spróbuję trochę zamącić postrzeganie sytuacji...
Oczywiście bitewniak to nie RPG, jednak bardzo często się z nim łączy. Pierwsze skojarzenie, jakie pojawia się przy wspominaniu o bitewniakach, to masa stołów i walka graczy podczas wielkich turniejów o porządne, dość cenne nagrody. Jednak jakiś czas temu na wielu forach wrzało na temat pewnego podziału wśród „battlowców” na „turniejowców” i „klimaciarzy”. Pierwsi to owa stereotypowa grupa szlifująca swoje armie do granic rozsądku, by zwiększyć swoje szanse na zwycięstwo (przy dużych dawkach naginania zasad lub wykorzystywania kruczków w ich interpretacji), drudzy to grupa zafascynowana raczej światem i realizmem potyczek.
Okazuje się, że ta druga grupa bardzo często fabularyzuje rozgrywkę i otoczka związana z całą zabawą przerasta sama mechanikę, co wskazywałoby raczej na RPG-owe zacięcie niż to znane nam - typowo kostkowe.
Druga kwestia to podobne ciągotki wśród graczy systemów typu „skirmish”, w których dysponujemy małą liczbą modeli, zazwyczaj nazywanych i z konkretna historią, na realistycznych makietach (np. zrujnowanych miast), z otoczką fabularną, systemem rozwoju postaci itp., strasznie przypominających początki RPG-ów, a na pewno mające z nimi więcej wspólnego niż gry cRPG typu „Diablo” czy nawet popularne adaptacje D&D.
Nie widzę więc powodu, aby gry bitewne traktować po macoszemu.

Żeby było śmieszniej, w nawiązaniu do tematu, niedługo ma się pojawić w druku gra RPG w uniwersum Wh40k właśnie... Producent wie, jak sobie na rynku radzić.

I dla zainteresowanych kwestią „klimaciarzy” drobne ostrzeżenie: używanie na forach bitewnych określeń typu „powergaming” lub „klimaciarz” wywołuje reakcje agresywne niezależnie od treści postów (wiem, mam to za sobą). Najciekawsze zdanie, na jakie trafiłem w takich dyskusjach, to „konflikt PG z klimaciarzami nie istnieje, on dotyczy pojedynczych jednostek”. Wiem o dwóch osobach, które próbując prowadzić obserwacje socjologiczne środowiska i trafiając na graczy turniejowych, połamały sobie na tej kwestii zęby. Na samych „klimaciarzy” trafić niestety trudno, ale nie jest to niemożliwe.

Mała gromadka ludzi powoli zbliżała się do karczmy radośnie gawędząc o różnych plotkach.
- A słyszeliście że podobno jakiś obraz ukradli niedawno z pałacu w Irois? A to nowość... - powiedział ktoś z nich. W całym "zespole" byli też Akasemis i Rastine, mężczyzna z czasem zrobił się cichy, a wręcz ponury, sam się czuł jakoś dziwnie, w jednej chwili było mu zimno, jakgdyby ktoś wylał na niego kubeł lodowatej wody, a w drugiej gorąco jak w Karlgradzie, jednak wyglądał na całkiem zdrowego.
- Co do twojego pytania - powiedział patrząc się na krasnoluda palącego fajkę - Nie, nie jesteśmy parą, prawdomówiąc, tą niewiastę poznał dwa-trzy dni temu w Saran-Dun. - powiedział spoglądając się na tawernę.
- Zatrzymamy się może? Wypadałoby wreszcie zjeść coś normalnego! - powiedział elf - Te stare cuchnące mięso już mi się przejadło! - powiedział groźnie.
Akasemis podszedł do barmana opierając się łokciem o blat zaczął coś smętnie Merkator tak aby barman tylko mógł to usłyszeć.
- Do Lea'fenista daleka droga? - rzekł już głośniej jednak nadal niewyraźnie, miał taki ton że od razu można było wyczuć iż humor mu dzisiaj nie dopisuje.
Karczmarz spojrzał się na niego srogim wzrokiem, coś mu się w nim nie podobało i nie starał się tego ukryć.
- Jeżeli się pospieszycie to dwa, może trzy dni drogi. Jeżeli będziecie się lenić, to nawet tydzień i może. - odpowiedział czyszcząc... kieliszki po winie. Akasemis zabrał łokcie z blatu i zaczął swoje marudzenie o pogodzie, potem zauważył jakiegoś złodziejaszka dobierającego się do majątku pewnej kobiety, nie zrobiło to na nim większego wrażenie i ponownie odwrócił się kończąc swój monolog o diabli ważnym temacie.

Gdy ktoś ma jakieś zdięcia z diablo3 to podajcie strony

[ Dodano: 2006-03-22, 21:13 ]
jakieś fajne zdięcie
http://www.tawerna.diablo...rum_diablo3.jpg

Google nie boli
http://diablo.phx.pl/?s=plikiinne -diablo1 demo jest na tawernie... lol

x [Wczoraj 23:26] Vinci: Aaaa, wena mi uciekła :(
x [Wczoraj 23:31] Nun: Łapaj ją łapaj! ;P
x [Wczoraj 23:44] Vinci: O, kogo ja tu widzę, witamy Straszydełko ;)
x [Wczoraj 23:45] Straszydełko: nie martw się, jak kocha to wróci =)
x [Wczoraj 23:45] Vinci: Przyszłaś pospamować z nami w SB? :>
x [Wczoraj 23:47] Straszydełko: witam również ;)
x [Wczoraj 23:47] Straszydełko: no i cały sabotaż diabli wzięli...
x [Wczoraj 23:56] Vinci: Achh, więc przybyłaś tu knuć intrygi? Niecne cele, jak na damę :P
x [Wczoraj 23:56] Vinci: A poza tym, to czuj się jak u siebie w domu :>
x [Wczoraj 23:59] Straszydełko: Od razu spamować i knuć intrygi... phi! jam niewinna jak przebiśnieg na wiosnę. Prawdziwa (i okrutna) prawda jest taka że zapomniałam hasła na tawernę...
x [Dzisiaj 0:04] Vinci: kliknij niewiasto na: "Zapomniałem hasło", nie przejmuj się tym, że jesteś kobietą, też zadziała :P
x [Dzisiaj 0:05] Vinci: Ewentualnie mogę dać znać Prezesowi - Serafowi, pewnie coś poradzi ;)
x [Dzisiaj 0:07] Straszydełko: już to zrobiłam, a teraz cierpliwie i pokornie czekam
x [Dzisiaj 0:07] Straszydełko: Poza tym jest pewna nurtująca mnie sprawa... natury czysto teoretycznej, oczywiście. Sprawa ta tyczy się weny. Wszystko zaczęło się jakiś rok temu. A zaczęło się całkiem niewinnie bo od szuflady.
x [Dzisiaj 0:10] Straszydełko: Konkretnie to od koleżankowego opowiadania które w w/w szufladzie leżało. I tak od słowa do słowa dowiedziałam się, że oprócz tych zwykłych wen istnieją też te drugie weny. W sensie, że rodzaju męskiego.
x [Dzisiaj 0:18] Straszydełko: Wtedy ukuła się teoria że panowie mają wen rodzaju żeńskiego, a panie męskiego. I tu dochodzę do mojego pytania. Jakiego rodzaju jest twoja uciekająca wena? XD
x [Dzisiaj 0:21] Straszydełko: no tak, późno już... to może lepiej ja już pójdę
x [Dzisiaj 0:22] Vinci: Czy Ty mnie o płeć pytasz, Duszyczko? :P Sprawa dziwna i zawstydzająca zarazem, gdyż...achhh, opowiem Ci od początku, tak będzie mi łatwiej.
x [Dzisiaj 0:25] Vinci: Spotkałem swoją wenę nie dalej jak cztery miesiące temu, deszcz padał niemiłosierny, toteż wziąłem parasol, a gdy go otworzyłem, ona tam siedziała. Wychudzona i zmoknięta schroniła się pod parasolem.
x [Dzisiaj 0:27] morgan: Straszydełko - witam i zapraszamy ponownie
x [Dzisiaj 0:28] Vinci: Zabrałem ją do domu więc i nakarmiłem kawałkami mojej wyobraźni. Spojrzała na mnie błyszczącymi z zadowolenia oczami i przytuliła się do mojego policzka.
x [Dzisiaj 0:29] morgan: *witamy
x [Dzisiaj 0:32] Vinci: Przywiązała się do mnie, a ja do niej. Po jakimś czasie urosła nieco, była już wielkości butelki od piwa. Niezwykle byłem z niej dumny, chociaż czasem mnie denerwowała, gdy tańczyła przed monitorem.
x [Dzisiaj 0:33] Straszydełko: i popatrz niewdzięcznica uciekła ;)
x [Dzisiaj 0:37] Vinci: Chyba osiągnęła dorosłość, przestała się karmić moją wyobraźnią, jedynie siedziała na moim ramieniu i szeptała do ucha jej nowe pomysły. Pewnego wieczora siedziała jak zwykle na moim ramieniu i szepneła - "Witku, jestem transwestytą" po czym chwyciła wielki kawał mojej wyobraźni i uciekła.
x [Dzisiaj 0:38] Vinci: Tak więc, jak widzisz, sam nie wiem, czy on mówił prawdę, czy ona kłamała i nie mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie.
x [Dzisiaj 0:43] Vinci: Teraz siedzę bez weny, wyobraźni i w dodatku Ty uciekłaś, achh, niewdzięczny Losie!

Długo nie musiał ich budzić. Co prawda zdążyli trochę zgnuśnieć przez kilka miesięcy bezczynności, jakie mieli w Portugalii przed tym, zanim ich nie wezwał na tę wyprawę, ale odkąd byli znowu w drodze, szybko powrócili do swej zwykłej sprawności. Uśmiechał się gdy zalewali ognisko moczem, przepychając się, klnąc i żartując nawzajem ze swych przyrodzeń po Portugalsku i Hiszpańsku. Nie mógł narzekać na sprawność z jaką troczyli juki do siodeł i bagaże do mułów. Z przyjemnością patrzył jak pomagają sobie nawzajem dopinać paski półpancerzy i sprawdzają, czy miecze lekko wychodzą z pochew, a proch na panewkach dobrze podsypany i niezamoknięty. Wkrótce siedzieli już w siodłach. Włócznie kiwały się nad ich głowami osadzone w pętlach. Salady przyczepione do pasów pobrzękiwały o folgi nabiodrników, a kuliste przeciwwagi pistoletów, wsadzonych w olstra, kiwały się leniwie razem z nimi, w takt wyciągniętego stępa.
Jedli i popijali w drodze. Tylko muły ograniczały tempo ich pochodu lecz i tak podróżowali szybciej, niż gdyby używali wozu. Patrzył teraz w zamyśleniu na tych żołnierzy, których pancerze, utrzymane w świetnym stanie, połyskiwały w słońcu wczesnego poranka.
Bracia Alvarez - Luis i Ottavio - Hiszpanie. Tak do siebie niepodobni, że trudno było uwierzyć, iż są braćmi. Lepiej jednak było nie sugerować w ich przytomności, że mogli by być z innego ojca. Kłócili się między sobą z pasją godną lepszej sprawy, ale jeden z drugiego gotów by w ogień skoczyć. Wychowali się w okolicach Grenady i od młodych lat służyli w lekkiej jeździe. Weterani bitew pod Saint-Quentin i Gravelines. Szczerze nienawidzili Francuzów ale dość mieli już klęsk ponoszonych z ich ręki. Służyli mu... właściwie zakonowi, od trzech lat. Luis jako jedyny nie używał pistoletów. Woził z sobą zdobyczny, arabski łuk refleksyjny, z którego strzelał świetnie. Często popisywał się zestrzeliwaniem dzikich kaczek. Potrafił wrazić w taką trzy strzały zanim spadła na ziemię. Ottavio preferował kusze. Miał nawet całkiem zgrabny francuski egzemplarz na który klął ile wlezie, bronią palną jednakoż nie gardził.
Cristobald Mendoza. Żołnierz korony, dezerter, zbój aż wreszcie brat służebny orderu. Dokładnie w tej kolejności. Podczas jednej z napaści zbójeckich, w których brał udział, przez głowę cięty. Miesiąc w gorączce leżał, po czym całkiem się zmienił i w worze pokutnym do klasztoru poszedł. Zaklinał się, że widział diabła w co Nathanael wcale nie wątpił. Był z nim bodajrze najdłużej bo od lat pięciu.
Manuel de la Osedo, z dumą noszący w herbie bastardzią belkę. Urodził się i wychował w nowej Hiszpanii. Jego matką była metyska. W roku pańskim 1560 brał udział w niesławnej wyprawie Pedra de Ursua do legendarnego El Dorado. Przeżył jako jeden z nielicznych i gdy tylko wyszedł z trawiącej go choroby opuścił Nowy Świat by spróbować szczęścia w Europie. Nigdy nie opowiadał o tej wyprawie. Pytania na ten temat zbywał machnięciem ręki, po czym pogrążał się w myślach a wieczorem, by zasnąć, zachlewał się na umór. Chyba, że obowiązki mu nie pozwalały. Wtedy nie sypiał wcale. Cztery lata w służbie orderu.
Podróż nie dłużyła im się zbytnio. Nawykli do pokonywania sporych dystansów. Do weneckich przedmieść, znajdujących się wciąż na stałym lądzie, dotarli na dwie godziny przed zmierzchem. Żaden z jego podkomendnych nie znał włoskiego. Nathanael nie przejmował się tym jednak zbytnio. Włoski był na tyle podobny do Hiszpańskiego, który znali wszyscy, że przy odrobinie dobrej woli, można się było porozumieć.
Zatrzymali się na przystani, obserwując to niezwykłe miasto, z drewnianego nabrzeża. Barki łodzie i gondole, kołysały się leniwie na wodzie. Gwar ludzki dobiegał ich zewsząd bo i ludzi kręciło się tu sporo. Samo podgrodzie było dość sporym miejscem i to nie ze wszystkim drewnianym. Komitywa miała mu chyba za złe, że nie przepłukali gardła w mijanej tawernie, lecz on chciał jak najszybciej zorientować się w możliwościach zakwaterowania w mieście, i jeszcze dziś odwiedzić ojca Silvano.

Siemka! Mam teraz więcej czasu a więc pomyślałem i postanowiłem wymyślić następną opowieść.

Akcja dzieje się w świecie Leine(tak go nazwałem), świata Sacreda połączonego z Uniwersum Diablo.(na mapie Sacreda są miejsca wyst. w Diablo)

myślę że pewnego rodzaju bonusem jest mapka tegóż świata.Pomoże wam ona umiejscowić lokacje opisywane w tekście
!MAPA LEINE!
daje tu w linku bo jest nieco za duża żeby wstawić na forum.

Dobra dosyć wstępu, Przedstawaima wam moje najnowsze dzieło:

:: ŚWIT MROKU ::



:: PROLOG

W świecie Leine, który od pokoleń znany był z pokoju i wzajemnej tolerancji różnych ras, nadszedł czas, aby coś wreszcie w tym świecie zniszczyć. Pradawne Zło, które zostało ułożone do spoczynku Dwieście Siedemdziesiąt Lat temu, obudziło się i na świecie znów zaczął panować Chaos. Magowie i Mędrcy głowią się, z jakich składników przyrządzona była mikstura, która uśpiła Zło Dwieście Siedemdziesiąt Lat Temu. Gladiatorzy, Wojownicy i Barbarzyńcy Strzegą Miast, A Król najważniejszego miasta w świecie – Braverock myśli jak zapewnić obronę miastu i innym miastom.
Na szczęście znajdują się tacy, którzy chcą walczyć za Ojczyznę, i chętnie uczęszczają w treningach, aby później pomagać w walce lub obronie miast.

:: AKT I

W Bellevue, skromnym miasteczku, zachwycającym swoją naturą(mieszkają tu najlepsi hodowcy roślin), mieszkał Chłopiec o jasnych włosach, średniej wadze, niebieskich oczach, i niebywałej kondycji. Dnia 19.05.1224, był to dzień przed 17-stymi urodzinami Martina, bo tak miał na imię ten Chłopiec, matka wyszła po zakupy, by kupić coś na ciasto dla syna. Wyszła gdy spał, matka zawsze lubiła wcześnie wstawać i robić wszystko rano. Lecz Martin był leniuchem, lubił pospać sobie dłużej.
Gdy matka nie przychodziła, a było już po 13tej, Martin się zaniepokoił. Zazwyczaj o tej porze była już w domu. Poszedł jej poszukać. Ubrał się i wyszedł z domu, uprzednio zamykając drzwi na klucz. Gdy doszedł na główny plac, ujrzał tłum ludzi krzyczących i uciekających przed stadem niezwyczajnie dzikich wilków. Martin wyjął miecz i zaczął rąbać wilki jeden po drugim swoim mieczem. Bez trudu zabił stado dzikich wilków, w końcu mógł sprawdzić swoje umiejętności, które nabył na nie jednym treningu Gladiatorów. Po zabiciu stada zobaczył jakieś ciało na drodze. Podszedł bliżej. Zbadał ciało. Okazało się że była to jego Matka. Poczuł okropny ból, któremu towarzyszyło cierpienie, żal, smutek po stracie rodziców(Ojciec zginął w wielkiej walce o obronę Braverock 4lata temu.), gniew oraz chęć zemsty. Postanowił, że pomści śmierć rodziców i skończy ze złem otaczającym jego rodzinę. Natychmiast poszedł do domu, sprawdzić oszczędności, potem do kupca, aby zorientować się w cenach. Po drodze ludzie zlecali mu różne zadania, które oczywiście wykonywał, dostawał za nie złoto lub inne nagrody. Po zakupieniu odpowiedniego ekwipunku oraz konia(Bo na czymś trzeba przemierzać te kilometry) przystąpił do Straży. Od razu dostał główne zadanie:
Zawiadomić Generała Porto Vallum o zbliżającym się niebezpieczeństwie(przekazać mu list ze straży w Bellevue).
Po zaznaczeniu na mapie celu i odkryciu Punktu Nawigacyjnego w Bellevue wsiadł na swojego konia i
Pojechał do Porto Vallum. Po drodze minął niezbyt interesujące miasto SilverCreek, mieszkali tam sami biedacy i pijacy. Toteż Tawerna była najważniejszym budynkiem w tym mieście. Wszedł tam, napił się kilka łyków piwa, porozmawiał z kilkoma osobami i wyszedł. Pojechał dalej, mijając łąki, i pola, na których czaiło się kilkanaście grupek goblinów i wilków. Dojechał do Porto Vallum nie czując nawet trochę zmęczenia. Gdy powiedział kim jest i co ma dla Generała przepuścili go. Po krótkiej rozmowie otrzymał dalsze rozkazy. Przy okazji po sprzedawał znalezione przy goblinach przedmioty i ruszył dalej.

-----------------------------------------------------------------------------------

Jak zawsze bedzie co kilka dni kontynuacja i bedzie to tu w 1poście ^^

Jak zawsze prosze o komentarze, oceny, sugestie i takie inne

No i ofc nie mogę sie doczekać posta D'asha

Pozdro from Ziomuśśśś

Nie było tu żadnych baraków. Campbell opowiadał Jamiemu, że dziesięciu mężczyzn strzegących składu zostało zakwaterowanych w różnych domach w mieście. Zgodnie ze wskazówkami, których udzielił nam urzędnik pracujący w biurze, udaliśmy się przez ulicę pod Złotą Gęś, gdzie prawdopodobnie sierżant miał spożywać obiad.
Zobaczyłam rzeczonego sierżanta od razu, jak tylko weszłam do tawerny. Siedział przy stole obok okna, miał rozpięty biały pas i bluzę, rozluźniony, rozglądał się znad dzbana z piwem i resztek zapiekanego mięsa i warzyw. Jamie wszedł za mną, przesłaniając sobą wpadające przez otwarte drzwi światło. Przykuło to wzrok sierżanta.
Mimo słabego oświetlenia tawerny, zauważyłam jak twarz mężczyzny zbladła pod wpływem wstrząsu. Jamie, tuż za mną, raptownie się zatrzymał. Mruknął coś pod nosem po gaelicku, wyjątkowo wulgarnie. Następnie minął mnie, i bez cienia zawahania ruszył do przodu.
'Sierżant Murchison' powiedział, tonem łagodnego zdziwienia. Ktoś postronny mógłby uznać ich za zwyczajnych znajomych. 'Miałem nadzieję, że cię więcej nie ujrzę - przynajmniej na tym świecie.'
Wyraz twarzy sierżanta wyraźnie świadczył o tym, że żywił podobne uczucia. W każdym razie spotkanie w tym życiu nastąpiło zdecydowanie za szybko. Mięsiste, ospowate policzki zrobiły się purpurowe, a on sam dsunął ławkę z łoskotem, szurając nią po posypanej piaskiem podłodze.
'Ty!' wrzasnął.
Jamie zdjął kapelusz i uprzejmie się ukłonił.
'Do usług, sir' powiedział. Widziałam teraz jego twarz, pozornie spokojną, choć przymrużone oczy patrzyły groźnie. Panował nad sobą, ale nie tylko sierżant wyglądał na zaskoczonego.
Murchison odzyskiwał panowanie nad sobą, przerażenie zastąpił lekko szyderczy uśmiech.
'Fraser. Och, proszę wybaczyć, pan Fraser, tak teraz powinienem mówić, prawda?'
'Tak.' Jamie starał się mówić naturalnie, nie zważając na obraźliwy ton. Cokolwiek zaszło między nimi, to w tym momencie pragnął mieć jak najmniej kłopotów. Nie teraz, gdy mieliśmy na wozie ciało. Ukradkiem wytarłam spocone dłonie o suknię.
Sierżant powoli zaczął zapinać guziki munduru, nie odrywając oczu od Jamiego.
'Słyszałem, że pojawił się człowiek nazwiskiem Fraser, żeby wyssać co tylko się da z pani Cameron z River Run', powiedział, niesympatycznie wykrzywiając tłuste wargi. 'Czyżby to był pan?'
Spojrzenie niebieskich oczu Jamiego stało się lodowate, choć usta miał wciąż wykrzywione w uprzejmym uśmiechu.
'Pani Cameron jest moją krewniaczką. To w jej imieniu przychodzę tutaj.'
Sierżant pochylił głowę i pogłaskał się po szyi. Na tle tłustego, jasnego ciała biegła głęboka blizna o poszarpanych brzegach, wygladając na ślad po nieudanym duszeniu garotą.
'Twoja krewna. Tak, jakie to proste, nieprawdaż? Słyszałem, że ta dama jest ślepa jak kret. Nie ma męża, nie ma synów. Idealny łup dla byle łajdaka, który się pojawi i będzie udawał rodzinę.' Pochylił się i ze znaczącym uśmieszkiem spojrzał na mnie. Na powrót był już pewny siebie.
'A to twoja wspólniczka, nieprawdaż?' To była zbędna złośliwość, taki przypadkowy strzał, mężczyzna zaledwie na mnie spojrzał.
'To moja żona, pani Fraser.'
Zauważyłam, że swoimi dwoma sztywnymi palcami Jamie miętosi rąbek surduta, był to jedyna zewnętrzna oznaka jego uczuć. Odchylylił na cal głowę, uniósł brwi z wyrazem chłodnej ciekawości i zmierzył sierżanta wzrokiem.
'A którym z was jest pan, sir? Proszę wybaczyć mi moją słabą pamięć, ale muszę przyznać, że nie potrafię odróżnić pana od brata.'
Sierżant zesztywniał, tak jakby go ktoś postrzelił, zastygając podczas zapinania pasa.
'Niech cię wszyscy diabli!' odpowiedział, wyduszając z siebie słowa. Zrobił się fioletowy, a ja pomyślałam, że powinien zwrócić uwagę na ciśnienie krwi. Nie powiedziałam jednak tego głośno.
Sierżant zauważył, że wszyscy w izbie przyglądają mu się z zaciekawieniem. Potoczył wokół wściekłym wzrokiem, wcisnął na głowę kapelusz i ruszył do drzwi, popychając mnie przy tym tak, że się zachwiałam.
Jamie chwycił mnie za ramię, żebym nie upadła, po czym wychylił się za drzwi. Zrobiłam to samo i usłyszałam jak woła za sierżantem.
'Murchinson! Mamy do pogadania!'
~

Rayvor von Raven, Ginger Stargaze

Do bram Wilczygrodu docieracie późną nocą. Bramy miast nie są jednak zamknięte i bez problemu udaje się wam wejść do środka.

Wilczygród jest dużym miastem liczącym sobie około 20 000 mieszkańców. Posiada własną twierdzę, nowoczesny ratusz i wspaniałe ogrody miejskie (park). Tak bynajmniej zapamiętałeś to miasto ty Rayvorze. Teraz gdy tkwi spowite mrokiem nocy nie wydaje się tak przyjazne i wspaniałe jak za lat twojego dzieciństwa.



W domach pogaszone są wszystkie światła, skrzypiące okiennice targa zimny wiatr, który hulając po wąskich bocznych uliczkach zdaje się brzmieć jak skowyt umęczonych dusz. Tylko w wejściu głównym do jednaj z tawern pali się teraz światło bijące od świec i wielkiego paleniska ustawionego pośrodku. Przed wejściem do budynku stoi zakapturzona postać i zdaje się wam przyglądać. Bijący z daleka odór siarki i widok jego płonących czerwonych oczu narzucają na myśl tylko jeden wniosek - diablę.



Dawno już nie widziałeś żadnego z przedstawicieli tej rasy na ziemiach swojego ojca. Wiesz, że jego obecność tutaj nie wróży nic dobrego, wygląda złowroga i podejrzanie jak każdy z jego gatunku, nie masz jednak podstaw aby o cokolwiek go oskarżyć.

W fontannie naprzeciwko tawerny woda zdaje się stać w bezruchu, to zimno zatrzymało jej życie zamrażając ją całkowicie. Na ławeczce przy niej siedzi starzec.

Sammael, Glim

Wchodzicie do budynku gildii, przeszliście już przez potężne i solidne drzwi wejściowe wzmacniane stalą i poruszacie się korytarzem wysadzanym pochodniami. Napotkany przez was i odpowiednio zagadany najemnik którego spotkaliście w środku oznajmił, że Queris nie przyjmuje aktualnie gości gdyż jest zajęty ale zaprowadził was do gabinetu jego zastępcy. Odchodząc oznajmił, że jeśli ktoś może was skontaktować teraz z Querisem to tylko on.

Przeszliście przez bogato zdobione drzwi do jasnego pokoju z czerwonym dywanem, mnóstwem obrazów na ścianach, srebrnym żyrandolem. Przy hebanowym biurku siedzi zakapturzony czarny mężczyzna i zapisuje coś na kartkach papieru. Spogląda na was ze zdziwieniem i wskazuje piórem na stojące naprzeciw biurka dwa bordowe fotele, nawiasem mówiąc bardzo komfortowe i wygodne. Mężczyzna kończy zdanie na kartce i znów spogląda w waszą stronę mówiąc:



Dobra panowie do rzeczy, kim jesteście, skąd przychodzicie i czego tu szukacie ... zwłaszcza o tak późnej porze ...

Schował wszystko co miał na biurku do szuflady, po czym położył na nie butelkę winą i szklany zdobiony pucharek ze złotą nóżką. Nalał sobie trochę trunku o niezwykle mocnym i przyjemnym zapachu i uchylił łyka. Czeka zniecierpliwiony na waszą odpowiedź.

OD MG - Wybaczcie, że stawiam was przed faktem dokonanym ale nie chciałem niepotrzebnego przedłużać w nieskończoność i przejść do sedna sprawy. Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko. (PS jeśli chcieliście jeszcze zrobić coś w międzyczasie rzucić zaklęcie, ustalić coś między sobą etc. to możecie jeszcze to zrobić).

Po pierwsze: Wiem, że dla części użytkowników zaczyna "młyn" na studiach, więc będziemy wszyscy wyrozumiali ze względu na ich nawał nauki :wink: Wystarczy, że w dniu głosowania wyślą do mnie wiadomość na kogo głosują i dopiszą coś do fabuły samej gry.

Po drugie: Początkowo chciałam wraz z wiadomościami, (kto kim jest w naszym miasteczku), rozesłać krótką charakterystykę każdej postaci, ale teraz dochodzę do wniosku, żebyście sami coś stworzyli wedłu własnego pomysłu. Proszę tylko, żeby ktoś "się zajął" kluczowym punktem w mieście - tawerną. No i nie wymyślajcie postaci nie stosownych do ówczesnego czasu akcji :wink:

Po trzecie: mieszkańcy oddają swoje głosy do godziny 19 danego dnia głosowanie; detektyw podaje nick osoby, którą chce sprawdzić do godziny 20 (ale głosuje tak samo jak mieszkańcy do 19:00), zaś mafia typuje delikwenta do morderstwa do godziny 21. W ten sposób wyników głosowania mieszkańców możecie się spodziewać około 20, a morderstwo mafii ogłoszone będzie o 22. Każde spóźnienie lub niegłosowanie karane będzie ostrzeżeniami – 4 ostrzeżenia = koniec gry dla danego uczestnika. Głosujecie za pomocą wysłania mi wiadomości na priv, na gadu (2374721) lub na mail.

Po czwarte: Przypominam, że mafia wybiera spośród siebie Ojca Chrzestnego.

Po piąte: Zaraz roześlę kto kim jest (PV!). Pamiętajcie, żeby swoją postać dostosować do fabuły, do miejsca akcji i do ówczesnych realiów :wink: W pierwszych postach przedstawcie swoją postać, kim jest, czym się zajmuje, ile ma lat, co ją charakteryzuje. Dzisiaj nie mordujemy.

Uczestnicy:

Sylwinka
STIG
milten89
Rezo
smirnof
rocky
Nesta
Diablo
Lingual
Owca
Lipsiak
matisse

____________________________________________________________

1 detektyw, 1 cudotwórca, 3 mafiozów, 7 mieszkańców.

Historia miasteczka:

Jest późna wiosna 1965 roku. Małe miasteczko Werkstadt właściwie nie różniło się od innych niczym… Może jedynie tym, że było położone na odludziu, z dala od cywilizacji. Zatopione gdzieś pośród zapomnianych, bezbrzeżnych lasów, żyło własnym życiem. Werkstadt to miasto, którego każdy zaułek kryje inną historię, miasto, w którym wybór zakrętu może zadecydować o przyszłości. To miasto, w którym narodzisz się i zginiesz. To miejsce jest typem osiedla ludzi, w którym wszyscy wszystko o sobie wiedzą… lub prawie wszystko.

Obok pięknego ratusza roi się od sowieckich demagogów i podejrzanych osobistości, nikt nie wie czemu służy, lecz na pewno nie społeczeństwu. Zmierzając w stronę 'zaczarowanego lasu' tracisz swoje człowieczeństwo, bowiem pełen jest tajemnic, zapewne także Twoich…

Każdy z mieszkańców Werkstadt starał się zasłużyć czymś szczególnym w kręgach społeczności. Miało to jednak mieszany rezultat. Jednych zżerała chęć własnego sukcesu, podczas gdy inni bez wahania oddaliby wszystko, co mają by pomóc drugiemu. Nic dotychczas nie zakłócało życia w gdzie każdy żył według sobie znanego scenariusza.

W pewnym jednak momencie ten spokój uległ załamaniu. Jednego z wysoko postawionych urzędników rady miejskiej znaleziono zwisającego z balustrady własnego balkonu z niezbyt kompletnym ciele. W miasteczku zaczęło dziać się źle. Było jasne, że morderstwo spowodowane zostało z jakiś niejasnych motywów. Powieszony urzędnik nie odznaczał się niczym specjalnym poza szastaniem pieniędzmi pobliskiego PGRu, który traktował jak swoją własność. Jednak nikogo to nie nurtowało, aż do tego momentu.

Stało się jasne, że od tej chwili życie w miasteczku już nigdy nie będzie takie samo. Jednak od dokonanego mordu minęło już trochę czasu, więc życie zdawało się powracać do normalności. Niestety, jakież to było złudne… . Powietrze pęczniało ciszą w takim stopniu, że aż dało się słyszeć jego najmniejsze ruchy.

Mapka miasteczka (serdeczne podziękowania dla reza! :wink: ):