Wyniki wyszukiwania dla hasła: teatr dionizosa teatr dionizosa




|
| Wiesz, przypominają mi się jako kontrprzykład tradycje związane z Teatrem
| Grotowskiego czy bardziej współczesny Teatr Pieśń Kozła --- zaś z bardziej
| znanych międzynarodowych wydarzeń np. Mahâbhârata Petera Brooke'a. Teatr
| mistyczny kojarzony przez laików z głębokim średniowieczem (o ile nawet
nie
| ze starożytnością gdzie tkwią jego korzenie pod drzewem, pod którym
| zatrzymywał się wóz Tespisa) oczywiście jeszcze nie zamarł jako źródło
| inspiracji. Nie jest rzeczą dziwną, że Wojtyła (drugi najzdolniejszy
| mystagog ubiegłego wieku po Crowleyu) to były aktor teatralny.

Miałem na myśli, że _terapia_ sama w sobie, nie jest instytucją kultury.
Narzędzia zaś owej terapii, oczywiście mocno są powiązane ze sferą kultury.
Słusznie tu wskazujesz Grotowskiego i Brooke'a oraz przypominasz teatr
mistyczny (misteryjny). Ja bym jeszcze jakie Dionizje dorzucił dla pełnego
obrazu, jako sposób na terapeutyczne "orgiastyczne zjednoczenie z
rzeczywistością" (to z Fromma). Niestety o Teatrze Pieśń Kozła nie
słyszałem... Wypadłem z obiegu teatralnego jakie parę lat temu i ostatnia
ambitna próba przedstawiania dramatu w jego "czystej" formie, z którą byłem
zaznajomiony, to Gardzienice... ech!


Moim zdaniem największy teatr tutaj to jesteście w tej chwili wy dwaj .



środa, 21 listopada 2007 12:31. carbon entity 'Uforaport'

following letter:


| |
| | Wiesz, przypominają mi się jako kontrprzykład tradycje związane z
| | Teatrem Grotowskiego czy bardziej współczesny Teatr Pieśń Kozła --- zaś
| | z bardziej znanych międzynarodowych wydarzeń np. Mahâbhârata Petera
| | Brooke'a. Teatr mistyczny kojarzony przez laików z głębokim
| | średniowieczem (o ile nawet
| nie
| | ze starożytnością gdzie tkwią jego korzenie pod drzewem, pod którym
| | zatrzymywał się wóz Tespisa) oczywiście jeszcze nie zamarł jako źródło
| | inspiracji. Nie jest rzeczą dziwną, że Wojtyła (drugi najzdolniejszy
| | mystagog ubiegłego wieku po Crowleyu) to były aktor teatralny.

| Miałem na myśli, że _terapia_ sama w sobie, nie jest instytucją kultury.
| Narzędzia zaś owej terapii, oczywiście mocno są powiązane ze sferą
| kultury. Słusznie tu wskazujesz Grotowskiego i Brooke'a oraz przypominasz
| teatr mistyczny (misteryjny). Ja bym jeszcze jakie Dionizje dorzucił dla
| pełnego obrazu, jako sposób na terapeutyczne "orgiastyczne zjednoczenie z
| rzeczywistością" (to z Fromma). Niestety o Teatrze Pieśń Kozła nie
| słyszałem... Wypadłem z obiegu teatralnego jakie parę lat temu i ostatnia
| ambitna próba przedstawiania dramatu w jego "czystej" formie, z którą
| byłem zaznajomiony, to Gardzienice... ech!

Moim zdaniem największy teatr tutaj to jesteście w tej chwili wy dwaj .


Ostro poleciałeś, dobry człowieku...

autor, tylko złotego (Mahâvairocana)


Teraz kolej na mnie
Więc mi Dionizje się bardzo podobały, począwszy od Proroka, Po prostu, Babilonu do Emigrantów i koncertu...
Niestety nie zdążyłam na Dziady, ani na wystawienia teatru z Katowic, za długo zajęło zmywanie makijaży i tu jestem bardzo rozgoryczona

Hmm, Babilon- kwestia sporna, gdyby na samym początku nie powiedzieli o czym to będzie to w życiu bym się nie domyśliła, ale wywarli na mnie ogromne wrażenie tym ogniem, dymami i szczudłami
Emigranci też byli beściarscy
A koncert - ZIMNO! Miałam na sobie kilka długich rękawów, ale do końca niestety nie wytrwałam z zimna...

Więc Dionizji, więcej !

[ Dodano: 2005-09-19, 22:07 ]
Popatrzcie tutaj... http://www.um.ciechanow.pl/index.php?um=aktual&po=357

Starożytne macedońskie mury odkryto pod Olimpem

Archeolodzy prowadzący prace wykopaliskowe w starożytnym macedońskim mieście Dion u stóp góry Olimp odsłonili mur obronny długości 2600 metrów, którego budowa nawiązywała do zwycięstw Aleksandra Macedońskiego - donosi serwis IOL.com.
"W mur wbudowane zostały setki fragmentów posągów, poświęconych bogom starożytnej Grecji - Zeusowi, Hefajstosowi i prawdopodobnie Dionizosowi" - powiedział na konferencji w Salonikach archeolog Dimitrios Pantermalis.

Budowa fortyfikacji rozpoczęła się prawdopodobnie pod panowaniem Antypatra, jednego z wodzów armii Aleksandra, który objął tron macedoński po śmierci Aleksandra Wielkiego w 323 r. p.n.e. Zdaniem archeologów forma muru sugeruje, że jego budowa była inspirowana zwycięstwami Aleksandra Wielkiego na Wschodzie.

Naukowcy odkryli także ukryte wewnątrz muru monety z brązu, z okresu panowania Teodozjusza I Wielkiego, bizantyńskiego cesarza w IV wieku n.e., który władał w latach 379-395.

Stanowisko archeologiczne Dion, na którym dokonano odkrycia, było starożytnym ufortyfikowanym miastem i kluczowym sanktuarium religijnym cywilizacji macedońskiej, która dominowała w dużej części Grecji do czasów rzymskich.

Wcześniejsze wykopaliska w Dion odsłoniły dwa teatry, stadion i ołtarze poświęcone rozmaitym bogom, włącznie z egipskimi bóstwami - Sarapisem, Izydą i Anubisem - których wpływ na świat grecki zwiększył się w wyniku podboju Egiptu przez Aleksandra Wielkiego.
onet


To tak:
1. Czata, wiem doskonale, że tacy ludzie są- dlatego właśnie zaproponowałam taki wątek- czy te osoby w momencie kiedy chcą pokazać swoją pracę twórczą mają gdzie to zrobić? czy istnieje dla nich przestrzeń twórcza w Lubartowie?
Moje propozycje były odpowiedzią na post BUKI- myślę że są bardziej konkretne niż- żeby było lepiej
2. Drexler- tak to dobry pomysł spotkać się i pogadać, no i poznać;)
co do teatrów to każde większe miasto ma festiwal teatralny
a mam nadzieję, że nas będzie ograniczała tylko własna wyobraźnia w pomysłach na zrobienie czegoś w Lubartowie.
3. co do tej klasyki Dionizos to wybacz ale adaptacja np. BALLADYNY w OSTERWIE pokazała, że to porażka,
choć fajnie by było gdyby np. Scena Prapremier Teatru iN VITRO przyjechała do Lubartowa z jakąś sztuką:)
nie każdy pojedzie choćby do Lublina na spektakl

a.

Z owych obrzędów Dionizosa (tzw. Dionizji miejskich i wiejskich) wykluł się dramat na scenie teatru greckiego. Dokładniej komedia i tragedia. I może ktoś powie, że orgia nie jest zajęciem uszlachetniającym i pożytecznym?

umrę..mam jutro sprawdzian z polskiego a antyku, który obejmuje:
- mitologia (mit, podział mitów, funkcje, bogowie, bohaterowie, mityczne początki świata)
-biblia (o przypowieści, Miłosierny Samarytanin, o Siewcy, o talentach, Syn Marnotrawny, powstanie świata wg biblii)
- teatr grecki (geneza powstania, dionizje, budowa teatru, tragedia antyczna, Antygona, mit rodu Labdakidów)
- Horacy (co powiedział, co napisał)
- Faraon (treść, geneza)
- Antyk (wszystko o epoce)

chyba zacznę płakać _^_

umrę..mam jutro sprawdzian z polskiego a antyku, który obejmuje:
- mitologia (mit, podział mitów, funkcje, bogowie, bohaterowie, mityczne początki świata)
-biblia (o przypowieści, Miłosierny Samarytanin, o Siewcy, o talentach, Syn Marnotrawny, powstanie świata wg biblii)
- teatr grecki (geneza powstania, dionizje, budowa teatru, tragedia antyczna, Antygona, mit rodu Labdakidów)
- Horacy (co powiedział, co napisał)
- Faraon (treść, geneza)
- Antyk (wszystko o epoce)

chyba zacznę płakać _^_

Ou, ogrom... aczkolwiek to wszystko (prócz Faraona) będziesz miała na początku liceum, więc jak już teraz to opnaujesz, to będziesz mieć łatwiej ^^ (no jeszcze "Król Edyp" do tego dojdzie i może jeszcze kilka mądrości Horacego)

aulos to instrument wykorzystywany w grecji - zwiazane z kultem dionizosa;ostry i przenikliwy dzwiek;
bozze to nie wiem co to
comedia nueva - jak tlumaczylam z wloskiej wikipedii to wychodzi na to,ze jest to to samo co komedia nowa.
corrales de comedias - hiszpanski teatr publiczny 16wieku;przestrzen otwarta;glownie wystawiano komedie;umowna skromna dekoracja;sztuki przy swietle dziennym po h 15;
flug - nadscenie gdzie pojawialy sie postaci mistyczne np latajace
hilarotragedia - komedia ktora wysmiewala tragedie;parodia;bohater nie byl tragiczny a komiczny
ludi to igrzyska rzymskie ku czci bogow,wladcow,z okazji pogrzebu - wtedy byle te widowiska
pagent to nie wiem co to
praktykabl - ruchome podwyzszenie dekoracji;niewidoczne dla widza podwyzszenie dla aktorow i dekoracji
psychomachia - wystepuje w moralitecie - walka dobra ze zlem o ludzka dusze
trionfi - tego tez nie mam

ciag dalszy pkt 6 ze starozytnosci.
Budowa teatru antycznego(z neta):

1)skene - przebieralnia
2)proskene - placyk przed przebieralnią
3)rampe - wejście na scene
4)teatrum - widownia
5)orchestra - placyk na którym stoi chór
6)thymele - ołtarz na orchestrze

pochodzenie:
-Teatr Grecki powstał z uroczystosci na czesc boga Dionizosa ktore odbywaly sie 2 razy do roku. Jesienią odbywały sie Wielkie Dionizje, a wiosną Małe Dionizje.

ojcowie tragedii antycznej:
1)Tespis - tworca tragedii antycznej. wprowadza pierwszego aktora, ktory rozmawia z chorem.
2)Ajschylos - wprowadzil drugiego aktora.
3)Sofokles - dodał do tragedii trzeciego aktora. Uwazany za najwiekszego tragika starozytnej grecji. napisal m. in."Antygone" i "Krola Edypa".

Teatr (łac. theatrum, z gr. theatron, przyglądanie się, widowisko) – rodzaj sztuki widowiskowej – aktor lub grupa aktorów na żywo daje przedstawienie dla zgromadzonej publiczności. Aktor i widz to dwa najistotniejsze składniki, bez których istnienie teatru nie byłoby możliwe. Teatr może obyć się bez reżysera, inscenizatora, choreografa czy scenografa, ale spektakl bez widzów - lub bez aktorów - nie jest możliwy.

Rzeczywistość teatralna to rzeczywistość umowna. Sztuka ta ma swoje źródła w starożytnych formach kultu religijnego - pochodzi od dionizji - świąt w Starożytnej Grecji organizowanych na cześć Dionizosa - boga wina oraz według innych koncepcji – w psychice ludzkiej – od najmłodszych lat człowiek ma skłonności do naśladowania (teoria Arystotelesa).



w prownaniu (chociazby) do "po ptakach" jest po prostu kiepski.

do tego te powtarzajace sie sekwnecje ruchowe. mi bardzo odpowiada estetyka chorei, ale nie w momencie, kiedy widze powtorzone, z poprzedniego spektaklu ruchy (mam tu na mysli taniec w parach i kickboxing -tak to sie pisze?)

na plus jest zdecydowanie początkowy pochód, elina i sam dionizos. ale to wszystko.


W porównanie do "After the birds" może się schować! "Ptaki" to był naprawdę świetny spektakl ("bramy zamknięte i straż stoi wkoło" - przezcież to nuciliśmy nawet na wakacjach ) , pomimo szoku związanego z kontrastem - z nową konwencją... Nie mówiąc już o "Tezeuszu" czy o produkcjach Gardzienickich - jako takich, samych w sobie zawierających tę specyficzność, której nie można było znaleźć nigdzie indziej.

A tu... Było no... Poprawnie, choć bardzo boję się użyć stwierdzenia ze był to spektakl dla spektaklu...

Bardzo ich wszystkich lubię i uważam,że warto się u nich kształcić i w ogóle - warto ich i ich teatr poznać ale Bakkus zdecydowanie nie powalał na kolana...

ech

Napisz mu PW.
Co do miejsca, to zaproponowana była Czerwonka i ja bym sie tego trzymał.
Co do zakupów, to proponuje, żebyśmy sie zebrali pod teatrem i pojechali do sklepu Dionizos na Borkach i tam zakupili wszystko. Koszty podzielimy na obecnych.

PS.
Ja proponuje Gorzką żołądkową o smaku mięty. Mniaaaaammmmmm

Zagadnienia do Antygony.
1. Sofokles informacje.
2. Inni Informacje (Eurepides, Ajsychols)
3. Grecja-kolebką filozofii
4. Gospodarka Grecji
5. Polityka starożytnej Grecji
6. Położenie geograficzne -państwa miasta
7. Religia Greków
8. Szkolnictwo w starożytnej Grecji
9. Starożytny teatr (gdzie budowano, w jaki sposób, kto mógł chodzić, kiedy były przedstawienia- pory dnia)
10. Kto pisał sztuki (ile komedii ile tragedii)
11. Znaki rozpoznawcze dotyczące informacji czy bedzie grana komedia czy tragedia)
12 Budowa teatru
13. Kto grał- aktorzy, stroje maski
14. Ilu aktorów mogło występować na scenie
15. Rola chóru
16. Dekoracje
17. Sygnalizacje zmian w trakcie spektaklu
18. W jaki sposób aktorzy latali?
19. Wielkie Dionizje
20. Hierarchia gdzie kto siedział

Kto weźmie jakieś zagadnienie niech dopisze obok numerku swoje imię żeby wiadomo było że jest już zajęte.

Pierwszy tego typu starożytny mebel został znaleziony w ruinach zniszczonego przez wulkan miasta.

Pozostałości tronu z czasów Imperium Rzymskiego odkopano we Włoszech. Fragmenty mebla spoczywały 25 metrów pod ziemią, niedaleko ruin tzw. Willi Papirusów, rezydencji teścia Juliusza Cezara.

Willa znajdowała się na terenie Herkulanum, miasta, które w 79 r. n.e. zostało zniszczone przez wybuch Wezuwiusza. Paradoksalnie to właśnie dzięki konserwującym właściwościom wulkanicznego pyłu starożytny mebel zachował się do naszych czasów.

Archeologom udało się odkopać dwie jego nogi i część oparcia. Tron wykonany został z drewna i pokryty płaskorzeźbami z kości słoniowej. Widnieją na nich podobizny starożytnych bóstw: Dionizosa i Attisa, który był symbolem zamierania przyrody i budzenia się jej do nowego życia. Obchody święta na jego cześć zostały wprowadzone do rzymskiego kalendarza przez cesarza Klaudiusza.



Archeolodzy uważają, że tron jest znaleziskiem wyjątkowym. Do tej pory meble tego typu spotykano jedynie na ilustracjach.

– To pierwszy oryginalny tron z czasów rzymskich, jaki przetrwał do dziś – powiedział podczas konferencji prasowej w Rzymie Pietro Giovanni Guzzo, nadinspektor ds. archeologii w Pompejach. To miasto również zostało zniszczone w wyniku wybuchu Wezuwiusza i pokryte kilkumetrową warstwą pyłów wulkanicznych. W połowie XVIII wieku odsłonięto jego ruiny.

Mniej więcej w tym samym czasie rozpoczęto wykopaliska na terenie Herkulanum. Odkryto część dzielnicy mieszkalnej, teatr, bazylikę, termy, wiele rzeźb z brązu, malowidła. Dzięki temu archeologom udało się zdobyć mnóstwo informacji na temat obyczajów tysięcy ludzi, którzy zginęli pod popiołami.

Willa Papirusów zawdzięcza nazwę zbiorowi starożytnych pism, które (zwęglone) zostały odnalezione w ruinach. Maria Paola Guidobaldi, kierownik wykopalisk, mówi jednak, że nie wiadomo, czy tron pierwotnie stał właśnie w tej rezydencji. Teraz musi zostać poddany szczegółowej renowacji. Archeolodzy będą w tym czasie prowadzić kolejne badania na terenie ruin Willi Papirusów. Mają nadzieję, że tron nie jest ostatnim cennym znaleziskiem, jakie uda im się odkopać.

Rzeczpospolita

Kochani! A TEATR i LITERATURA?! Wspaniałe spuścizny starożytnej Grecji, bez których trudno wyobrazić sobie świat współczesny.

Początki teatru greckiego sięgają 4,5 tysiąca lat wstecz (a więc około 2500 r. p. n. e.), miejscem zaś było podnóże Akropolu, gdzie Grecy obchodzili święta ku czci Dionizosa- Wielkie i Małe Dionizje. Podczas tych pierwszych uczestnicy pochodów zakładali koźle skóry, udając towarzyszy Dionizosa- satyrów. Śpiewali przy tym, odpowiadając na śpiew przewodnika- koryfeusza. Tak nawiązał się dialog, później będący zaczątkiem akcji w dramacie. Od tego właśnie "śpiewu [i](odos)[/i] kozłów [i](trage)[/i]" wzięła się nazwa [i] tragedia[/i].

Komedia zaś pochodzi od Dionizji Małych, obchodzonych w wioskach. Tam śpiewano w "wesołym pochodzie" [i](komos)[/i].

Wiecie zapewne, jak wyglądał dramat antyczny, nie będę więc o tym pisać.

Do rzeczy.
Teatr grecki stał się podstawą teatru europejskiego, a jego konwencje złamał chyba dopiero Szekspir (a więc był to Renesans). Nie można zaprzeczyć, że grecki dramat miał ogromny wpływ na kulturę Europy.

Podobnie jak literatura. O jednym rodzaju już wspomniałam, zostały jeszcze 3 (nie, nie pomyliłam się).

Epika, wywodząca się od eposu; liryka, której początkiem były ustne (wówczas ich nie spisywano) utwory, wykonywane z akompaniamentem muzycznym, a więc prawie śpiewane.
I epigramat- dzisiaj już nie rodzaj, a gatunek literacki. Krótki, zwięzły utwór wierszowany, w starożytności spotykany najczęściej na pomnikach czy grobowcach.

Jak widzimy, taki podział literatury i takie poetyki przetrwały do dziś. W mniejszym lub większym stopniu, ale to przecież tysiące lat!

Cóż, chyba nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak dużo zawdzięczamy starożytnej Grecji (Rzymowi też, swoją drogą) :)

do grupy z środy o 8.30:
żaby nie było przypadkiem podwójnych referatów, od razu napiszę, że rezerwuję sobie temacik o Teatrze Dionizosa
:)

Ripo na bank marzyles zeby wystawic jakas sztuke w tym teatrze Dionizosa

nasz młodzież nie bedzie miała nadal nic do roboty
tworzenie czegoś od podstaw to duży nakład pieniędzy, wiec może kontynuować coś, co w Żninie już jest

Czy w tym Pani wywiadziku, którego się tak Pani uczepiła, Pan Zbigniew napisał, że zlikwiduje wszystko i stworzy jeden wielki teatr, którego członkami będą Pakościanie? No nie, prawda? Więc o co Pani chodzi?
Oprócz tego co było, będzie też teatr uliczny, gdyby pani wiedziała co to teatr, to by pani nie miała takich wątpliwości. Ja interesuje się teatrem od antycznego po współczesny i może Pani tego nie wiedziała, ale teatr to nie tylko bez uczuciowe powiedzenie swojego tekstu na scenie, teatr to przede wszystkim wyrażanie uczuć, wie pani, że teatr grecki wywodzi się z obchodów na cześć Boga Dionizosa, w których największą rolę pełnił chór, nie tylko śpiewający ale i tańczący? Bez śpiewu i tańca nie ma teatru, w dodatku dobrze, żeby takie teatr uliczny miał swoją orkiestrę i już ma Pani wykorzystane te swoje wszystkie sekscje i studia. A nikt nie powiedzał, że główną działalnością ŻDK będzie teatr, tylko, że nowością będzie teatr uliczny. Teatr uliczny jest formą, która w Polsce przechodzi aktualnie rozkwit. Teatrem ulicznym zachwyciła się nawet, znana
wszystkim aktorka, Krystyna Janda i jest jego goracą
propagatorką..
Widzę, że to co pozytywne do Pani nie dociera, więc nie ma sensu, żebym się dalej rozpisywał, ponieważ i tak Pani nie będzie chciała mnie zrozumieć. Żal mi Pani, bo przez całe życie nic się Pani nigdy nie podobało i nie spodoba, jeśli będzie miała Pani takie podejście do otaczającego świata. I to Pani ma "klapy na oczach". Nie lubię Pani, kimkolwiek Pani jest, bo otacza panią nimb nienawiści do bliźniego .Zdecydowanie zgadzam się z Przyglądającym się.
Pozdrawiam (nawet obserwatorkę), Hubert.

- Najważniejszą częścią obchodów dionizji były teatr oraz libacja. Przenoszono również posąg Dionizosa do świątyni i dekorowano go wieńcem laurowym.

STAROŻYTNOŚĆ

PODRÓŻ PO GRECJI MITOLOGICZNYM SZLAKIEM

Granice mitu greckiego są nieuchwytne. Motywy opowieści mitologicznych występują we wszystkich utworach literatury antycznej, zarówno w wielkich eposach Homera: Iliadzie i Odysei, tragediach wystawianych w teatrze czy w poematach. Bogowie ukształtowani zostali na ludzką miarę, z dobrymi i złymi cechami charakteru. Towarzyszyli oni Grekom w życiu codziennym nie tylko decydując o ich losie, lecz także ochraniając i wspierając. Wizerunki bogów i herosów, opowieści o ich przygodach można odnaleźć na przestrzeni całej historii Grecji antycznej wśród rzeźb, płaskorzeźb i na naczyniach. W kolejnych wykładach zaprezentowane zostaną historie wybranych postaci mitycznych. Ilustracją do nich będą przedstawienia dekorujące niegdyś zabytki architektoniczne znajdujące się w starożytnych miastach greckich oraz motywy mitologiczne zdobiące przedmioty codziennego użytku.

Prowadzenie: dr Dorota Gorzelany

Czwartki, godz. 18.00:

18 października 2007

Zeus – pomiędzy Niebem a Ziemią

15 listopada 2007

Atena – majestat o modrych oczach

13 grudnia 2007

Dionizos – potęga wina

17 stycznia 2008

Demeter i Kora – siła związku matki z córką

14 lutego 2008

Apollo i Artemida – podobieństwa i przeciwieństwa boskich bliźniaków

13 marca 2008

Herakles – niekończące się zmagania

17 kwietnia 2008

Tezeusz – mityczny władca i reformator Aten

15 maja 2008

Achilles – pragnienie sławy

12 czerwca 2008

Odyseusz – roztropny mędrzec

zeby sie dowiedziec dlaczego muzyka jest taka wazna trzeba siegnac do genezy muzyki. (wiec teraz troche historii muzyki). na poczatku sztuka ogolnie byla synkretyczna (czyli zawierala kilka elementow): laczyla muzyke z tancem. bo tak naprawde muzyka miala charakter obrzedowy. w niektorych miejscach nadal ma taki (plemiona ameryki poludniowej i afryki). ludzie przy muzyce odprawiadli rozne modly i tym podobne rzeczy. w kolejnych okresach muzyka miala szersze znaczenie. w starozytnej Grecji muzyka scisle laczyla sie z filozofia i nawet z matematyka! laczyla sie z nia teoria ethosu i utozsamiano ład w muzyce z ładem kosmicznym. wiec probowano tworzyc muzyke jak najbardziej poukładana. jednak juz wtedy muzyka miala rowniez charakter rozrywkowy: grano na lutniach i kitarach na roznego rodzaju dworach. ale muzyka miala nadal charakter obrzedowy: teatr i muzyka przy dionizjach, czyli swietach boga Dionizosa. w sredniowieczu muzyka zmienila swoj charakter. Choraly, organa czy motety tworzone w tym okresie byly calkowicie podporzadkowane religii i temu co zwiazane z Bogiem. oczywiscie tworzona byla muzyka swiecka, ale w bardzo malych ilosciach. juz wtedy zaczeto eksperymentowac z muzyka: zaczeto tworzyc augen musik czyli muzyke dla oczu. rozne sztuczki kompozytorow szkol flamandzkich byly poczatkiem eksperymentow z muzyka. renesans byl, w przeciwienstwie do innych dziedzin sztuki, ciaglościa sredniowiecza, wiec nie ma co zbytnio opisywac. barok byl okresem tworzenia oper, pasji, oratoriow oraz form instr. czyli fug, inwencji, suit. w tym okresie coraz bardziej muzyka ma charakter rozrywkowy, ku uciesze widowni, chociaz nadal widoczny byl aspekt religijny muzyki. sam mistrz Bach tworzyl nie tworzyl oper, wolal forme oratorium, pasji czyli form typowo religijnych. muzyka staje sie tez forma cwiczebna tzn. fugi czy preludia Bacha maja uczyc niezaleznosci obydwu rąk.

dobra jak sari bedziesz chciala wiecej to mow. do baroku doszedlem na hist. muz. ale jak bedziesz chciala to sie postaram i ci powiem o tym co bylo dalej.

SBB

Podziękowania i ukłony dla wszystkich uczestników czwartkowej konferencji prasowej i jakże uduchowionego recitalu Józefa Skrzeka. Jak obiecywał Michał było naprawdę pięknie, ciepło ( mimo nieciekawej pogody ) oraz iście rodzinnie. Wielu łącznie z panem prowadzącym konferencję na czele było mile zaskoczonych, iż Józef tak niesamowicie się rozluźnił, rozgadał i snuł fascynujące opowieści w odpowiedzi na przeróżne pytania, sugestie i wątpliwości uczestników. Sam recital - jak zawsze muzyka mówiła sama za siebie. Wielką radością okazało się zaprezentowanie Szczęśliwych z miasta N. - poprzedzone rozbrajającą " zapowiedzią " Józefa...że trochę ją ostatnio ćwiczył. Był nawet moment mocno kojarzący się z występami SBB z wczesnych lat 70-tych, gdzie często prezentowane były fortepianowe szaleństwa lidera, tym razem mogliśmy posłuchać takich wybornych i nieokiełznanych pasaży poprzedzających wykonanie Toczy się koło historii. Nawet masa ludzi z aparatami co rusz strzelające migawki, flesze ( sam zrobiłem ich troszeczkę ) nie były w stanie popsuć ani humoru Józefa, który zachwycony wspominał koncerty w Yellowstone i Teatrze Dionizosa, ani nieuchwytnej chwili....było pięknie....kto był ten wie.

A teraz coś z zupełnie innej ( choć nie do końca ) beczki - był ktoś na wczorajszym ( chyba ) koncercie SBB ?, jak było ?, jak prezentowała się set lista ?, czy Józef wyciągnął Poly mooga ?....mnie nie dane było w nim uczestniczyć - wiadomo - praca , praca...nie zapominając jeszcze o pracy.

ps. Muszę znów trochę po marudzić, ale na nowej stronie sbb.info próżno szukać jakichkolwiek informacji na temat działalności zespołu na bieżąco...tylko na stronce Skrzeka coś tam jest...aż się łezka kręci w oku jak przypomni się dawną stronę, forum...gdzie wszystko prawie było z ''pierwszej ręki"...to se ne wrati. Wielu niejako "rzutem na taśmę" dowiedziało się o samej czwartkowej konferencji - co wprawiło towarzystwo i prowadzącego w lekkie zmieszanie. Może warto by było kogoś wyznaczyć do pilnowania polityki informacyjnej ?, jakiegoś rzecznika czy od promocji ?.

Termin: 7 – 15 maja 2005
CENA TYLKO 1150 zł (Zostało niewiele miejsc zgł.telef.12/285 89 81)
1 dzień - Wyjazd z Krakowa o godz.5.00. Przejazd przez Słowację, Węgry, Jugosławię, Bułgarię. Po drodze 8 godzinne zwiedzanie Budapesztu: Buda – Góra Gellerta, zamek królewski z XIII wieku, gotycki kościół św. Macieja, parlament z XIX wieku, wyspa Małgorzaty.
2 dzień - Przyjazd do Grecji na Riwierę Olimpijską do Olimpic Beach. Zakwaterowanie, obiadokolacja, nocleg.
3 dzień - Śniadanie. Przejazd do Meteor. Zwiedzanie malowniczego średniowiecznego zespołu wiszących klasztorów z XI wieku zbudowanych na niedostępnych skałach. Dla turystów udostępniono dwa największe z sześciu czynnych monastyrów. Wizyta w pracowni ikon bizantyjskich i pamiątek regionalnych. Przejazd do Delf Doliną Tembi, po drodze zwiedzanie sanktuarium Agia Paraskewi – kościół, źródło w jaskini słynącej z licznych cudownych uzdrowień. Zakwaterowanie w hotelu w Delfach, obiadokolacja, nocleg.
4 dzień - Śniadanie. Zwiedzanie starożytnych Delf z widokiem na Zatokę Koryncką – świętego kręgu ze świątynią Apollina, teatru, muzeum. Przejazd w kierunku Aten. Zakwaterowanie w Lutraki, obiadokolacja, nocleg.
5 dzień - Śniadanie. Wyjazd na całodniową wycieczkę na Peloponez, przejazd przez kanał Koryncki łączący wody Morza Egejskiego i Jońskiego. Zwiedzanie Koryntu, Myken i Epidauros. Powrót do hotelu, obiadokolacja, nocleg.
6 dzień - Śniadanie. Przejazd do Aten. Zwiedzanie miasta – Akropol: Partenon, Świątynia Nike, Propyleje, Agora, muzeum, Teatr Dionizosa, świątynia Zeusa Olimpijskiego. Spacer pod gmach Parlamentu – oglądanie uroczystej zmiany wart. Powrót na Riwierę Olimpijską, obiadokolacja, nocleg.
7 dzień - Śniadanie. Wymeldowanie z hotelu. Przejazd do Salonik. Zwiedzanie miasta: Biała Wieża, bazylika św. Demetriusza, kompleks pałaców Galeriusza, Łuk Triumfalny, Rotunda, kościół Hagia Sofia. Wyjazd w kierunku granicy. Po drodze 8 godzinne zwiedzanie Sofii.
8 dzień - Przejazd przez Bułgarię, Jugosławię, Węgry, Słowację.
9dzień - Przyjazd do Polski we wczesnych godzinach porannych.

Cena 1150 złotych zawiera:

· przejazd autokarem lux / klimatyzacja, toaleta, siedzenia uchylane, barek, video/
· 5 noclegów na terenie Grecji w hotelach ** i *** - pokoje 2, 3 osobowe z łazienkami
· 5 śniadań, 5 obiadokolacji
· obsługa licencjonowanego pilota – przewodnika
· przewodnika greckiego oprowadzającego po Akropolu
· bilety wstępów do zwiedznych obiektów dla osób do 18 lat (dorośli 47 euro)
· ubezpieczenie KL + NW

TRAGEDIA GRECKA

1.Tragedia grecka – powstała w 2 połowie VI w. przed Chr. na terenie Attyki w Grecji. Jej geneza związana jest ściśle z uroczystościami religijnymi ku czci Dionizosa – boga wina i odradzającej się natury. Przedstawienia teatralne wystawiane były podczas Wielkich Dionizjów – świąt poświęconych Dionizosowi i obchodzonych corocznie w końcu marca. Pamiętamy, że na orchestrze, czyli na owalnym, ubitym placu stał ołtarz boga Dionizosa. Na placu tym występował chór wykonujący swe pieśni.

2. KATHARSIS ( gr. „oczyszczenie” ) – „ jedna z podstawowych kategorii antycznej estetyki, odnosząca się do celowego oddziaływania dzieła na samopoczucie odbiorców , związana z wierzeniami orfickimi, w których ważną rolę przyznawało się tańcowi i muzyce jako czynnikom umożliwiającym oczyszczenie z win uwięzionej w ciele duszy i pełne jej wyzwolenie. (...)
Pojęcie katharsis utrwaliło się w estetyce i teorii literatury dzięki Arystotelesowi, który w swej słynnej definicji tragedii ( zawartej w jego dziele „Poetyka” , rozdz. VI ) określił działanie akcji tragicznej na widza jako wzbudzanie doznań litości i trwogi, a zarazem „oczyszczanie” takich doznań. W ujęciu Arystotelesa ( ...) katharsis była najprawdopodobniej rozumiana nie jako uszlachetnianie uczuć widza, lecz jako wyzwolenie go od nich ; losy bohatera tragicznego pobudzają odbiorcę do niezmiernie intensywnego przeżycia litości i trwogi, a przez to pozwalają mu się od nich oswobodzić i osiągnąć spokój wewnętrzny” ( wg „Słownika terminów literackich ” pod red. J. Sławińskiego, Ossolineum, Wrocław 1988 ).

3. WINA TRAGICZNA – po grecku „ HAMARTIA ” – to błędne rozpoznanie i fałszywa ocena własnej sytuacji przez bohatera tragedii, który nieświadom istotnego sensu okoliczności, w jakich się znalazł, popełnia czyny prowadzące do dalszego zawikłania jego losu i do katastrofy.

4. HYBRIS – ( gr. ) – w tragedii antycznej zarozumiałość i zuchwałość bohatera, uniemożliwiająca mu właściwe rozpoznanie sytuacji, w której się znalazł ; płynąca z pychy i zaślepienia postawa będąca wyzwaniem wobec bogów, która ściąga nań nieuchronną karę. Inaczej: pycha, arogancja.

5. IRONIA TRAGICZNA – kategoria określająca działania tragicznego bohatera, którego czyny wbrew jego wiedzy i woli prowadzą nieuchronnie do katastrofy. Ironia tragiczna nazywana też bywa ironią losu i rozszerzana bywa na zjawiska spoza terenu sztuki. (Inna nazwa: ironia dramatyczna )

6.Inne terminy związane z tragedią :
- stychomythia – żywa wymiana zdań między dwiema postaciami, z których każda ma do dyspozycji jeden wiersz ( jedną linijkę tekstu ) ;
- kommos – pieśń w formie dialogu, wykonywana przez chór i postaci tragedii ( o charakterze żałobnym ) – lament chóru i aktora lub aktorów ;

7. BIBLIOGRAFIA :
A/ bibliografia podmiotowa ( czyli wykaz tekstów źródłowych ):

- Ajschylos, Sofokles, Eurypides, „Antologia tragedii greckiej” , wybrał i oprac. S. Stabryła [ w książce znajdują się dramaty: „Prometeusz w okowach” i „Oresteja” (Agamemnon, Ofiarnice, Eumenidy) Ajschylosa; „Król Edyp” i „Antygona” Sofoklesa; „Medea” i „Trojanki” Eurypidesa ; oraz obszerny wstęp i opracowania S. Stabryły poświęcone tragedii greckiej i utworom drukowanym w tej antologii ] , Wydawnictwo Literackie, Kraków 1989;
- Sofokles, „Antygona”, „Król Edyp”, „Elektra”, oprac. S. Srebrny, Ossolineum / De Agostini, Wrocław 2004 [ w książce znajdują się - oprócz tekstów Sofoklesa - opracowania tych 3 dramatów ] ;

B/ bibliografia przedmiotowa ( czyli różnego typu opracowania ) :

- H. D. Kitto, „ Tragedia grecka. Studium literackie ”, przeł. J. Margański , Wydawnictwo Homini , Bydgoszcz 1997 ;
- J. de Romilly, „ Tragedia grecka ”, przeł. I. Sławińska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1994;
- R. Flaceliere, „ Historia literatury greckiej ”, przeł. P. Sobczak, Wydawnictwo Antyk , Kęty 2004 ;
- S. Stabryła, „ Antyczna literatura grecka i rzymska ”, WSiP, Warszawa 2001 ;
- S. Stabryła, „ Historia literatury starożytnej Grecji i Rzymu ”, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław 2002 ;
- Z. Kubiak, „ Literatura Greków i Rzymian ”, Świat Książki, Warszawa 1999 ;
- „ Słownik terminów literackich ” pod red. J. Sławińskiego, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław 1988 ( lub inne wyd.) .



Andrzej Chyra (ur. 27 sierpnia 1964 w Gryfowie Śląskim) – polski aktor.

Wykształcenie
Jest absolwentem I Liceum Ogólnokształcącego im. M. Kopernika w Lubinie. W 1987 roku ukończył Wydział Aktorski PWST w Warszawie, a w 1994, na tej samej uczelni, Wydział Reżyserii.

Kariera

W filmie zadebiutował w 1993 rolą Benvollo w "Kolejności uczuć" w reżyserii Radosława Piwowarskiego. Największe dotychczas uznanie przyniosła mu rola Gerarda Nowaka w filmie "Dług" Krzysztofa Krauzego, za którą w 1999 został uhonorowany nagrodą indywidualną w kategorii "pierwszoplanowa rola męska" na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Sukces ten powtórzył w 2005 otrzymując na FPFF w Gdyni nagrodę za rolę w Komorniku Feliksa Falka. Za role w "Długu" i "Komorniku" został również uhonorowany Polską Nagrodą Filmową - Orłem, do której nominowany był również w 2006 za rolę w filmie Marka Koterskiego "Wszyscy jesteśmy Chrystusami".
Laureat Nagrody im. Aleksandra Zelwerowicza - przyznawanej przez redakcję miesięcznika "Teatr" - za sezon 2006/2007, za rolę Roya M. Cohna w przedstawieniu „Anioły w Ameryce” Tony'ego Kushnera w TR Warszawa.
Życie prywatne
Przez długi czas aktor związany był z Magdaleną Cielecką.

Filmografia
Nieruchomy poruszyciel (2008)
Magiczne Drzewo (2008)
Melancholia (2008)
Katyń (2007), jako Porucznik 8. Pułku Ułanów
Zapomniana bohaterka, inny tytuł Strajk (2006), jako Lech Wałęsa
S@motność w sieci (2006), jako Kuba
Palimpsest (2006), jako Marek
Wszyscy jesteśmy Chrystusami (2006), jako Adaś Miauczyński (33)
Dzień dobry kochanie (2005), jako Tomasz
Persona non grata (2005), jako Waldemar
Komornik (2005), jako Lucjan Bohme
Oficer (2005), jako Nadkomisarz Krzysztof Ryś
Tulipany (2005), jako Dzieciak
Ono (2004), jako Dingo, gospodarz teleturnieju
Symetria (2004), jako Dawid
Defekt (2003), jako Makler
Powiedz to, Gabi (2003), jako Borys
Siedem przystanków na drodze do raju (2003), jako
Pogoda na jutro (2003), jako Kandydat
Zmruż oczy (2003), jako ojciec
Zaginiona (2003), jako Krzysztof Ryś, oficer CBŚ
Tam, gdzie żyją Eskimosi (2003), jako prawnik zleceniodawcy
Wiedźmin (2002), jako Borch Trzy Kawki
Przedwiośnie (2001), jako Blondyn
Pieniądze to nie wszystko (2001), jako Wiesław Turkot
Wiedźmin (2001), jako Borch Trzy Kawki
Wielkie rzeczy: Gra (2001), jako Jerzy Jastrzębski
Twarze i maski (2001), jako Czerski
Miasteczko (2000)-(2001), jako Adwokat Marka
Wielkie rzeczy: Sieć (2000), jako Jerzy
Wyrok na Franciszka Kłosa (2000), jako Żandarm Kranz
Dług (1999), jako Gerard
Kallafiorr (1999), jako Brando
Miodowe lata (1998)-(2003), jako Wilkoń
Zaklęta (1997), jako Karol
Boża podszewka (1997), jako Rosjanin
Bar Atlantic (1996), jako
Honor dla niezaawansowanych (1995), jako Adam Jakubiec
Zawrócony (1994), jako ksiądz
Kolejność uczuć (1993), jako Benvollo
Dekalog IV (1988), jako Student szkoły teatralnej

Dubbing

Tytus, Romek i A'Tomek wśród złodziei marzeń (2002), jako Saligia

Role teatralne
Stracone zachody miłości (1986), jako Nataniel, reż. Tadeusz Łomnicki, PWST Warszawa
Dyskretny urok faunów (1992), jako Emory, reż. Romuald Szejd, Scena Prezentacje
Burza (2003), jako Antonio, reż. Krzysztof Warlikowski, Teatr Rozmaitości
Bachantki (2001), jako Dionizos, reż. Krzysztof Warlikowski, Teatr Rozmaitości
Uroczystość (2001), jako Christian, reż. Grzegorz Jarzyna, Teatr Rozmaitości
Giovanni (2006), jako Giovanni, reż Grzegorz Jarzyna, Teatr Rozmaitości
Anioły w Ameryce (2007), jako Roy M. Cohn, reż. Krzysztof Warlikowski. Teatr Rozmaitości

Na wszystkich możliwych forach to umieszczam, więc jak ktoś już to czytał to niech sie nie denerwuje

Gdy zobaczyłam, że na plakatach zapowiadających Dionizje nie ma wykazu co, gdzie i jak to się troche zdenerwowałam i zdziwiłam, bo skąd ludzie mają wiedzieć co będzie. Więc zamieszczam tutaj plan Dionizji i ze swojej strony bardzo zapraszam
A że wszyscy narzekają, że w Ciechanowie mało imprez kulturalnych to tym bardziej trzeba być

XIII Festiwal Teatralny DIONIZJE’ 2005
16-18 września Ciechanów

16 września /piątek/
godz. 20.00 – parada uliczna słuchacze PPSKAKiB, Teatr El Płonie (ul. Warszawska – Zamek Książąt Mazowieckich)
godz. 21.15 – „Wesele” Teatr Makata z Warszawy (błonia zamkowe)
godz. 22.15 – koncert zespołu Why Ducky? z Ciechanowa (Zamek Książąt Mazowieckich)
godz. 23.15 – Teatr El Płonie z Płońska (błonia zamkowe)
godz. 24.00 – prezentacje filmowe, fotograficzne i muzyczne dotyczące DIONIZJI (Kawiarnia Artystyczna CKiSz)

17 września /sobota/
godz. 12.00 – „Sonata Belzebuba” Teatr Exodus z Ciechanowa (sala widowiskowa CKiSz)
godz. 13.15 – „2807” Teatr Biuro Rzeczy Znalezionych z Gdyni (Kawiarnia Artystyczna CKiSz)
godz. 14.20 - „Emigranci” Teatr Wiczy z Torunia (ul. Warszawska – Tygodnik Ciechanowski)
godz. 15.20 –„Tutaj nas jeszcze nie było” Teatr From Poland z Katowic (Kawiarnia Artystyczna CKiSz)
godz. 16.20 – Czas na Teatr – dyskusja panelowa – „Teatr a Ciechanów – wczoraj, dziś i jutro” – spotkanie twórców teatralnych, placówek kulturalnych i samorządowych poprowadzi Teresa Dworecka, Artur Lis i Arkadiusz Gołębiewski (aula tygodnika Czas Ciechanowa ul. Ściegiennego 9, II P)
godz. 18.00 – „Prorok” Teatr From Poland z Katowic (ul. Warszawska – Tygodnik Ciechanowski)
godz. 19.30 – „Po prostu” Teatr Wiczy z Torunia (Zamek Książąt Mazowieckich)
godz. 20.30 – „Babilon” Teatr Znak z Gdańska (ulica przed Browarem Ciechanowskim)
godz. 21.30 – koncert zespołu Kochankowie Gwiezdnych Przestrzeni z Warszawy (Zamek Książąt Mazowieckich)
godz. 23.00 – w ramach festiwalu Benefis 10-lecia działalności Teatru Plastycznego Makata

18 września /niedziela/
godz. 11.30 – „Opcje” Teatr Biuro Rzeczy Znalezionych z Gdyni (Kawiarnia Artystyczna CKiSz)
godz. 12.30 – „Dziady” Teatr Znak z Gdańska (Dom Parafialny „Katolik”)
godz. 13.45 – „Nowe Wyzwolenie” Teatr Exodus z Ciechanowa (sala widowiskowa CKiSz)
godz. 15.00 – „Emigranci” Teatr Wiczy z Torunia (ul. Warszawska – Tygodnik Ciechanowski)
godz. 15.00 – „Dziady” Teatr Znak z Gdańska (Dom Parafialny „Katolik”)
godz. 16.00 –„Tutaj nas jeszcze nie było” Teatr From Poland z Katowic (Kawiarnia Artystyczna CKiSz)
godz. 16.00 – „Emigranci” Teatr Wiczy z Torunia (ul. Warszawska – Tygodnik Ciechanowski)

Moje wrażenia odnośnei Dionizji ?? Pierwszy i nizezaprzeczalny to.. niż duchowy i emocjonalny Ciechanowian .. tragedia jest widzieć pacjentke,ktora drze sie na policjanta,że na ulicy występuje teatr.Poziom kultury mieszkanców naszego urodziwego miasta,mających w koncu mozliwosc nei narzekania,a czynnego uczestnictwa w czyms naprawde wartosciowym - nawet nie przedstawieniu a caym festiwalu teatralnym, pozostawia wiele do życzenia..puste sale,ekipy czekające na to aby na przedstawieniu było więcej publiczności aniżeli samych aktorów.Czy to jest to o czym marzyli organizatorzy??Stalą jest juz tendencja do niszowania teatru,ale osiągnięcie dna jest juz nademiar bliska katastrofa..czy o to chodziło,chodzi i chodzic caly czas bedzie?!?!
Nie sposób jednak wypomniec pewnych niedociągniec samym organizatorom.."niedociagniec" - czy aby tylko tak można określić upublicznieie planu wystapien w jdny miejcu w Ciechanowie (nie liczac internetu). Oczywiscie kadzy moze powiedzic - kto jest zainteresowany bedzie grzebał.No jasne,ale odwróćmy troche sytuacje..
Lecz "załóżmy" ze widownia jest...organizatorom odpuszczamy..co nam,potencjalnym widzom rzuca sie w oczy?? Mnogosc i wielosc wystapien. Różnorodnosc i wyrazistosc spektakli. Sam urzestniczylem jedynie w ilku z nich,ale starczylo to by wywrzec na mnie..malo powiedziane..pozytywne wrazenie:)
Zapowiadalo sie nie za specjalnie..o ile piatkwoa pogoda zapowiadala tradycyjne Dionizje (rok temu mokłem i schłem jednoczesnie) a piatkowy koncert Why Duckow mozna rozpatrywac tylko jako kardynalna katastrofe (ok 15 osob i temperaturaponizej 10 stopni),o tyle Dionizos w sobote sie postarał i moglismy w pelni cieszyc sie repertuarem. Exodus osobiscie niczym mnie nie zaskoczyl (jako ze i Sonate Belzebuba i Nowe Wyzwolenie oglądałem po raz 4..[drugi nawias tu chwale i dziekuje ze w ciechaowie taka grupa zapalencow wogole istnieje]) inne teatry zaskakiwały i to nie mało )
We współczesnym teatrze widać tendecje do wysostrzania nie tyle już wzroku widza, co innych jego zmysłów..w tym i słuchu. Muzyka zaczela odgrywac role pierwszoplanowa...Uwidocznił to teatr osob niepełnosprawnych .. o ile uzywali bardzo powściągliwych o prostych gestów,ruchów w tym żadnej komunikacji werbalnej - muzyka zapełniła znakomicie wszystkie te "luki" tworzac z przesłaniem spektaklu "Badzie szczesliwi i tolerancyjni" harmonijna całość ...
Pewne niesnaski i perypetie doprowadzily do pewnej przerwy i nastepne przedstawienie,ktore miałem przyjemnosc ogladac-"Prorok" zaczeło sie cos koło 18 przy Tugodniku Ciechanowskim. I znow klasycna forma teatru została zepchnieta do lamusa. "teatr wsrod ludzi" "teatr masta" "teatr uliczny" - w tym oryginalnosc i pomysłowosc widziała grupa "teatr from Poland". Nie jestem dobry w interpretowaniu wiec neich kazdy odbiera Proroka jak chce,dla mnie było to przedstawienie antypopulistyczne i jednoczenie antysocjalno-utopijne (taki odchył po ciagłym czytaniu pracy społeczno-politycznej). Efekt murowany .. publicznosc zadowolona (w szczególności dzieciaki). Ale tu znow zastrzezenie do organizator..na kolejne przedstawienie oraz pozniejsze musielismy czekac z Ania długo,a ze bylo juz zimno - nie byl ot ozbyt przyjemne:/
Ale skupmy sie na nstepnych teatrach. o 19 30 na zamku grała grupa "Teatr Wiczy"pomysły genialne,smieszne i znow odejscie od klasyki teatru na rzecz pastizu/kabaretu/skeczu. Tu juz jednak dała sie we znaki ciechanowska mlodziez w wieku 13-16 lat,do ktorej zachowania skomentowania brak słów / A wracajac jeszcze do grupy z Torunia - spektakl w minibusie mieszkanym "Emigranci" uwazam za najlepszy i najbardziej spektakularny ze wszystkich na tym festiwalu !! Znow formuła zejscia ze sceny ..nie odgradzania sie od widza niewidzialna "szyba" - pomysł genialny !!! Nie bede tego teras opowiadał..moze bedzie okazja innym razem..ale wszystkim,ktorzy nie wsiedli do tego furgonu,ktory stał przed wdkiem,musze powiedziec - moze byc wam żal..naprawde..!!
Zawiodłem sie na grupie "babilon" ktorych rzestawinei trwało .. hm .. bagatela 8 minut. Nie chodzi juz o sam temat przewodni czyli pacyfizm i sprzeciw wibec działań Polaków w Iraku,ale o forme przekazu. Masa dymu, ognia,fajerwerków i szczudła nie stanowią o sukcesie przedstawienia.. /Licy sie tresc,nie efekty..a tej wyraznie tu zabrakło. Z drugiej jednak strony..fajnei sie jarcało=P I widok szczudłowatych ludzi w czerwonym dymie sunacych w twioim kierunku przyprawia o palpitacje serducha )
Ominalem cos ?? A tak .. koncert na ktorym mnie nie bylo bo miałem nocke w TPsie..sami idioci dzwonkili...

gotów bym był napisać 5 razy więcej artując oddzielnie o kazdym z teatrów,ale oszczedze wam oczu ) Jak cos to mozna pogadac odnosnie kazdego z teatru z osobna )

Przperaszam jak kogos pominalem,zapomnialem, zle oceniłem - jesem człowiekiem,robie bledy

Forma literacka prezentowanych utworów oraz ich ilość jest dowolna. Całość prezentacji nie może przekroczyć 10 minut i musi być związana tematycznie z tematem Turnieju - w tym roku MITY SPOD CIEMNEJ GWIAZDY! Kategorie
recytacja poezja śpiewana wywiedzione ze słowa
ponadgimnazjalne, dorośli

Inne informacje

Łotrzykowie przybywajcie!
Obwieszczamy wszem i wobec, iż VI Ogólnopolski Festiwal Sztuki Słowa zaprasza wszystkich, którzy nie boją się w literaturze łotrowskiej szukać inspiracji!
Pięciu naszym Turniejom przyświecały mity: wędrówki, narodzin, wyklęcia, zdobywcy, erosa
i tanatosa a teraz chcemy wraz z Wami pod ciemną gwiazdą szukać natchnienia!
Wiemy, z czym się mierzymy, ale nie wiemy z czym Wy przyjedziecie do nas.
Z jednego i drugiego stworzymy tegoroczny Labirynt.
Po V edycji przyszedł czas na podsumowania i przewartościowania. W tym roku proponujemy Wam nowy regulamin głosowania, który naszym zdaniem, jest w stanie w pełni zrealizować idee współistotności werdyktu Jury i Publiczności, a jednocześnie daje szanse na wielkie emocje związane z Koncertem Finałowym i naprawdę wysokie nagrody w wyniku kumulacji.
Przyjeżdżajcie! Szukajcie najlepszych tekstów, zaskoczcie nas i siebie samych.
Czekamy już na Was w mieście nad morzem, w Kołobrzegu, który kiedyś miał własną flotę korsarską na Bałtyku, w Kołobrzegu który sam kiedyś grzał się w blasku ciemnej gwiazdy!

elżbieta cherezińska

Rzezimieszki, franty, marchołty, koty w butach, sowiźrzały i falstaffy, berżeraki i niebieskie ptaki. Pierwszy był chyba syn Zeusa i Mai. Nie wystarczyło mu mleko matki, musiał jeszcze – w pierwszym dniu życia! – zrabować i upiec wołu z apollinowego stada. Ale nie tylko Hermes to typ spod ciemnej gwiazdy, bo też i Dionizos – bóg pijaństwa, obłędu, śmierci i teatru. I inni bogowie – pewnie wszyscy – przecież są podobni do ludzi.
A Billy Kid na pytanie, ilu zabił, odpowiedział: „Dwudziestu jeden, nie licząc meksykańców”.
Rewolwerowcy i janosiki, linoskoczki i alfonsy, koniokrady, obiboki i bandziory. Nie tylko ci, co zabierali bogatym, żeby dawać biednym, ale przede wszystkim ci, co zabierali głupim, żeby potem obściskiwać dziewki w strugach lejącego się trójniaka.
Ćpuny i szulerzy, fetyszyści i kmicice, kieszonkowcy, nożownicy, łotry. Pan Bóg chyba sobie w nich upodobał. Nie tylko w takich jak Wąsal Soplica, który pół życia pokutował za grzechy. Ale też w takich jak ten z sąsiedniego krzyża, któremu powiedział: „Dziś jeszcze będziesz ze mną w raju”.
A co z tym czarnym aniołem, który z dna upadku woła: „Słońce – mój wróg słońce! – wschodzi wielbiąc Boga”?

Do tych typów spod ciemnej gwiazdy zapisali się też poeci. Tacy jak Rimbaud, jak Wojaczek czy Brel. Czy to naprawdę takie dziwne, że wędrowni poeci, prowansalscy trubadurzy, byli tępieni przez inkwizytorów na równi z katarami i albigensami? Doprawdy nie wiem, kiedy mocniej bije serce poezji: czy kiedy przywdziewa laur od cesarza, czy kiedy dynda na szubienicy jak Villon?.
Recytacja poezji: dzielnica cudów. Krok krok w krok za mną. Ciemny zaułek. Czyjś cień. Czyjś oddech. Nóż w serce.
Wojciech Czaplewski

kiedy?

13 - 15 kwietnia 2007

http://www.recytacja.art.pl/events/?mode=event&eid=28&id=79#this

a to są notatki z lekcji pewnej dziewczyny z klasy IC : możliwe, że też się przydadzą...

Sztuka Homerowa
1)KRETA- początki sztuki greckiej.
Kultura Minojska- Pałac w Knossos(XIX w. pne), 3 ha, kolumny z kamienia z freskami,pierwsze łazienki i kanalizacja. Uznany za labirynt(dedal i minotaur).
Kultura zniszczona w XV-XI w. pne przez Achajów.
2)MYKENY- otoczone murem zbudowanym z gigantycznych kamieni. Prowadzi do nich Brama Lwów.
Budowle: Pałac jako ufortyfikowana budowla; megarony-ozdoby dookoła pałacu.
;groby szybowe;7 grobowców Agamemnona z kopułami ;Technika trybowania-wykuwanie w blaszce
Odkrycie Szlimana- znalazł teren opisany przez Homera.

Sztuka Grecka
Ludy:Achajowie,Dorfionowie(?)
Okresy:
XII-V – o.archaiczny
V-IV- o.joński
IV-I –o.hellenistyczny
1) Malarstwo greckie- niezachowało się do naszych czasów;technika eukanistyki-spoiwo farby to wosk pszczeli układany na ciepło na ścianę;idea:Dar od Boga to muzyka i taniec; Apolodor- malarz Aleksandra Wielkiego;
2)Malarstwo wazowe:- kylikst; styl geometryczny-zdobione pasowe; 3 główne kolory-czerwony,czarny,biały; dyplońskie wazy bez dna i szyjki; VIIpne- styl orientozylujący(motywy zwierzęce);VII-Vi pne-czarnofigurowe(wykonywane igłą); VI-Vpne-czerwonofigurowe(czerwone na czarnym)
3)Rzeźba- pod wpływem egipskim(Kurosi i Kory);okres klasyczny(V,IV pne)
V w.
–Fidiasz, Poliktet, Neron
hryzelefantyna- rzeźbienie w szlachetnych materiałach;posągi potęga bogów np. Zues Olimpijski w Atenach
-Poliklep(kontraposta –„Diodemos”Dorylos)
-Myron(Dyskobol – postacie w ruchu)
IV w.
– Praksyteles(Apollo z jaszczurką, Afrodyta z Knidos(pierwszy akt kobiecy),Apollo z małym Dionizosem
-Skobas-(Szalejąca mejoda, Bochandka)
-Lizyp(Odpoczywający erakles)
4)Rzeźba hellenistyczna- rzeźby grupowe,dynamiczne(grupa Laokona,Grupa Byka Farnezujskiego,Nike z Samotrapi(Luwr); technika morskich szarf(Wenus z Milo, Gall umierającego,Gall zabijający samego siebie, ołtarz pergamoński- pas reliefu trójwymiarowy, Nil z dopływami, Chłopiec z gąsiorkiem).
5) Architektura grecka
a)7 cudów starożytności- Piramida Cheopsa, Ogrody semiramidy,Zeus olimpijski,świątynia Artemidy w Efezie, Mauzoleum w Harikariasie, Latarnia morska w Aleksandrii
b)świecka-teatry,domy mieszkalne,odeony, gimnazjony, stadiony
c)sakralne-Akropol,Panteon,Erektejon,Św.Nike Auteros,Św.Zeusa w Olimpii, Św.Apolla w Delfach, Św.Artemidy w Efezie
d)3 style architektoniczne:
-dorycki- złoty porządek -> a:b=(a+b):a, a>b; megaron-plan świątyń i domów, Eperikteros-panteon
-joński- św. Nike,erehtejon,Artemida w Efezie
-koryncki- Olimpion w Atenach, liście akanty, przejęli go rzymianie

Sztuka Rzymska
1) Etruskowie- grobowce(urny,sarkofagi);świątynie z dużym portykiem(portykiem drewna) z zewnątrzpłyty ceramiczne lub kamienne; rzeźby w brązie(wilczyca kapitolińska); portrety realistyczne,biżuteria
Osiągnięcia: kopuły, cement(zaprawa bagienna,piasek wulk+woda),beton(piasek zwykły+podsolona)
2) Architektura rzymska- cegła palona(pomarańczowa),sklepienia kolebkowe,krzyżowe, klasztorne i żaglowe; kopuła, kolumny
Budowle monumentalne: teatry, odeony, cyrki(wyścigi rydwanów), amfiteatry(Koloseum w Rzymie, Amfiteatr Flawiuszy); pomniki, kolumny ku czci; łuki triumfalne (Tytusa); akwedukty; drogi; tunele; łaźnie(termy);portyk; na planie koła(Panteon);zabudowa miasta; toalety publiczne;Forum Romanum
3)Malarstwo:
-technika eukanistyki: łączenie spoiwa jako wosk pszczeli z pigmentem(maski pośmiertne)
-tempera-jajko+pigment
-sarkofagi(kute w murze)
-relief
-mozaika(ceramika,szkło,kamienie)-układane na podłodze

Malarstwo ścienne- dekoracyjne-architektoniczny,iluzjonistyczny,ornamentujący

Dom

Tales: Kochanie?
Vee: ...
Tales: Żabciu?
Vee: ...
Tales: Skarbie?
Vee: ...
Tales: Krusz-
Vee: A zamknij się do cholery!
Tales: Ale ja czekam na akt!
Vee: To se idź do teatru!
Tales: ....
Vee:...
Tales: Ach, powiedz mi szlechatna Menado, jesli twa szaleńcza łask-
Vee: Do rzeczy, ty antyku.
Tales: STARAM SIĘ BYĆ MIŁY! *robi wdechy i wydechy* Jak masz na imię?
Vee* Wielke Galy*: Że co? A! Fakt... Mów do mnie Vee.
Tales: ... *intensywny wzrok*
Vee: Co?
Tales: ...
Vee *buraczeje*: NO CO?!
Tales *mówi powolnym niskim głosem*: Zgodziłem się na potrójne wesele, kóre będzie już JUTRO, zgodziłem się odprawić akt małżeński PO weselu, a TY odmawiasz mi aktu miłości?! Za dużo tego! *łapie Vee i całuje ją*
Vee: MHH---!
ŁUP!
*Vee dźgnęła go łokciem w brzuch*
Vee: Kage cię zabije.
Tales: Kage? A kto to?
Vee: To... *w myslach: Dlaczego ja kurrrna o nim myslę?! Chociaż może... wolę Kage jak tego Greka... zboczeni obaj, ale Kage chociaz w jakiś tam sposób cywilizowany... Cywilizowany fioletowy Kot... Errr... Ale lepiej się nie przyznam.. jeszcze mnie zdzieli* *dalej kontynnuje* To mój wielki Kot, który eee strzeże mnie...no właśnie.
Tales: A gdzie on teraz!
Vee: No własnie! On zawsze gdzieś znika! Cholerny pchla- MHH~! *przerywa jej Tales, który ponownie całuje ją.*
Tales: Jesteś MOJĄ żoną i to JA jestem twoim obrońcą i panem.
Vee: TYYYYYY! JAK ŚMIESZ! TO JA W TEJ RODZINIE NOSZĘ PORTKI!
Tales: Portki?
*Vee spogląda na swoja sódniczkę i spódniczkę Talesa*
Vee: Szlag! Nawet spodni tu nie macie!
Tales: Zawsze możesz się rozebrać...
Vee: Ja ci zaraz! *zrywa się z 'łóżka' z podniesionymi rękami*
Tales: Taniec płodności?
Vee: AAAAARRRGGGGHHH! *ale siada spowrotem na 'łóżku'*
*chwila ciszy*
Vee: JA NIE MOGE!! ZAN! ZITR RATUUUJ!
Tales: Zan? Zitr? Psy?
Vee: Jakie PSY?! JAKIE?! Toż to te nieszczęsne panne młode! Chociaż Zan sobie zasłuzyła! Gdyby nie ona, to mogłybyśmy uciec! Leo jej się zachciało!
Tales: Czyżbyś lubiła wielokąty?
Vee: Hę? Z matmy mam tylko 3...
Tales *zazdrość w czach*: Jakie DOKŁADNIE łączą cię stosunki z pozostałymi Menadami?
Vee *w myślach: Idiota*: ACH! Jesteśmy kochankami! Kochamy się rano, wieczorem i w przerwach na lunch! Ale z ciebie idiota totaln-
Tales: To jest to!
Vee *zdezorientowana*: Co?
Tales: Temat! Temat na pieśń! "Prawdziwe stosunki Menad - kobiet oszalałachy z miłości dos sieb-"
Vee: JEZUUUU! Porypany poetaaa! A niby jabol miałeś robić w tych swoich winnicach!
Tales: Jak możesz! Winno wyrabiane w MOICH winnicach poświęconych boskiemu Dionizosowi jest klasy najwyższej, nawiasem mówiąc wstaw się za nas u niego bo jakieś robactwo zżera nam winogrona, a moży ty jesteś owadożerna?
JEBUD!
Vee: Ja mam dość! Idę spać!
*i kładzie się na łóżku, tymczasem Tales gramoli sie z podłogi i próbuje położyć się obok Vee*
Vee: A ty gdzie?!
Tales *piorunujące spojrzenia*: Jesteśmy małżeństwem!
Vee: Jeszcze nieskonsumowanym!
Tales *chytry uśmiech*: Możemy tę formalnośc w każdej chwili załatwić.
Vee: Eee.. nie.
Tales: To jak? Posuniesz się, to przynajmniej położe się obok ciebie.
Vee: NIE!
Tales *natarczywe spojrzenie + mina zbitego psa*: ...
Vee: ....
*chwila ciszy*
Vee *ociągając się*: No doooooobra. Ale to wcale nie tak, że ci ustępuję!
Tales: Dobra, dobra.
*chwila ciszy, podczas której Vee próbuje zepchnąc ze swojej tali łapska greka, ale jednak się poddaje i tylko wzdycha*
Tales: Zaśpiewać ci?
Vee: Hę? A potrafisz?
Tales *oburzony*: No jasne, że potrafię! Jestem poetą!
Vee: Dobra dawaj. Jakaś kołysanka najlepiej. *w myślach: Co ja wyprawiam?! A zresztą, tam...*
*Tales zaczyna śpiewać*
Vee *wybałusza gały*: Cholera! Ty UMIESZ śpiewac!
Tales: SZA! Nie przerywaj mi!
Vee: Dobra, dobra.
Tales: Ty... co ty taka uległa się zrobiłaś?
Vee *sennie*: Zamknij się! Albo ogłusze jutro wszystkich gości!
Tales *śmiech, w myślach: Nie jest taka zła... trzeba miec po prostu podejście..., ale serio ten temat na pieśń byłby dobry... nie! o nie! nie pozwolę, żeby moja żona miała jakiekolwiek bliższe kontakty z pozostałymi menadami! Muszę o tym powiedzieć Argonowi i Brytusowi!* *zanotował w pamięci i zasnął*

Ateny, Athine, stolica Grecji, w południowo-wschodniej części kraju, w południowo-zachodniej części półwyspu Attyka. Ośrodek administracyjny nomosu Attyka, powstały wokół wzgórz Akropolu i Likabetu. 3,3 mln. mieszkańców (1991), zespół miejski, tzw. Wielkie Ateny, o powierzchni 433 km2, obejmujący Pireus oraz 36 miast i gmin między niziną nad Zatoką Sarońską i górami Pentelikon, 3,5 mln mieszkańców (1990). Największy ośrodek przemysłowy i handlowy Grecji (ok. 50% ogółu zatrudnionych w przemyśle, ok. 70% produkcji przemysłowej kraju).

Ateny, Partenon
Historia
Najdawniejsze ślady osadnictwa pochodzą z III tysiąclecia p.n.e. W 2. poł. II tysiąclecia p.n.e., w okresie mykeńskim, zbudowano na Akropolu zamek warowny, wokół którego rozwinęło się osiedle. W XI-VII w. p.n.e. na pd. i pn. od Akropolu powstało miasto z agorą, otoczone w VI w. p.n.e. murami obronnymi (gł. miasto Attyki). 570-550 p.n.e. wzniesiono na Akropolu świątynię Ateny Polias (opiekunki miasta), tzw. Hekatompedon, u stóp wzgórza - święty okrąg Dionizosa ze świątynią i teatrem. 480-479 p.n.e.

Ateny zostały zniszczone przez Persów (perskie wojny). Odbudowę rozpoczął Temistokles, budując tzw. Długie Mury, łączące miasto z Pireusem i Faleronem. 468-461 p.n.e. (w czasach Kimona) powstały m.in. Tolos oraz Stoa Pojkile. Za rządów Peryklesa (443-429 p.n.e.) Ateny stały się jednym z najpotężniejszych miast-państw greckich (Ateński Związek Morski), ośrodkiem kulturalnym, naukowym, gospodarczym i politycznym o wyjątkowym znaczeniu (działalność Fidiasza i Sokratesa). Zbudowano tzw. Tezejon, rozpoczęto przebudowę Akropolu ateńskiego, ukończono Długie Mury.

W V-IV w. p.n.e., w szczytowym okresie rozwoju, Ateny liczyły ok. 150 tys. mieszk. i miały 7 dzielnic. Rywalizacja ze Spartą o hegemonię w Grecji zakończyła się klęską Aten w wojnie peloponeskiej (431-404 p.n.e.). Nadal pozostały jednak centrum życia umysłowego (Platon, Arystoteles). Po utracie znaczenia politycznego (klęska pod Cheroneją 338 p.n.e.) miasto było pod opieką władców hellenistycznych: Eumenesa II i Attalosa II Filadelfosa. 146 p.n.e. weszło w skład prowincji rzymskiej. 86 p.n.e. zdobyte i zniszczone przez Sullę. W II w. n.e., dzięki cesarzowi rzymskiemu Hadrianowi i Herodesowi Attykowi, nastąpił ostatni okres świetności Aten. Pustoszone i grabione przez Wizygotów i Herulów (IV w.), po zamknięciu Akademii Platońskiej (529) straciły znaczenie, które odzyskały dopiero 1834, stając się stolicą niepodległej Grecji.
Przemysł
Rozwinięty m.in. przemysł: stoczniowy, rafineryjny, petrochemiczny, spożywczy, włókienniczy, odzieżowy, skórzany. Centrum gospodarczo-finansowe (banki i towarzystwa ubezpieczeniowe). Ważny węzeł komunikacyjny. Międzynarodowy port lotniczy Elinikon (Hellenikon). Liczne wyższe uczelnie, m.in. uniwersytet (założony 1926) i politechnika. Ośrodek kulturalny i turystyczny o międzynarodowym znaczeniu. Muzea mające światową sławę, m.in.: Narodowe Muzeum Archeologiczne, Muzeum: Bizantyjskie, Benakisa, Akropolu, na Agorze.

Świątynia Zeusa Olimpijskiego

Stadion olimpijski w Atenach

Teatr Herodesa Attyka

Łuk Hadriana
Zabytki
3 gł. zespoły starożytne: 1) Akropol ateński z Partenonem, u jego podnóża teatr Dionizosa, portyk Eumenesa II, Odeon i pomnik Lizykratesa, 2) resztki zabudowy agory greckiej, z portykiem Attalosa II, i agory rzymskiej (ok. 40 p.n.e.), z Wieżą Wiatrów i Biblioteką Hadriana, oraz dzielnica garncarzy, Keramejkos, z Hefajstejonem (Tezejonem), Dipylonem i nekropolą, 3) na miejscu dzielnicy Hadrianopolis (II w.) - łuk Hadriana i świątynia Zeusa Olimpijskiego. Ze średniowiecza zachowało się kilka kościołów bizantyjskich, m.in.: Ajos Theodoros i Św. Apostołów (XI w.), Kapnikarea (XII w.), Mała Metropolia (XIII w.). Liczne reprezentacyjne budowle neoklasycystyczne (XIX w.).

dnia Wto 16:02, 07 Paź 2008, w całości zmieniany 2 razy

Teatr grecki – wywodzi się z tradycji obrzędów religijnych, zwłaszcza związanych z obchodami ku czci Dionizosa. Widowiska te musiały być łatwo dostępne dla ludności, pierwsze sztuki wystawiano więc na wytyczonym u stóp wzgórza placu zwanym orchestra a na jego środku ustawiano ołtarz (thymele). Początkowo orchestra miała kształt zbliżony do prostokąta, koła albo elipsy, ostatecznie przyjął się kształt koła. Na placu (orchestrze) występował chór i odbywały się popisy taneczne, widzowie zasiadali na zboczu góry, początkowo bezpośrednio na ziemi, później na drewnianych ławkach. Tak powstała widownia w kształcie dużego (większego od półkola) wycinka koła, czyli theatron.

W Atenach sztuki teatralne były wystawiane także na agorze, na prowizorycznie wzniesionych konstrukcjach drewnianych. Jednak w roku 490 p.n.e. (część źródeł podaje rok 499 p.n.e.) doszło do katastrofy – drewniana konstrukcja trybun załamała się i śmierć poniosło wiele osób. Najprawdopodobniej to wydarzenie zdecydowało o przeniesieniu widowisk w stałe miejsce, w okolice świątyni Dionizosa na południowym stoku akropolis. Wraz ze wzrostem liczby aktorów występujących na scenie i wzbogacaniem akcji przedstawień, niezbędne stało się pomieszczenie, w którym aktorzy mogli zmieniać stroje. Problem rozwiązano poprzez wybudowanie około roku 465 p.n.e. przy orchestrze, naprzeciw theatronu, budynku zwanego skene – inicjatorem tego przedsięwzięcia był Ajschylos. Skene szybko zaczęła służyć nie tylko jako garderoba, ale też jako tło do rozgrywanych przedstawień. W ścianie budynku umieszczono troje drzwi, przez które wychodzili aktorzy. Środkowe, najważniejsze służyły głównym postaciom (np. królowi), a boczne innym bohaterom dramatu. Z czasem przybyło bohaterów akcji, aktorzy przenieśli się z orchestry na proskeon. W okresie klasycznym, około 425 p.n.e., rozpoczęto budowę teatru kamiennego, w miejscu istniejącego od czasów Pizystrata teatru z drewna. Budowa przebiegała etapami, a ukończono ją około 338 p.n.e. (lub 326 p.n.e.). Nowy teatr mógł pomieścić około 17 000 widzów (praktycznie aż do 30 000). Theatron o szerokości 100 m i wysokości 90 m oparto o stok skały, na którym zbudowano z 78 stopni, wysokich na 33 cm każdy, podzielonych na trzy części dwoma szerokimi przejściami (diazomata) biegnącymi po łuku. Najniższa część obejmowała 17 rzędów stopni, środkowa i najwyższa po 32 stopnie. Poruszanie się ułatwiało 7 przejść ze stopniami biegnącymi promieniście (kerkides). Na środku pierwszego rzędu umieszczono wykuty w kamieniu tron dla kapłana Dionizosa. Skene (o wymiarach 46,5 x 6,5 m) przybrała formę budowli o prostokątnej elewacji z dwoma wąskimi, wysuniętymi skrzydłami (paraskenionami) obejmującymi proskeon. Pomiędzy nimi a theatronem powstały przejścia zwane parodosami. Z przejść tych korzystał chór. Na ścianie skene, pomiędzy drzwiami umieszczano obrazy, tzw. pinakes, które służyły jako dekoracja. Orchesta miała średnicę 24 m. Na zewnątrz teatru wybudowano portyk, który służył widzom jako schronienie przed słońcem lub deszczem.

Teatr Dionizosa stał się wzorem dla innych teatrów budowanych w Grecji w okresie klasycznym. Najlepiej zachowanym teatrem greckim jest zbudowany około 330 p.n.e. teatr w Epidauros. Teatr zaprojektował Poliklet Młodszy. Widownia, rozmieszczona w 52 rzędach mogła pomieścić około 14 000 widzów.

W okresie hellenistycznym zachowano podstawowe elementy teatru greckiego, zmieniono jednak jego proporcje. Pogłębiono i podniesiono proskenion – cofnięto paraskeniony a sam proskenion oparto na słupach, otrzymując pod proskenionem przestrzeń zwaną hyposkenionem. Z hyposkenionu wychodzili aktorzy grający duchy lub bogów podziemia, schodami przechodzili na proskenion, gdzie mogli wygłaszać swoje kwestie. Wzbogaceniu uległy także dekoracje. Wprowadzono periakty - graniastosłupy trójkątne, na ścianach których były wymalowane różne obrazy. Obrót graniastosłupa umożliwiał szybką zmianę tła.

Teatr grecki stał się wzorem dla budowanych w okresie późniejszym teatrów rzymskich.

[źródło: Przez Wieki(podręcznik do histori) autor: Danuta Musiał , Krystyna Polacka , Stanisław Roszak]

i nie bede czekał na ostatnią chwile... ponieważ urodziłem się o pięknej dacie 24.06 czyli na noc świętojańską która jest pełna czarów i magii a że ja lubie starożytną grecje chciałem zorganizować klimatyczną impreze na zakończenie bycia nastolatkiem(wszak to sie raz w życiu zdarza hehehe) co sie zwie Wielkie Dionizje(sie znaczy wino cytra lutnia dziewki i śpiew do białego rana) zasady imprezy są takie że każdy kołuje sobie toge(stare prześcieradło) i wieniec laurowy(z żydopłotu) i śjakieś wino(tanie, drogie, słodkie, kwaśne jakie kto lubi ale tylko wino!! wszak to starożytna grecja ma być hehe) prezentów nie wymagam :P wszak chodzi o kultywowanie tradycji picia wina i spotkania sie we wspólnym towarzystwie kto jest chętny niech pisze ;)

PS: z imprezy nikt trzeźwy nie wyjdzie :P ]:-> hehehehe


wikipedia pisze:

Dionizje - święto w starożytnej Grecji, na cześć Dionizosa, dzielące się na Dionizje Wielkie, Dionizje Małe, Lenaje oraz Antesterie.

Początki Dionizji odnajduje się w ostatniej dekadzie szóstego wieku, tuż po powstaniu demokracji ateńskiej, nazwa dionizyjskiej osady mogła więc wzbudzać wówczas uzasadniony entuzjazm, bowiem eleutheria oznacza po grecku „wolność”. Podczas eisagoge rzeźba boga była dekorowana laurami i ubierana w odświętne szaty. Dionizje właściwe rozpoczynały się od pompe – wielkiej procesji ofiarnej, urozmaicanej tańcami i śpiewem, której trasa znajdowała finał w świątyni Dionizosa. Tam składano bogu thysia, przeważnie był to byk.

Jak opisuje Herodotos, na wschodzie, dionizje były obchodzone w scytyjkim mieście Gelonus. Gelonus leży na skraju największych w Europie bagien Prypeci. Greckie dionizje obchodzono w bagiennej świątyni - nie jest to do końca wyjaśniona zbieżność.

 Dionizje Wielkie
Dionizje miejskie. Święto obchodzone w Atenach początkowo przez pięć potem sześć dni pod koniec marca i na początku kwietnia. Wielkie Dionizje rozpoczynały się od procesji - nocną porą efebowie uroczyście wnosili (eisagoge) posąg Dionizosa Boga Wina do teatru, by symbolicznie odtworzyć mityczne przybycie boga do Aten z Eleuterai. Pierwszy dzień poświęcony był składaniu Dionizosowi ofiary z kozła, któremu towarzyszył śpiew chłopięcego chóru. Posąg boga przenoszono ze świątyni do gaju Akademosa. W gaju odbywało się nabożeństwo i uczta. Po zachodzie słońca posąg przenoszono w blasku pochodni do Aten. Drugiego dnia miała miejsce prezentacja chórów chłopięcych i męskich. Kolejny dzień był przeznaczony na komedie polityczne. Czwartego, piątego i szóstego dnia trzech autorów prezentowało swój dorobek literacki. Święta dionizyjskie były świętem ruchomym, wiec nie figurują pod dokładną datą w attyckim kalendarzu liturgicznym. Ogólnodostępne źródła podają, że Dionizje Wielkie, czyli Miejskie, obchodzono w miesiącu zwanym Elafebolion (przełom marca i kwietnia). W Atenach, mniej więcej wówczas, gdy w Delfach rozpoczynał się zimowy okres dionizyjski, „rozpoczynano(..) najnaturalniejsze pod słońcem, niezwiązane z żadnym określonym dniem, obrzędy świąteczne” .

 Dionizje Małe
Dionizje wiejskie, obchodzono w Posejdonie (grudzień/styczeń), wówczas bowiem nadchodził czas, kiedy młode wino było już wystarczająco dojrzałe, by otwierać pierwsze jego butelki, świętować, organizować zabawy ludowe i procesje. Współczesne dość dokładne wyobrażenie na temat przebiegu tegoż święta zawdzięczamy ateńskiemu historykowi, Fanodemosowi. Ateńczycy, zebrani w pobliżu stojącej na moczarach (en limnais) świątyni śpiewali sławiące Dionizosa pieśni, tańczyli i „przyzywali boga imionami Euanthes, Dithyrambos, Bakcheutas i Bromios” . Uczestnicy obrzędu przynosili ze sobą do sanktuarium gleukos - młode, słodkie wino - które właśnie podczas owych ceremonii po raz pierwszy w „nowym winnym roku” mieszano z wodą i pito. Historycy podają, że owa bagienna świątynia, jedna z najstarszych w mieście, umiejscowiona była na południe od Akropolu. Informacje takie znaleźć można u Tukidydesa, również sam Fanodemos, wspominając o mieszaniu gleukos z wodą źródlaną, zdaje się potwierdzać tę wersję.



|
| Wiesz, przypominają mi się jako kontrprzykład tradycje związane z Teatrem
| Grotowskiego czy bardziej współczesny Teatr Pieśń Kozła --- zaś z bardziej
| znanych międzynarodowych wydarzeń np. Mahâbhârata Petera Brooke'a. Teatr
| mistyczny kojarzony przez laików z głębokim średniowieczem (o ile nawet
nie
| ze starożytnością gdzie tkwią jego korzenie pod drzewem, pod którym
| zatrzymywał się wóz Tespisa) oczywiście jeszcze nie zamarł jako źródło
| inspiracji. Nie jest rzeczą dziwną, że Wojtyła (drugi najzdolniejszy
| mystagog ubiegłego wieku po Crowleyu) to były aktor teatralny.

Miałem na myśli, że _terapia_ sama w sobie, nie jest instytucją kultury.
Narzędzia zaś owej terapii, oczywiście mocno są powiązane ze sferą kultury.
Słusznie tu wskazujesz Grotowskiego i Brooke'a oraz przypominasz teatr
mistyczny (misteryjny). Ja bym jeszcze jakie Dionizje dorzucił dla pełnego
obrazu, jako sposób na terapeutyczne "orgiastyczne zjednoczenie z
rzeczywistością" (to z Fromma). Niestety o Teatrze Pieśń Kozła nie
słyszałem... Wypadłem z obiegu teatralnego jakie parę lat temu i ostatnia
ambitna próba przedstawiania dramatu w jego "czystej" formie, z którą byłem
zaznajomiony, to Gardzienice... ech!

| Jeszcze jedna myśl mi się nasuwa, mianowicie czy aby nie istnieje jakaś
| korelacja między dekadencją cywilizacji a zmianą charakteru teatru z
| mistycznego na komercyjny (upadkiem sztuki)...

Oczywiście, że istnieje. Nie zgodzę się jedynie na sformułowanie "dekadencja
cywilizacji". Z powodów między innnymi estetycznych :) ale to temat na inną
rozmowę...

| Energia psychiczna to nie jest to samo, co energia fizyczna. Jest to
raczej
| moim zdaniem wydajność informacyjna umysłu, a więc nie można sprowadzić
| procesu tylko do roli przebiegu energetycznego. Równie dobrze można byłoby
| bronić komputera przed kradzieżą danych przez trojany poprzez zmianę
| parametrów _zasilania_ (np. wyłączenie) modemu. Może i skuteczne na krótką
| metę, ale nie ma z tego dalszego użytku, jeśli nie zmienimy _systemu_
| _operacyjnego_ . Opętanie widzę jako przypadłość systemu operacyjnego
| biomaszyny, sprawy zasilania są tu pochodne.

Mnie mocno niepokoją "metafory komputerowe" w opisywaniu stanów (szczególnie
stanów subtelnych) ludzkiego umusłu, kondycji. W języku potocznym można
sobie coś "wgrać na twardy dysk", "zawiesić się", "zresetować mózg", itp.,
itd.; i jest to nawet momentami dość błyskotliwa poetyka, lecz jej
atrakcyjność poznawczą uznaję za zwodniczą. There's no "ghost in the
machine".

Jeżeli zaś chodzi o energię psychiczną (duchową, czy jak ją tam zwać), to
nie potrafię się z Tobą zgodzić z powodów zasadniczych. Myślę, że energia
"samodzielnie" nie istnieje, toteż nie można mówić o "różnych energiach", co
najwyżej rozróżniać jej wielorakie przejawy w danych kontekstach (fizycznym,
biologicznym, etc.). Słusznie jednak, moim zdaniem, wskazujesz na
"wydajność" umysłu, którą z kolei ja bym nazwał potencjałem (energia-
różnica potencjałów).

I teraz (wracając do wątku - co by go osnowa nie splątała) trzeba chyba
zaznaczyć, iż każdy rodzaj energii generuje jakieś pole o określonych
właściwościach. W naszym kontekście mówimy o energii psychicznej (umysłowej,
biologicznej), która również generuje pole o wielu subtelnych
właściwościach, z których jedną jest _wibracja_. I właśnie owa wibracja jest
"przedmiotem zainteresowania i pokarmem" dem..a. Ubytek energii, czy spadek
potencjału prowadzący czasem do kompletnego wyeksploatowania u osoby
opętanej jest efektem wtórnym. Opętany nie kontroluje własnej energii,
wydatkując ją na działania wymuszone przez dem..a w celu "wyprodukowania"
odpowiedniej wibracji. Czyli energetycznie rzecz ujmując, proces opętania
implikuje znaczny wydatek energii u opętanej osoby, nie dlatego, że mu "ktoś
podbiera prąd z generatora", ale z powodu ingerencji (Ty mówisz, że
ingerencji o charakterze informacyjnym - i najprawdopodobniej masz rację)
dem..a w subtelne warstwy umysłu (jaźni, duszy), co z kolei powoduje w
swerze psychologicznej, społecznej, organicznej liczne dysfunkcje wymagające
(powodujące) od osoby opętanej ponadnormalnego wydatku energii i tym samym
generowania wibracji (czytałem, że chodzi o wibracje o niskich
częstotliwosciach, charakterystyczne dla "niskich" emocji - strachu,
nienawiści, itp.) będącej "pokarmem" dem..a. Sądzę, że można tu zaryzykować
przypuszczenie, iż owe niskie emocje (wibracje) niekoniecznie muszą
"pochodzić" wyłącznie od opętanego, ale również od jego najbliższego
środowiska. W ten sposób można spróbować wyjaśnić irracjonalnie duże,
destruktywne działania poszczególnych jednostek nawet na duże grupy ludzi
(narody?).

A mówiąc krótko na
| zachodnią modłę: aby pokonać swojego d..ona, należy go pokochać?
|
| Przede wszystkim przemienić. Tantra mówi o transformacji mięsa (a w
| niektórym wypadku i bardziej odrażających elementów) w nektar.

Na jedno wychodzi. Jeżeli coś kochasz, to to zmieniasz. Czy to rzeczy, czy
ludzi...
Fajna ta Tantra... :)

| No no, wiem, o co chodzi... co nas nie zabija, to nas wzmacnia...

Ech... nie o to. :(

Przy okazji może kupię sobie wydanie
| twardookładkowe komiksu L'Empereur Océan (The Horde) Igora Baranko. W
| Polsce jest dostępny tylko scan wydania anglojęzycznego, z którego mam
| obrazek w sygnaturce.

Zatem: Darz bór!

Slava!
McClusky

|
| P.S. Tyś z Wrocławia?
|
| Mhm... z Wrocławia.

No, właśnie wyczułem u Cię pierwej (a potem dopiero doczytałem) ten
wrocławski swądzik, fermencik i spin nadany przez czakram operujący
beztrosko z okolic Ostrowa Tumskiego.

Ja również z Wrocławia.


Maurice Béjart


foto- BBL Compagnie
naprawdę Maurice Berger ur. 1.01.1927 r. w Marsylii we Francji.
Tancerz, choreograf, dyrektor zespołów baletowych.

Naukę tańca rozpoczął w szkole baletowej przy Operze Marsylskiej, studia kontynuował w Paryżu u profesorów takich jak: Leo Staats, Lubov Egorova, Nora Kiss, madame Rousanne, następnie w Londynie u Very Volkovej.
Jako tancerz zadebiutował w 1945 w Vichy. W latach 1945-47 był członkiem Jnglesbys International Ballet, a w latach 1950-52 Cullberg Ballet.
Podczas pobytu w Szwecji zrealizował film-balet Ognisty ptak Strawińskiego. W 1954 wraz z pisarzem Jeanem Laurentem założył swój pierwszy zespół Les Ballets de l’Étoile, dla którego stworzył Poskromienie złośnicy. Pierwszym znaczącym przełomem w twórczości Béjarta staje się wystawienie w 1955, baletu Symfonia samotnego człowieka do muzyki konkretnej Pierra Henry i Pierra Schaeffera. Inne ważne balety z tego okresu to: Le Teck 1956, Sonata we troje 1957, Orfeusz 1958.
Kolejnym punktem zwrotnym i momentem ważnym w historii tańca staje się premiera własnej wersji Święta wiosny w 1959 r. Balet ten powstał na zamówienie Maurice’a Huismana, ówczesnego dyrektora teatru de la Monnaie w Brukseli. Sukces i rozgłos jaki towarzyszył wystawieniu słynnego baletu Strawińskiego sprawiły, że Béjart otrzymał propozycję objęcia posady choreografa i dyrektora baletu z możliwością stworzenia własnej dużej compagnie w Brukseli.
W 1960 roku powstał Balet XX wieku jeden z najsłynniejszych zespołów baletowych ubiegłego stulecia, skupiający wybitnych wykonawców, tancerzy i tancerki z różnych stron świata. Członkami zespołu byli min: Paolo Bortoluzzi, Laura Proença, Tania Bari, Germinal Casado, Jorge Donn, Suzanne Farell, Woytek Lovski, Gerard Wilk, Maina Gielgud, Daniel Lommel, Shonach Mirk, Michael Gascard, Patrice Touron, Gil Roman i wielu innych.

Béjart współpracował również z najwybitniejszymi tancerzami XX wieku takimi jak: Rudolf Nurejew, Michaił Barysznikow, Maja Plisiecka, Carla Fracci, Jean Babilée, Marcia Haydée, Sylvie Guillem. W ciągu 27 lat pobytu w Brukseli Béjart stworzył wiele ze swych najważniejszy choreografii min. Bolero 1961, Msza dzisiejszych czasów 1967, Bhakti 1968, Niżyński - klaun Boga 1971, Golestan - ogród różany 1973, odbywając jednocześnie liczne tournée po całym świecie. W 1987 w związku z ze zmianą dyrekcji teatru de la Monnaie dochodzi do konfliktu. Bejart podejmuje drastyczną decyzję opuszczenia Brukseli wraz z zespołem. Kolejną siedzibą staje się Lozanna, gdzie choreograf kontynuuje swoją pracę a zespół przyjął nową nazwę - Béjart Ballet Lausanne.

Maurice Béjart należy do tych twórców, którzy „eksploatują” swój świat i swój „język tańca”. Powracające motywy, tematy, obrazy tworzą zamknięty zbiór elementów, z których powstają nowe układy. Źródeł inspiracji jest jednak wiele, a zakres zainteresowań obejmuje różne dziedziny z obszaru szeroko pojętej kultury: literatura, teatr, opera, film, filozofia zachodnioeuropejska oraz filozofia i kultura dalekiego wschodu. Wszystkie wielki fascynacje Béjarta w połączeniu z jego osobistymi doświadczeniami, doznaniami i przemyśleniami znajdują odbicie w jego twórczości. Twórczości niezwykle płodnej, bo obejmującej ponad dwieście prac choreograficznych,w których wyróżnić można cztery najważniejsze tematy: miłość, śmierć, podróż, obrzęd.

Miłość: W baletach Béjarta miłość zyskuje wymiar symboliczny. Choreograf rezygnuje z romantycznego obrazowania miłości, z opowiadania romansów, koncentrując się na kilku innych aspektach miłości: mitycznym, metafizycznym, ezoterycznym, czego przykładem są takie balety jak: Erotica 1965, Romeo i Julia 1966, Bhakti 1968, Co mi mówi miłość 1974, Eros-Tanatos 1980, Krzesła 1981, Dibouk 1988, Epizody 1992, Juan i Teresa 1997.

Śmierć: Béjart powiedział:
nigdy śmierć mnie nie przerażała mimo, że tak dramatycznie naznaczyła moje życie, szczególnie śmierć mojej matki była dla mnie wielkim ciosem.

W baletach Bejarta śmierć często przybiera postać młodej i pięknej kobiety, która uwodzi, bądź bawi się w chowanego z ofiarą. Śmierć bywa też przedstawiana przez choreografa w sposób groteskowy, ze specyficznym czarnym humorem: Czyżby to była śmierć 1970, Co mi mówi śmierć 1980, Historia żołnierza 1982, Marlaux - czyli metamorfozy bogów 1986, Mefisto Waltzer 1987, Nagła śmierć 1991.

Podróż: Podróż to przekraczanie granic, zarówno w sensie dosłownym - geograficznym, jak i w sensie symbolicznym – mentalnym i kulturowym. Podróż to również metafora drogi przez życie. Béjarta interesują wszystkie te aspekty, czego przykładem są balety: Podróż 1962, Pieśń towarzysza wędrówki 1971, Siedem tańców greckich 1983, Pamiątka z Leningradu 1987, O sile odejścia, która we mnie pozostała 1988, Piramida 1990, Jedwabny szlak 1999.

Obrzęd: Temat ten odgrywa dużą rolę twórczości Béjarta, choreograf odwołuje się do genezy tańca do jego rytualnych, obrzędowych korzeni. Interesuje go również bardziej uniwersalny aspekt związany z obrzędem – kwestia inicjacji, a także odnowy, cyklicznego odradzania się świata: Święto wiosny 1959, IX Symfonia 1964, Msza dzisiejszych czasów 1967, Czarodziejski flet 1981, Msza przyszłych czasów 1983.

Ważne miejsce w twórczości Béjarta zajmują balety, które można określić jako „biografie oniryczne” czy też biografie „zmyślone”, które łączą fakty i wyobrażenia. Są to przedstawienia poświecone postaciom które fascynują Béjarta: Baudelaire, Niżyński, Molier, Nietzsche, Malraux, Jung, Mozart, Chaplin, Fellini, Mishima. Swoiste portrety bohaterów stają się pretekstem do snucia refleksji nad fenomenem geniuszu i istotą sztuki. Baudelaire 1968, Niżyński – klaun Boga 1971, Molier zmyślony 1976, Dionizos 1984, Marlaux – czyli metamorfozy bogów 1986, Wieża 1991, Śmierć w Wiedniu 1991, Mr C 1992, AmoRoma 1993, M – Mishima 1993.

Inspiracje muzyczne:
Niezwykle szeroki jest zakres muzycznych zainteresowań Béjarta. Z równą łatwością i wnikliwością potrafi interpretować: muzykę klasyczną (w tym swoich ulubionych kompozytorów, Wagnera, Mahlera, Strawińskiego, Mozarta), popularne piosenki (Queen), tradycyjną muzykę pochodzącą z różnych stron świata np. z Iranu, Turcji, Japonii, Grecji, Hiszpanii, Izraela, Indii, Chin, jak również muzykę awangardową ( Schoenberg, Berg, Webern, Henry, Boulez )

Technika i styl:
Béjart zawsze doceniał technikę tańca klasycznego, jako rodzaj bazy i nigdy z niej nie zrezygnował tworząc swój własny „język tańca” i swój autorski styl choreograficzny, ukształtowany również pod wpływem techniki Marthy Graham, dokonań niemieckiego ekspresjonizmu oraz tańców i sztuk walki dalekiego wschodu. Podstawowe wyznaczniki stylu Béjarta to: dążenie do ukazania maksymalnej rozwartości i elastyczności ciała, miękkie ramiona, zmysłowość, rozbudowana gestyka, psychologiczna introspekcja, a także dwie pary kontrastowych komponentów takich jak: dynamizm i bezruch oraz ekspresja i kontemplacja.

Maurice Béjart zasłynął jako choreograf, który koncentruje swoją uwagę na tancerzu i męskim corps de ballet, eksponując w swoich choreografiach zarówno piękno męskiego ciała, jak również osobowość i charyzmę tancerza.

Formuła przedstawienia:
W ciągu ponad pięćdziesięciu lat pracy twórczej Béjart zrealizował bardzo wiele różnorodnych choreografii i jak się wydaje każda forma baletowego przedstawienia jest mu bliska i w każdej potrafi się w pełni wypowiedzieć, zarówno w krótkich formach np. solo, pas de deux, w baletach kameralnych, jak i dużych bardzo złożonych spektaklach, w których próbuje realizować wagnerowską ideę „teatru totalnego” zakładającą syntezę sztuk. Z tej inspiracji powstają spektakle łączące taniec, recytację i grę aktorską.

Pełna lista baletów i innych dzieł Bejarta na stronie http://www.bejart.ch/fr/bejart/home_oeuvres.htm

__________
Bibliografia:
M.Béjart, L’esprit danse, Lozanna 2001
M.F.Christout, Béjart, Paryż 1988
__________
opracowała - Joanna Bednarczyk (wykorzystywanie bez podania źródeł zabronione!)

Poniżej arcy-ciekawy artykuł z Frondy, pokazujący, że w tak głośno obecnie akcentowanej przez B&H i podobne środowiska walce z gejami kryje się nic innego jak zdrada własnych źródeł i korzeni. Nazi-gejizm zdaje się być de facto esencją istoty neopogańskiego nazizmu... przynajmniej w ogromnej liczbie jego przejawów, zwł. tych wczesnych. Nicky Crane z mojego awatara to ofiara grubego nieporozumienia i inwazji złowrogiej etyki chrześcijańskiej w nieskalany biały, męski, aryjski narodowy socjalizm! Hitla!

***

BRUNATNO-RÓŻOWI

W pamiętnej komedii "Blues Brothers" fuehrer amerykańskich nazistów, pikujący samochodem ku nieuchronnej śmierci, dowiaduje się od swego najwierniejszego pretorianina: "Adolfie, zawsze ciebie kochałem!" Aluzja do homoseksualnych skłonności faszystów mogłaby się wydawać przykładem absurdalnego "angielskiego humoru" w stylu Monty Pythona. Mogłaby – gdyby nie fakt, że zainspirowało ją życie.

W 1977 r. grupa umundurowanych członków American Nazi Party pod wodzą Franka Collina przemaszerowała prowokacyjnie ulicami Skokie, żydowskiego przedmieścia Chicago. Dwa lata później Collin został aresztowany za utrzymywanie kontaktów seksualnych z chłopcami w wieku 10-14 lat i skazany na siedem lat więzienia.

Zapewne to przypadkowa zbieżność. Czarne owce – naziści – zdarzają się nawet w najbardziej szacownych środowiskach, takich jak geje. Ba, kiedy takich przypadków odnajdujemy więcej!

Kilka lat wcześniej Russell Veh, były członek National Socialist White People’s Party, założył National Socialist League – organizację o jawnie homoseksualnym charakterze. Proklamowała ona swą "determinacją w poszukiwaniu seksualnej, społecznej i politycznej wolności", członków werbowała nie tylko za pośrednictwem własnej gazety "The N.S. Mobilizer" ale też ogłoszeniami w gejowskim magazynie "The Advocate".

W Niemczech w tym samym czasie młodych fanów Hitlera zorganizował w Aktionsfront der Nationalsozialisten (ANS) Michael Kuehnen – były oficer Bundeswehry, homoseksualista. Zmarł w więzieniu na AIDS, przedtem jednak napisał rzecz o więzi łączącej homoseksualizm i faszyzm. Jego zdaniem faszyzm opiera się na miłości towarzyszy, których wzajemne stosunki seksualne wzmacniają jedność grupy.

Przywódcą brytyjskiego National Front na początku lat 80 był Martin Guy Allan Webster – homoseksualista, obsadzający ponoć partyjne stanowiska swymi kochankami.

Najsłynniejszym wszakże był przypadek Yukio Mishimy. Ten neoklasycystyczny pisarz (zresztą jeden z najwybitniejszych twórców japońskich) był zarazem fanatycznym nacjonalistą. Dawał temu wyraz zarówno w swej twórczości, w sztukach takich jak "Dziesięciodniowa chryzantema" czy "Mój przyjaciel Hitler", jak i w życiu publicznym, zakładając paramilitarne Stowarzyszenie Tarcz (Tate-no-kai). Angielska wersja nazwy – Shields Society – nieprzypadkowo niosła skojarzenia z SS, co podkreślał sam Mishima. Pisał: "Moja lojalność dla cesarza jest nieodwzajemnioną, samobójczą, surową miłością, bardzo podobną do jakiejś formy terroryzmu". Przesłaniu temu był wierny aż do ostatecznej konsekwencji – 25 listopada 1970 r. na oczach kilku tysięcy żołnierzy popełnił tradycyjne seppuku protestując przeciw poniżeniu monarchii.

Zarazem Mishima był narcyzem, uwielbiającym oglądać w lustrze swe ukształtowane na siłowni ciało. Był sadomasochistą, portretującym się w pozie św. Sebastiana. Pisał: "Mam obsesję mordu, chcę widzieć czerwoną krew. Pisarz tworzy romanse, gdy ma niepowodzenia erotyczne. Ja zacząłem pisać powieści, by nie skończyć jako skazany na karę śmierci". Był gejem. John Nathan wspominał: "Największą jednak niespodziankę sprawił swoim nieskrępowanym homoseksualizmem. Jak twierdzi Mogi, regularnie sprowadzał do hotelu siedemnastoletnich chłopców, z tych, co włóczą się po parkach".

Nobuko Albery wyjaśniała skłonność Mishimy do mężczyzn odwołując się do alegorii XVI-wiecznego samuraja: "Kobieta prosiłaby go, by został w domu i umarł na macie do spania, a to byłoby sprzeczne z jego Męską Drogą".

...Kto widział choćby film "Zadanie specjalne" z Sylvestrem Stallone, zrozumie to bez trudu. Duszna atmosfera "leather bars" ma wiele wspólnego z atmosferą skinowskich koncertów: skórzane kurtki, stylizowane na nazistowskie czapki, muskularne torsy, zapach potu, podskórna albo i otwarta agresja, sadyzm i mizogynia... Izabela Filipiak opisywała kiedyś w "bruLionie" Nowy Jork: "W tutejszym środowisku gay panuje silny kult czysto męskich wyglądów, poglądów i zainteresowań. Wcześniej było jeszcze mocniej, ideałem wielu był dobrze zbudowany mężczyzna w skórzanej czapeczce i kamizelce założonej na gołe ciało. Tym zniewieściałym, tym, którzy chcą być ‘jak kobiety’, nie powodzi się w ruchu za dobrze. Czują się dyskryminowani".

Ogłoszenia w amerykańskim magazynie gejowskim "The Advocate" ukazują kulturę gejów pełną przemocy i machismo, zafascynowaną parafaszystowskimi akcesoriami, przesyconą rasistowskimi uprzedzeniami – geje szukają białych partnerów (choć może wynikać to z faktu, że wśród Afroamerykanów wyjątkowo silna jest homofobia)... Jeden z najohydniejszych seryjnych zabójców w USA w ostatnich latach (który gwałcił, mordował i zjadał swoje ofiary) był nie tylko homoseksualistą ale i rasistą... W internecie ukazują się ogłoszenia w stylu: "Only for Aryan White Gay interested in the SS, Nazi, Skinhead Men’s movement"... Na 16. Annual Gay and Lesbian Film Festival w San Francisco w lipcu 1992 r. prezentowany był film “Daddy and the Muscle Academy" Iippio Pohjala, którego bohater Tom jest homoseksualnym faszystą... Gejowskie pismo "Oriflamme" propaguje powrót do feudalizmu...

Może więc rację ma antyfaszystowski kwartalnik “Nigdy Więcej", które związkom homoseksualizmu z faszyzmem poświęciło jeden ze swych numerów? Znajdujemy tu tezę, że faszyzm, z jego kultem męskości, z nieustająca agresją, jest w gruncie rzeczy stłumionym homoseksualizmem. Czytamy: "Dla człowieka niepewnego swej seksualności eksponowanie homofobii, a czasem nawet stosowanie przemocy wobec innych gejów odgrywa rolę samouspokojenia. To często wygodna ucieczka przed pytaniem o to, kim naprawdę jest". Podawane są przykłady: ludzie o niewyżytych homoseksualnych skłonnościach lgną do grup młodych, krzepkich, spoufalonych ze sobą mężczyzn.

Może zażyłość w takich grupach w naturalny sposób prowadzi do homoseksualizmu? Umberto Eco próbował wyjaśnić sodomię templariuszy: "Pędzili życie marynarskie, całe miesiące na pustyni. Przebywasz w domu diabła, nocą układasz się do snu z kimś, z kim jadłeś z jednej misy, czujesz chłód, pragnienie, strach i chciałbyś do mamy. Cóż robisz? – Męska miłość, legion tebański..."

Wspomniany "legion tebański", zwany też "świętym hufcem" opisał Plutarch: miało go tworzyć 150 par męskich kochanków. I nie był to perwersyjny wyjątek. W słynnej armii spartańskiej dwunastoletni rekruci byli powierzani kochankom wybranym spośród najlepszych dorosłych wojowników. Plutarch opisuje też kreteński rytuał, w którym młodzi żołnierze byli przez dwa miesiące wykorzystywani seksualnie przez kolegów zanim otrzymali oręż. Pete Carol w książce "Liber Kaos" wyjaśniał: "Homoseksualizm nie jest ubocznym efektem koszarowego życia wśród elitarnych samobójczych jednostek uderzeniowych. To homoseksualizm w pierwszym rzędzie tworzy elitarne samobójcze jednostki uderzeniowe".

Pete Carol to autor związany Paneuropejskim Bractwem Wiedzy BAELDER. Pod imieniem germańskiego boga słońca kryje się okultystyczne stowarzyszenie, którego członkostwo zarezerwowane jest dla mężczyzn. Wśród swych źródeł inspiracji wymieniają tradycję "telemiczną, wiccańską, szamanistyczną, odyniczną, sataniczną, faustiańską, runiczną, hermetyczną, masońską, celtycką etc." ale spod tego ekumenizmu wyziera satanizm. W artykule "Satanizm i rasa" głosili: "Satanizm rozumie archetypiczny symbol Szatana jako archetyp ewolucyjnej zmiany na lepsze". W dodatku ma on wyraźnie rasistowskie zabarwienie – to rasa aryjska utożsamiana jest z "boską rasą Lucyfera".

Baelder stworzył własną historiozofię, którą otwiera "złoty wiek": Lemuria, Thule, Atlantyda, arktyczna Hyperborea (utożsamiana z Albionem), następnie historyczne ery kamienia, brązu i żelaza, wreszcie czasy greckie i rzymskie. Potem nadszedł upadek: chrześcijaństwo, kapitalizm, komunizm – wszystko symptomy to rozkładu, przerywane przez Juliana Apostatę, wikingów, Medyceuszy i III Rzeszę. Obecnie jednak zaczyna się nowy eon, którego znakami są nowe imperia (Japonia i Unia Europejska), rozwój regionalizmu, duchowość New Age. Baelder wieszczy, że "europejski nacjonalizm plemienny" i "pogańskie odrodzenie" zbudują rasowe Imperium Zachodu, które dokona podboju układu słonecznego i stworzy Homo Galactica...

Aktywność Baldera może budzić podziw: magiczne Fraternity of the Jarls of Baelder, polityczny The European Realist & Regionalist Movement, młodzieżowa (wzorowana na Wandervogel) Europe-Jugend, Eoniczne Inicjatywy: Jomsburg Foundation, The European Library, Albion Pilgrimage, wydawnictwo Coxland Press, wytwórnia płytowa, doroczny Obóz Europa.

A nade wszystko Spartans League czyli New Spartans Sports Club, który oferuje szereg kursów: Gymnos ("seria treningów sportowych: czujność, witalność, koordynacja"), Kouros ("budowa ciała, wygląd fizyczny, higiena... Aryjska uprzejmość i czystość"), Spartanus ("ethos militarny i kody magiczne w aryjskim dziedzictwie... trening sztuk walki"), Children of the Sun ("historia europejskiego sportu, wojskowości, edukacji fizycznej i męskich związków"), Manhunt ("wyjazdy pod namioty łączące medytację, praktyki magiczne, szkolenie wojskowe i survival")... Sport to sposób na stworzenie Nietzscheańskiego nadczłowieka. "Wola Mocy oznacza fizyczne dążenie i osiąganie, poszukiwanie, jak Zaratustra, w sobie samym najwyższych wyników, jakie możesz osiągnąć jako osobnik swej rasy. (...) To stworzyło szturmowców Trzeciej Rzeszy, renesansową Florencję, awanturniczych wikingów, męską godność i piękno spartańskiego państwa militarnego".

I jeszcze jeden kurs: Runic Body Art – "oparta na starożytnych teutońskich zasadach... gimnastyka seksualna". Baelder nie ukrywa swoich sympatii dla homoseksualizmu, wszystkie jego publikacje przesycone są homoerotycznym duchem.

Wzorem dla Baeldera jest Thule Gessellschaft – prenazistowskie sekretne bractwo okultystyczne. Thule powstało 21 grudnia 1917 r. jako bawarska loża Zakonu Germanów, który skupiał uczniów okultysty i rasisty Jorga Lanza von Liebenfels. Lanz, przez Wilhelma Daima (Der Mann der Hitler die Ideen gab, 1958) nazwany ojcem nazizmu, był zarazem homoseksualistą wydalonym za niemoralność z zakonu cystersów. Lanz nienawidził kobiet, pisał: "dusza kobiety ma coś przedludzkiego, coś demonicznego, coś tajemniczego w sobie". Twierdził, że czystość rasową Aryjczyków zanieczyściły rozwiązłe kobiety kopulując z niższymi rasami, dlatego postulował ich izolację w specjalnych klasztorach, gdzie odwiedzane byłyby przez mężczyzn w celach prokreacyjnych. Nakreślony przez Lanza obraz Nowego Templariusza (tak nazwał swój zakon) przypomina obraz idealnego kochanka – mężczyzny o "złocistych włosach, błękitnych lub szaroniebieskich oczach, różowej skórze, wydłużonej czaszce i szczupłej twarzy, owalnych, przystających uszach, wąskim, prostym nosie, proporcjonalnych ustach, zdrowych białych zębach, pełnych policzkach, regularnie zbudowanym, wysokim ciele, smukłych dłoniach i stopach".

Thule było jednym z nielicznych stowarzyszeń ezoterycznych, któremu udało się odegrać polityczną rolę. Z jego robotniczej przybudówki (której zebrania, notabene, odbywały się w gejowskim barze "Bratwurstgloeckl") wyrosła Deutsche Arbeiterpartei, niebawem przekształcona w NSDAP. Sformowany przez thulistów korpus ochotniczy obalił w 1919 r. bawarską republikę radziecką. Najsłynniejszym spośród freikorpsów był wszakże korpus Gerharda Rossbacha. To Rossbach, wstąpiwszy do NSDAP, wywarł największy wpływ na formowanie SA. Robert Waite, autor monografii korpusów ochotniczych, pisze: "Poza Ehrhardtem, Gerhard Rossbach, sadysta, morderca i homoseksualista, był najbardziej uwielbianym bohaterem nacjonalistycznej młodzieży niemieckiej". Pederastą był też adiutant Rossbacha, Edmund Heines, człowiek o "dziewczęcej twarzy i ciele drwala", który lubił nie tylko strzelać ofiarom w twarz z Waltera kal. 7,65 ale też organizować homoseksualne orgie w swojej jednostce.

Czyż może nas wobec tego dziwić szczególna, homoerotyczna atmosfera panująca w SA? O dowódcy Sturmabteilungen Erneście Roehmie napisał William Shirer w swym klasycznym dziele "The Rise and Fall of the Third Reich" że "jak wielu wczesnych nazistów był homoseksualistą". Roehm, wprowadzony w męską miłość przez Rossbacha, swym adiutantem uczynił Heinesa. W Oddziałach Szturmowych o obsadzie stanowisk decydował specyficzny rodzaj nepotyzmu, oparty na kwalifikacjach seksualnych. Spośród trzynastu dowódców okręgów SA wszyscy ponoć byli gejami... Homoseksualną orientację wyznawali też niektórzy zagraniczni sojusznicy hitlerowców, np. założyciele Anglo-German Fellowship Guy Francis de Moncy Burgess i kpt. John Robert Macnamara czy Francuzi Edouard Pfeiffer i Jacques Doriot.

Niemoralne praktyki bojówkarzy były niejednokrotnie wykorzystywane przez propagandę antynazistowską, np. prasa socjaldemokratyczna opublikowała kompromitujące listy Roehma. Marksista Wilhelm Reich w "Psychologii masowej faszyzmu" ujmował problem teoretycznie pisząc m.in.: "Rosenberg and Blueher rozpoznają państwo wyłącznie jako państwo męskie, zorganizowane na homoseksualnej bazie". Hitler tolerował to jednak aż do momentu, gdy polityczne ambicje Roehma i socjalne frustracje szturmowców nie stały się dla niego niebezpieczne. Wykorzystał homoseksualizm jako pretekst do rozprawy z SA w czasie osławionej "nocy długich noży".

Do głosu dochodzi Himmler, reprezentujący "frakcję heteroseksualną" w NSDAP, zdecydowanie przeciwny homoseksualizmowi z powodu jego szkodliwego wpływu na prokreację. Ale Scott Lively i Kevin Abrams, autorzy książki “The Pink Swastika: Homosexuality in the Nazi Party" uważają, że antyhomoseksualna retoryka nazistów miała na celu ukrycie własnych skłonności a osławiony paragraf 175 k.k. był przez Hitlera instrumentalnie wykorzystywany do zwalczania przeciwników politycznych. Jego zaostrzenie w 1935 r. (kryminalizacja wszystkich zachowań o inklinacjach homoseksualnych) była skierowana przede wszystkim przeciw klerowi katolickiemu, uważanemu przez Himmlera za "męskie stowarzyszenie erotyczne". Homoseksualizm pozostał zaś problemem NSDAP. Wewnętrzne sprawozdanie HJ podawało, że spośród popełnionych w pierwszym półroczu 1940 r. 10.958 przestępstw najbardziej rozpowszechniona była kradzież (5,985), i homoseksualizm (901). Dwa lata później antyhomoseksualny paragraf 175 został złagodzony: dopiero czwarte naruszenie prawa karane miało być więzieniem lub obozem. Dlatego Abrams – ortodoksyjny Żyd – sprzeciwia się ostro tezie o "Holocauście homoseksualistów". Powołując się na Joan Ringelheim z amerykańskiego Muzeum Holocaustu ocenia liczbę homoseksualistów w obozach na 5,000-15,000 i podkreśla, że mimo niewielkiej liczebności byli nieproporcjonalnie liczni wśród kapo.

Lively i Abrams zwracają uwagę, że np. Gustaf Grundgens, choć był znanym homoseksualistą, został przez Goeringa mianowany dyrektorem państwowego teatru Rzeszy. Ich zdaniem homoseksualistami lub biseksualistami byli wódz HJ Baldur von Schirach, Generalny Gubernator Hans Frank, adiutant Hitlera Wilhelm Bruckner, szofer Hitlera Emile Maurice, Julius Streicher, Walther Funk, Hermann Goering, Reinhard Heydrich. Pederastą był też Ernst vom Rath – wysoki rangą oficer SA, który został wysłany na placówkę dyplomatyczną do Paryża. Utrzymywał tam homoseksualne stosunki z 17-letnim polskim Żydem Herszelem Grynszpanem, przez którego został zabity, gdy nie spełnił jego prośby dotyczącej rodziców. Śmierć v. Ratha była sygnałem do osławionego pogromu Kristallnacht.

Ale czy warto o tym mówić? Czy warto wyciągać takie szczegóły życia prywatnego na forum publiczne? Czy mają one znaczenie dla zrozumienia wydarzeń politycznych? Lively i Abrams twierdzą, że tak. Posuwają się wręcz do stwierdzenia, że Holocaust Żydów był konsekwencją neopoganizmu a pośrednio homoseksualizmu – pederaści dążą do zniszczenia cywilizacji judeochrześcijańskiej z powodu jej heteroseksualnej etyki.

Roehm uważał homoseksualizm za fundament nowego ładu. Nie był w tym odosobniony. Explicite wyłożył tą teorię Benedict Friedlander (1866-1908) w pracy "Renaissance des Eros Uranios" (1904): "Pozytywnym celem jest odrodzenie helleńskiego rycerstwa i uznanie go przez społeczeństwo. Przez miłość rycerską rozumiemy w szczególności ścisłą przyjaźń a jeszcze bardziej więź między mężczyznami w różnym wieku". Trzydzieści lat później powtórzył poglądy Friedlandera Kurt Hildebrandt w książce "Norm Entartung Verfall". Friedlandera i Hildebrandt reprezentowali jedną z dwóch frakcji ruchu homoseksualnego: tzw. maskulinistów. Ich organizacją była Gemeinschaft der Eigenen (Wspólnota Wyjątkowych) utworzona w 1902 r. przez pedofila i antysemitę Adolfa Branda. Po I wojnie światowej członek Thule Hans Kahnert przekształcił Wspólnotę w Bund fur Menschenrecht (Związek Praw Człowieka). Bund dla uzasadnienia swej orientacji seksualnej powołuje się na "Eddę", by udowodnić jej teutońskie a nie orientalne źródło. W okresie międzywojennym stał się największą organizacją gejowską. Przetrwać miał – pomimo antyhomoseksualnego ustawodawstwa – aż do 1940 r.

Ci wyznawcy czysto męskich wartości, na ogół mizogyni, często pedofile, nieraz sadyści, chcieli odtworzyć militarne obyczaje kultur pogańskich, zwłaszcza greckiej. Co mieli na myśli? Benedetto Bravo w swej "Historii Greków" opisuje: "Społeczność Greków jest społecznością mężczyzn. Kobiety są wykluczone z życia publicznego, w życiu prywatnym obie płcie mają swoje odrębne sfery. (...) Arystokrata mógł w pełni przezywać i skierować swe uczucia tylko ku przedstawicielowi własnej grupy, człowiekowi jemu równemu. (...) Homoseksualizm jest niewątpliwie pochodną pozycji kobiet". I jeszcze jedno: "Wśród homoseksualnych związków z pewnością dominowały relacje, w których jedną ze stron był człowiek w pełni dojrzały, a drugą chłopiec kilkunastoletni, dojrzewający, jeszcze przed progiem dzielącym go od dorosłego życia". Z taką obyczajowością doskonale koresponduje postulat zniesienia rodziny, przedstawiony przez Platona w jego "Państwie" – pierwszym historycznie projekcie państwa totalitarnego.

Bezpośrednie źródła filozofii maskulinistycznej wypływały jednak z tzw. George-Kreis, który uformował się wokół poety Stefana George’a (1868-1933) jako "elitarny związek ludzi oparty na pięknie i sile". Elitaryzm został zapożyczony od Nietzschego, który inspirował też pogańskie bachanalia urządzane przez georgistów ku czci Dionizosa. Krąg szukał Wodza, który "poprowadzi przez burzę i trwożne sygnały jutrzenki swoją wierną gromadę do kuźni przebudzonego jutra i tworzy Nowe Państwo". W 1902 r. George wyznaczył na Wodza 15-letniego Maximina (Maximiliana Kronenberga), który miał uosabiać harmonię pięknego ciała i zalet duszy – plany te pokrzyżowała jednak rychła śmierć młodego przyjaciela. Charakterystyczny dla George-Kreis był biologiczny kult młodości – idea, że tylko młodzież może zmienić świat. Ten wysublimowany wyraz podskórnej pedofilii przejęty przez Baldura von Schiracha (a już po II wojnie – za pośrednictwem Herberta Marcuse’a – przez ultralewicę). Nie trzeba chyba dodawać, że krąg George’a łączył też pangermański nacjonalizm – swastyka na tytułowej stronie wydawanego od 1891 r. "Blaetter fuer die Kunst" nie była jego jedyną oznaką. George z entuzjazmem wita wybuch I wojny światowej, która uczynić z Rzeszy mocarstwo sięgające od Morza Północnego po Sycylię. To w okopach narodzi się Nowy Człowiek – prawdziwy mężczyzna – heroiczny wojownik.

Z George-Kreis związany był zarówno znany nam już Hildebrandt (dla którego masy są "produktem niepohamowanego postępu, bezprawnego humanitaryzmu, pasywnej wolności") jak i związany z młodzieżową subkulturą Wandervogel Ludwig Klages. Wandervögel (Ptaki Wędrowne) to spontaniczny ruch męskiej młodzieży, zainicjowany w początkach XX w. pod hasłem powrotu do Natury. Choć bliski temu, co dziś nazwalibyśmy "głęboką ekologią" (tworzenie wiejskich komun, zdrowe żywienie, medycyna naturalna, inspiracja filozofią Wschodu, fascynacja ludami pierwotnymi takimi jak Indianie, ba – nawet jogging i naturyzm!) miał zarazem charakter wybitnie nacjonalistyczny. To od Ptaków Wędrownych nazizm przejął zarówno pozdrowienie uniesioną ręką jak i tytuł Fuehrera. Ruch Wandervögel miał też wyraźnie homoerotyczny podtekst.

Teoretykiem ruchu był Hans Blüher, autor m.in. takich książek jak "Niemieckie ‘Wędrowne ptaki’ jako fenomen erotyczny" (1912) czy "Rodzina i związek mężczyzn". Głosi w nich teorię o istnieniu dwóch współwystępujących form erotyzmu – heteroseksualnej (której owocem jest rodzina) i homoseksualnej, pchającej mężczyzn do tworzenia Männerbund (związków męskich). Właśnie związki mężczyzn miały być podstawą organizacji społecznej. Państwo rozumiane jest jako Bund, w którym Eros dostarcza nowej elity temu związkowi narodu. Blueher nie ukrywa, że państwo będzie hierarchiczne: "wódz nie potrzebuje narodu, żeby wodzem, lecz za to naród tylko poprzez wodza staje się narodem".

Kobiety spełniać mają w tym społeczeństwie rolę drugorzędną, służebną czy po prostu rozpłodową. Z antyfeminizmem łączy się antysemityzm. Przywoływany był w tym kontekście Otto Weininger – Żyd-odszczepieniec, wedle którego podstawową zasadą wszechświata jest dychotomia między mężczyzną i kobietą, Żydzi zaś reprezentują cechy kobiece a więc gorsze. Blueher twierdził, że Żydzi są nosicielami kobiecych wartości i promują heteroseksualną rodzinę, gdyż po zniszczeniu państwa żydowskiego tylko rodzina zapewnia przetrwanie ich plemieniu. Tymczasem jego zdaniem idealny mężczyzna jest homoseksualistą – dopiero uwolnienie od ograniczeń narzuconych przez etykę skieruje jego energię w sferę kosmosu i metafizyki.

Dziś prace Bluehera wydaje francuski (choć ukazujący się też po portugalsku) "Gaie France Magazine". Leży przede mną jeden z numerów tego periodyku: lśniąca, kolorowa okładka, w środku 82 strony kredowego papieru. Na okładce śliczna, dziewczęca buzia jakiegoś małolata, wewnątrz mnóstwo zdjęć nastolatków: półrozebranych i zupełnie nagich, kokietujących nieśmiałymi spojrzeniami i dumnie eksponujących nabrzmiałe penisy. Widzimy też niezliczonych macho o muskularnych torsach – to żołnierze, robotnicy. Duch "prawdziwego mężczyzny", zdobywcy, wojownika unosi się nad całością.

Tematyka podobna do innych pism gejowskich – walka z homofobią, z AIDS, prezentacja Kolumbii jako "eldorado" (dla pederastów, rzecz jasna). Znajdujemy tu jednak też wiele artykułów poświęconych historii, filozofii, polityce. Znajdujemy np. teksty o Etruskach i templariuszach, przypomnienie postaci George’a, wywiad z Alainem de Benoist – czołowym teoretykiem neopogańskiej tzw. Nowej Prawicy. Ale przede wszystkim znajdujemy tu klimat męskiej przyjaźni i przygody.

Tomasz Jaworowski
Fronda nr 25-26 (2001)